Profesor na Facebooku wyjaśnił, dlaczego Wisła zamarzła
Po kilkunastu latach przerwy Wisła na odcinku toruńskim znów została skuta lodem. Jak wyjaśnia w mediach społecznościowych prof. Bogusław Pawłowski (UMK Toruń), kluczowe były długotrwałe, silne mrozy utrzymujące się przez kilka dób oraz lokalne warunki hydrologiczne rzeki. Lodu nie ma jednak m.in. przy moście gen. Zawackiej. Dlaczego?
Ekspert zwraca uwagę, że obecny obraz rzeki należy do rzadkości — według lokalnych relacji to pierwsza tak wyraźna sytuacja od około 14 lat. Jednocześnie zaznacza, że zamarzanie Wisły nie przebiega równomiernie na całej szerokości i długości koryta. Dobrym przykładem jest rejon mostu gen. Elżbiety Zawackiej, gdzie miejscami utrzymuje się woda bez pełnej pokrywy.
W swoim wpisie profesor tłumaczy mechanizm tego zjawiska krok po kroku:
"W czasie wzostu poziomu wody na wysokości Rubinkowa, lód zalegający na jednej z łach, oderwał się od piachu i spłynął w całości około 100 m w dół".
Niżej, jak opisuje, znajdowała się rozległa łacha, a transport śryżu odbywał się tylko wąskim przesmykiem. Wtedy duża tafla lodu zadziałała jak zator:
"Ta duża spływająca tafla całkowicie zablokowała ten przesmyk".
Skutek był natychmiastowy - pokrywa zaczęła narastać "pod prąd" od miejsca blokady, a układ lodu na sąsiednich odcinkach szybko się zmienił:
"Od tej bariery pokrywa zaczęła się rozbudowywać w górę, nowy śryż już tam się nie dostał, a ten co był spłynął niżej".
Zdaniem prof. Pawłowskiego podobny mechanizm może tej zimy odpowiadać za więcej odcinków rzeki, które wyglądają na "otwarte":
"Myślę, że takie zjawisko odpowiada w tym sezonie za większość sytuacji, gdzie na dłuższym odcinku rzeka jest wolna od lodu".
Choć widok skutej lodem Wisły robi duże wrażenie i dla wielu mieszkańców jest symbolem "prawdziwej zimy", służby przypominają o ostrożności. Lód na dużej rzece bywa nierówny, nieprzewidywalny i może mieć bardzo różną grubość nawet na krótkim odcinku - dlatego nie należy wchodzić na taflę. - Wisłę w zimowej odsłonie widzieliśmy ostatni raz dokładnie 14 lat temu. Dziś znów możemy podziwiać jej rzadką, lodową odsłonę, która niewątpliwie dodaje panoramie naszego miasta wyjątkowego klimatu. Moi Drodzy, nie wchodźmy na lód. Wygląda pięknie, lecz jest nieprzewidywalny i zwyczajnie niebezpieczny. Dbajmy o siebie - apeluje prezydent Paweł Gulewski.
Dawid Gulczyńki, Metropolia Toruńska .pl