MINI Cooper SE - mały drań, który skradł mi serce. Moto Metropolia, część 3
Dwa pierwsze samochody, o których pisałem w ramach Moto Metropolii, do małych zdecydowanie nie należały. Powiedzmy nawet, że były to auta rozmiarów niemal monstrualnych. Ale tym razem przyszła pora na coś z zupełnie innej bajki. Mały miejski samochodzik. I przyznam, że podchodziłem do niego z pewną dozą nieśmiałości. Bo ja po prostu lubię duże samochody. MINI? Fajne, charakterystyczne, kultowe... ale czy dla mnie? No i się pomyliłem. Bo ten mały zielony drań skradł mi serce od pierwszych kilometrów.
M. Pawłowski