Prof. Włodzisław Duch: "Roboty będą najlepszą wersją nas". Na UMK pojawił się Gienek, robot humanoidalny
Na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika odbyła się niezwykła prezentacja. Robot humanoidalny, pieszczotliwie nazywany Gienkiem, zaprezentował swoje możliwości. Firma Flow AI, odpowiedzialna za wdrożenia tych zaawansowanych maszyn w Polsce, liczy na współpracę z kadrą naukową UMK.
Gienek to najnowocześniejszy robot humanoidalny na świecie, wyposażony w chip NVIDIA i chińskie oprogramowanie bazowe, które Flow AI zastępuje polskim, działającym w chmurze. Dzięki temu eliminuje sie ryzyko przesyłania danych z robota do np. Chin. Jak szacuje Karol Madej, prezes Flow AI, robot kosztuje obecnie 280 tys. zł, ale w ciągu dwóch lat jego cena ma spaść do 100 tys., a potem nawet do 20 tys. zł. - Cel jest taki, żeby te roboty były powszechne jak odkurzacze – mówi.
Gienek w fabryce bądź hotelu
Zastosowanie Gienka jest niemal nieograniczone. - Możemy go nauczyć wszystkiego – twierdzi Karol Madej. Już teraz roboty Flow AI mają być wdrażane we wszystkich europejskich fabrykach jednego z większych producentów samochodów. Będą "uczyć" się pracy na linii produkcyjnej. W przyszłości mają pełnić rolę recepcjonistów w hotelach, przewodników w muzeach, a nawet pomagać w domowych obowiązkach.
Firma Flow AI planuje wprowadzić innowacyjny model finansowania: roboty będą "zatrudniane" na zasadzie pensji.
- Będzie zarabiał na przykład 12 tysięcy złotych miesięcznie, będzie pracował przez trzy etaty – wyjaśnia Madej, dodając, że niezadowolony pracodawca będzie mógł zwrócić robota, płacąc trzymiesięczną pensję.
Obecność Gienka na UMK ma na celu zainicjowanie szerokiej współpracy naukowej. Dla uczelni to możliwość otwarcia zupełnie nowego pola badawczego dla wielu dyscyplin, od twardej robotyki i AI po kognitywistkę, psychologię czy socjologię. Profesorowie rozmawiali o tym, jak roboty będą funkcjonować w domu i rodzinie, planując eksperymenty w tym zakresie.
Porządniejsi niż ludzie
Jednak rozwój sztucznej inteligencji i robotyki budzi również obawy.
Profesor Włodzisław Duch wyraził niepokój związany z zastosowaniami wojskowymi. Mimo to wszystko podkreślił, że roboty będą dużo bardziej moralne i dużo bardziej się zachowywać porządniej niż ludzie. - Uczymy ich tego, czym my byśmy chcieli być, bo oczyszczamy te wszystkie brzydkie rzeczy i staramy się, żeby te systemy były, jakby powiedzieć, taką najlepszą wersją nas. Nie do końca to wychodzi, ale to jest ten kierunek - mówi.
Podkreślił też, że jak taki robot będzie umiał już zmywać mu naczynia, to ten robot będzie dużo mądrzejszy od każdego z nas. - Już obecnie, jeśli chodzi o różne boty, to one są w stanie naprawdę w większości przypadków działać dużo bardziej stosownie niż ludzie.
Kwestia prawnego uregulowania statusu robotów to jednak duży problem. Karol Madej zapowiedział powołanie Polish Robotics Association, które ma skupić prezesów firm i naukowców, aby poprzez dialog społeczny stworzyć podwaliny pod prawodawstwo.
- Jeśli nasi prawodawcy się za to wezmą, no to niestety oni opodatkują, ozusują tego robota, on będzie robił na 8 etatów i będzie jeszcze płacić musiał za niego pewnie pracodawca miliony – ostrzega Madej, podkreślając, że celem jest uczynienie polskich firm bardziej wydajnymi, a nie obciążanie ich dodatkowymi kosztami.
Terminatory po naszej stronie
Mimo zawrotnego tempa rozwoju, profesor Adam Kola z UMK uspokaja: - Jeszcze nas na rynku pracy roboty nie zastąpią. Na razie są w stanie wykonywać bardzo często proste prace, a chyba tutaj koszt produkcji tego robota i jego utrzymania jeszcze... Tutaj się ten rachunek zysków i strat finansowych nie spina.
Również Karol Madej jest optymistą, jeśli chodzi o rynek pracy, gdy roboty zaczną już wykonywać pewne prace. Zaznaczył jednak, że najlepszym remedium dla osób pracujących jest elastyczność i czasy, gdy w jednym zawodzie w jednej pracy mija całe życie już minęły. Co do obaw przedstawianych w filmach, serialach bądź książkach sci-fi podsumował je żartem - "dbamy o to, żeby te Terminatory walczyły po naszej stronie".