Referendum w Ciechocinku nieważne. Jarosław Jucewicz dokończy kadencję

Z nieoficjalnych, wstępnych informacji napływających z Ciechocinka wynika, że referendum w sprawie odwołania burmistrza Jarosława Jucewicza najprawdopodobniej okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Według wcześniejszych wyliczeń, aby głosowanie było wiążące, do urn musiały pójść co najmniej 2123 osoby. Frekwencja tymczasem nie przekroczyła dwóch tysięcy osób.

Burmistrz Ciechocinka Jarosław Jucewicz, fot. Maciej WasilewskiBurmistrz Ciechocinka Jarosław Jucewicz, fot. Maciej Wasilewski
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Fot. Maciej Wasilewski
Dawid Gulczyński

Referendum było efektem trwającego od wielu miesięcy sporu politycznego i społecznego w uzdrowisku. Jednym z głównych tematów konfliktu była planowana budowa biogazowni i modernizacja oczyszczalni ścieków. Sam burmistrz wielokrotnie podkreślał jednak, że inwestycja w dotychczasowej formule została zatrzymana, a argument będący podstawą referendum stał się nieaktualny.

To tak naprawdę jego pierwsza pełna kadencja

Warto przypomnieć, że Jarosław Jucewicz objął stanowisko burmistrza po nagłej śmierci wieloletniego włodarza miasta Leszka Dzierżewicza. Później wygrał wybory samorządowe pod szyldem komitetu "Łączy Nas Ciechocinek", otrzymując mandat do kierowania miastem. W praktyce obecna kadencja jest więc jego pierwszą pełną jako burmistrza uzdrowiska.

Od początku swoich rządów Jucewicz stawiał m.in. na inwestycje infrastrukturalne, przebudowę przestrzeni miejskiej oraz działania mające wzmacniać markę Ciechocinka jako nowoczesnego uzdrowiska i miasta turystycznego. Do jego największych sukcesów zaliczyć można pozyskanie kilkudziesięciu milionów złotych dotacji dla miejskich projektów oraz przywrócenie połączenia kolejowego do Ciechocinka.

Organizatorzy przegrywali również w sądzie

Dodatkowym ciosem dla środowiska referendalnego okazały się wydarzenia z ostatnich dni kampanii. Jeden z najbardziej medialnych zarzutów wobec burmistrza został podważony prawomocnym wyrokiem sądu. Osoby związane z kampanią zostały przez sąd zmuszone do opublikowania oficjalnych przeprosin za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących działalności burmistrza. W opublikowanym oświadczeniu przyznano m.in., że przekazywane informacje "mogły wprowadzać mieszkańców Ciechocinka w błąd". To była sytuacja bez precedensu w lokalnej debacie publicznej i moment, który dla wielu mieszkańców stał się symbolem przekroczenia granic politycznego sporu.

Mieszkańcy mieli dość konfliktu

W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiały się głosy, że mieszkańcy są po prostu zmęczeni niekończącą się wojną polityczną. Zamiast rozmowy o przyszłości uzdrowiska, inwestycjach czy turystyce, kampania coraz mocniej opierała się na emocjach, oskarżeniach i personalnych atakach. Dla części mieszkańców stawką przestała być już sama ocena burmistrza. Coraz więcej osób zaczęło zwracać uwagę, że na całym konflikcie wywołanym przez organizatorów referendum cierpi przede wszystkim wizerunek Ciechocinka jako spokojnego uzdrowiska i miasta turystycznego.

Wybrane dla Ciebie