Ambasadorzy metropoliiZ Torunia do Ministerstwa Sprawiedliwości. Rozmowa z Arkadiuszem Myrchą

Z Torunia do Ministerstwa Sprawiedliwości. Rozmowa z Arkadiuszem Myrchą

Absolwent V Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II i studiów prawniczych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu dzieli swoje życie między Toruń i Warszawę. Jak wyglądała jego droga?

Arkadiusz Myrcha na mównicy sejmowej
Arkadiusz Myrcha na mównicy sejmowej
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

Pierwsze zainteresowania - szkoła i polityka jako pasja

Historia Arkadiusza Myrchy zaczyna się w Toruniu - mieście, z którym do dziś czuje się silnie związany. Już w czasach szkolnych dawał się poznać jako uczeń aktywny, zaangażowany i ciekawy świata. W V Liceum Ogólnokształcącym wybrał profil humanistyczny, kierując się zarówno własnymi zainteresowaniami - historią i polityką, jak i rodzinną tradycją. Liceum było czasem pierwszych debat, rozmów o sprawach publicznych, organizowania szkolnych wydarzeń i odkrywania, że polityka może być nie tylko tematem z podręcznika, ale realnym obszarem działania.

Arkadiusz Myrcha przed murami swojej szkoły
Arkadiusz Myrcha przed murami swojej szkoły© Metropolia Toruńska .pl | Leszek Kamrowski

Studia - moment przełomu

Naturalnym wyborem okazały się studia prawnicze - kierunek, który łączył zainteresowanie państwem, prawem i realnym wpływem na rzeczywistość. To właśnie na studiach wydarzył się moment przełomowy: wybory do samorządu studenckiego i dwuletnie kierowanie nim. Odpowiedzialność za budżet, wydarzenia, pomoc materialną dla studentów i akademiki była - jak sam przyznaje wiceminister - prawdziwą szkołą zarządzania i pracy z ludźmi. To wtedy poznał także wiele osób związanych z lokalną polityką, a studencka aktywność zaczęła płynnie przeradzać się w zaangażowanie publiczne.

  • Arkadiusz Myrcha był przewodniczącym samorządu studenckiego
  • Arkadiusz Myrcha był przewodniczącym samorządu studenckiego
  • Arkadiusz Myrcha był przewodniczącym samorządu studenckiego
  • Arkadiusz Myrcha był przewodniczącym samorządu studenckiego
  • Arkadiusz Myrcha z dyplomem ukończenia studiów
[1/5] Arkadiusz Myrcha był przewodniczącym samorządu studenckiegoŹródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

Od samorządu do Rady Miasta

Kolejny krok zmienił bieg wydarzeń - padła propozycja startu w wyborach samorządowych z list Platformy Obywatelskiej. W 2010 roku Arkadiusz Myrcha dostał się do Rady Miasta Torunia, reprezentując Rubinkowo, Jakubskie i Mokre - dzielnice, w których się wychowywał. To był moment wejścia w "dużą" politykę: pracę nad realnymi problemami miasta, kontakt z mieszkańcami i codzienną odpowiedzialność za decyzje.

Wystąpienie podczas Sesji Rady Miasta
Wystąpienie podczas Sesji Rady Miasta© Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

Sejm i dalsza droga

W 2015 roku, niemal bez przygotowań, z dnia na dzień, otrzymał propozycję startu do Sejmu z pierwszego miejsca na liście. Kampania była intensywna, improwizowana i oparta głównie na wsparciu przyjaciół. Zakończyła się sukcesem. Od tego momentu polityka krajowa stała się jego codziennością, a wykształcenie prawnicze zaczęło odgrywać coraz większą rolę - szczególnie w obszarze wymiaru sprawiedliwości. W kolejnych latach zdobywał doświadczenie legislacyjne, rozpoznawalność i specjalizację, która dziś znajduje swoje naturalne zwieńczenie na stanowisku wiceministra sprawiedliwości.

Arkadiusz Myrcha podczas kampanii wyborczej
Arkadiusz Myrcha podczas kampanii wyborczej© Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

Rodzina jako punkt odniesienia

Choć kalendarz pracy w Warszawie wypełniony jest spotkaniami, dokumentami i posiedzeniami, centrum świata Arkadiusza Myrchy pozostaje gdzie indziej - w rodzinie. Ojciec trójki dzieci, mąż, Torunianin od urodzenia, konsekwentnie oddziela życie zawodowe od domowego. Wspólne śniadania, odprowadzanie dzieci do przedszkola i powroty do Torunia w każdy możliwy weekend są niezmiennym rytuałem. To właśnie tu, w codzienności, sporcie, rodzinnych spacerach i lokalnych przyzwyczajeniach - polityka przestaje wysuwać się na pierwszy plan.

Arkadiusz Myrcha
Arkadiusz Myrcha© Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

O tym, jak dziś wygląda jego codzienność i co poza polityką jest dla niego ważne, rozmawiamy w krótkiej, bardziej osobistej rozmowie.

Czy dziś dzieli pan życie między Toruń a Warszawę? Czy będąc w stolicy, tęskni pan za Toruniem?

– Zdecydowanie tak. Jak tylko przekraczam granice administracyjne Torunia, to już zaczynam tęsknić. Jestem bardzo zakochany w tym mieście i przez całe życie byłem przekonany, że nigdy z niego nie wyjadę. Życie napisało jednak trochę inny scenariusz. Od 2015 roku spędzam w Toruniu mniej czasu, ale każdy, kto mnie zna, wie, że jestem lokalnym patriotą z krwi i kości. Warszawa jest dla mnie przede wszystkim miejscem pracy – dobrym, dynamicznym miastem, dającym ogromne możliwości – ale dom jest w Toruniu. Dlatego praktycznie każdy weekend spędzamy tutaj. W piątek wyjeżdżamy z Warszawy i wracamy do swojego świata: rodziny, przyjaciół, znajomych, naszego mieszkania, do miasta, w którym wszystko zwalnia i układa się w odpowiedni rytm.

Gdy ma pan wolne popołudnie w Toruniu z rodziną – gdzie najczęściej się pan wybiera? Jakie miejsce poleciłby pan osobom, które słabiej znają miasto?

– Pierwsze, co robimy, to kontaktujemy się z przyjaciółmi i sprawdzamy, jakie mają plany – wielu z nich ma małe dzieci, więc staramy się ten czas spędzać razem. Bezwzględnie odwiedzamy też dziadków, to stały punkt każdego pobytu w Toruniu. Bardzo zależy nam, żeby dzieci miały z nimi częsty kontakt. Jeśli chodzi o wyjścia, to często wybieramy Młyn Wiedzy, który jest świetnym miejscem dla dzieci. Szukamy też wydarzeń sportowych – czy to meczu Twardych Pierników, futbolu, hokeja – bo dzieci mają z tego ogromną frajdę. A jeśli chodzi o restauracje, to wybieramy te, które mają kąciki zabaw – najczęściej Loft 69 albo restauracje w Jordankach, bo wtedy i dzieci są zadowolone, i my możemy spokojnie zjeść obiad.

Jest pan ojcem trójki dzieci. Co powiedziałby pan młodym ludziom, którzy wahają się, czy zdecydować się na rodzicielstwo?

– To jest bardzo indywidualna sprawa i absolutnie nie czuję się osobą, która powinna kogokolwiek do czegokolwiek namawiać. Ale mogę powiedzieć jedno – nie ma nic piękniejszego niż rodzicielstwo. To jest doświadczenie, którego nie da się porównać z niczym innym. Często używam analogii sportowej: sportowiec latami trenuje, ponosi wyrzeczenia, ale kiedy zdobywa medal, zapomina o całym wysiłku. Z dziećmi jest podobnie, tylko ta nagroda jest codziennie – za każdym razem, gdy dziecko się uśmiechnie, przytuli, przyjdzie rano do łóżka. Oczywiście bywa ciężko, ale chwil radości jest nieporównywalnie więcej. Dlatego jeśli ktoś się waha – to naprawdę warto.

  • Arkadiusz Myrcha
  • Arkadiusz Myrcha
  • Arkadiusz Myrcha na mównicy sejmowej
[1/3] Arkadiusz MyrchaŹródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

Patrząc wstecz, od czasów licealnych w toruńskiej "piątce" do stanowiska wiceministra – jaka była największa lekcja, którą wyciągnął pan z tej drogi?

– Na pewno determinacja i dyscyplina. W polityce nic nie przychodzi samo i bardzo łatwo jest w pewnym momencie machnąć ręką, powiedzieć "odpuszczam, nie chce mi się, zrobi to ktoś inny". Gdybym kilka razy tak zrobił, byłbym dziś w zupełnie innym miejscu. Trzeba być konsekwentnym i zdyscyplinowanym – to jest dla mnie największa lekcja. Druga sprawa to robienie tego, co się naprawdę lubi. Ja lubię politykę, lubię organizować, pracować z ludźmi, rozwiązywać problemy. Dzięki temu ta praca, nawet jeśli bywa męcząca i stresująca, daje mi satysfakcję. I tego właśnie życzę wszystkim – żeby robili w życiu to, co lubią, bo wtedy efekty przychodzą same.

Jak wygląda pana codzienna praca w Ministerstwie Sprawiedliwości?

– To przede wszystkim bardzo uporządkowana praca biurowa. Ministerstwo to kilkanaście departamentów i ponad tysiąc pracowników, więc wszystko musi działać w określonym reżimie. Odpowiadam za udział ministerstwa w rządowym procesie legislacyjnym – koordynuję prace nad ustawami od momentu wyjścia ich z resortu aż do końca procesu. Uczestniczę co tydzień w wielu posiedzeniach gremiów rządowych, komitetów, spotkań uzgodnieniowych. Do tego dochodzi nadzór nad departamentami merytorycznymi: prawem karnym, gospodarczym, upadłościowym, budżetem sądów i inwestycjami. Spora część dnia to też praca w systemie elektronicznego obiegu dokumentów – trzeba codziennie znaleźć czas, żeby wszystko było na bieżąco. W tygodniach sejmowych dzień pracy często trwa kilkanaście godzin.

Jakiego Torunia życzyłby pan swoim dzieciom za 10–15 lat?

– Przede wszystkim chciałbym, żeby Toruń pozostał taki, jaki jest. To miasto ma niezwykły charakter. Wszędzie w Polsce, gdy ktoś słyszy "Toruń", mówi: "jakie fajne miasto". Chciałbym, żeby moje dzieci poznały je nie tylko przez pryzmat Starówki, ale też wszystkich innych dzielnic, zakątków, miejsc, które tworzą jego tożsamość. Żeby czuły, że to jest ich miasto. Toruń ma w sobie spokój, życzliwość i coś takiego, że czas płynie tu wolniej – i bardzo bym chciał, żeby ten charakter nigdy się nie zmienił.

Pola Stasińska, redaktorka portalu Metropolia Toruńska .pl

Wybrane dla Ciebie