"Artistica" - rodzinna włoska pizzeria z galerią fotografii [wywiad]

O tym, jak powstała "Artistica" - pizzeria połączona z galerią fotografii i dlaczego to miejsce jest czymś więcej niż tylko restauracją, opowiadają Monika i Bisi Ciaiolo - właściciele konceptu.

Rodzina CiaioloRodzina Ciaiolo
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Nadesłane
Sonia Tlili

- Moniko, czy można powiedzieć, że "Artistica" to rodzinny projekt?

- Jak najbardziej można tak powiedzieć. Połączyliśmy się rodzinnie i stworzyliśmy coś więcej niż tylko pizzerię. Wykorzystaliśmy nasze doświadczenia i talenty, by "Artistica" była miejscem wyjątkowym dla gości, miejscem, gdzie panuje ciepła rodzinna atmosfera, klimat włoskiej otwartości i naturalności, gdzie królują prawdziwe smaki Włoch. Francesco zajmuje się pizzerią przy wsparciu dwojga naszych dorosłych dzieci. Filippo, który od 14. roku życia kręci pizzę - jest naszym pizzaiolo, Federika - poznaje tajniki pracy z klientem, przygląda się zarządzaniu. Projekt "Artistica", jak ładnie nazwałaś, naszą działalność, to także galeria "Przedsionek", która jest z kolei moim miejscem na ziemi i działa w ścisłej symbiozie z pizzerią. Zresztą nie od parady jest nazwa "Artistica". To pomysł męża zarówno na nazwę, jak i na stworzenie miejsca wyjątkowego dla nas wszystkich, gdzie wszyscy będziemy mogli się realizować. Chłopaki przy wsparciu Fede zajmują się pizzerią, ja organizuję wernisaże wystawy, spotkania autorskie. Obecnie pracujemy nad pomysłem spotkań tematycznych o Włoszech i Włochach, będzie o kulturze, architekturze, rzecz jasna o jedzeniu, stylu życia i bycia. Będą wieczorki z opowieściami, pokazywaniem zdjęć, wyświetlaniem filmów z podróży. Poza tym zachęcamy naszych gości do pisania poezji. Jestem propagatorką - sama też piszę - japońskiej formy poetyckiej haiku i w naszej pizzerii znajduje się ramka, taki Punkt Wymiany Haiku, to ogólnopolska inicjatywa pt. Punkt Wymiany Poezji, do której dołączyliśmy. Można przyjść zostawić swój utwór i wziąć ten, który ktoś inny wcześniej zostawił.

Punkt Wymiany Haiku
Punkt Wymiany Haiku © Licencjodawca

- Co jest najtrudniejsze, a co najcenniejsze w pracy rodzinnej?

- Najtrudniejsze jest pozostawienie pracy za drzwiami pizzerii. Często się zdarza, że po powrocie z pracy zamiast o pogodzie, kinie czy muzyce rozmawiamy o menu, rachunkach, inwestycjach. Praca w weekendy i święta w takim rodzinnym systemie też jest niełatwa, ponieważ musimy się wymieniać, by zająć się domem, najmłodszym synem, obowiązkami czy po prostu odpocząć. Trudno jest zaplanować i zrealizować wspólny wyjazd, bo zawsze ktoś musi być "na posterunku". W zamian dostajemy możliwość bycia ze sobą - a to jest bezcenne.

Galeria
Galeria © Licencjodawca | Archiwum prywatne

- Skąd pomysł na galerię przy wejściu?

- Jestem fotografką, prowadzę też grupę fotograficzną "Akademia KaPeWu", od lat organizuję wernisaże i wydarzenia fotograficzne i zawsze marzyłam o prowadzeniu galerii. Dwa lata temu, na początku roku, w którym otworzyliśmy pizzerię, robiłyśmy z dziewczynami z KaPeWu Mapę Marzeń i wpisałam na niej: mała galeria z pyszną kawą. Nie minęło kilka miesięcy, a otwierałam "Przedsionek". Mam galerię, w pizzerii jest pyszna kawa, więc mogę powiedzieć, że spełniłam swoje marzenie.

- Czym jest "Przedsionek"?

- Galeria swą nazwę zawdzięcza miejscu, w którym się mieści. Stanowi przedsionek naszej Pizzerii - Caffetterii "Artistica" i Galerii ZPAP. Ta nazwa ma jeszcze kilka innych znaczeń, które nie są dla mnie obojętne i dla inicjatyw, które podejmuję. "Przedsionek" jest tym, co pozwala częściowo czegoś doświadczyć. W literaturze i sztuce znane są obrazy i wizje przedsionków piekła, nieba czy śmierci. To też część serca czy ucha wewnętrznego, ale także... pochwy. Owa wieloznaczność nadaje więc głębszy sens działaniom wystawienniczym prowadzonym w tej małej, artystycznej przestrzeni. Wszystko jest też takie przedsionkowe - wystrój jest prosty i minimalistyczny. Czarno-biała szachownica pod nogami, ściany w czerni i bieli, kilka punktowych reflektorów - tworzą przestrzeń do zapełnienia fotografiami, ale być może także malarstwem, rysunkiem, grafiką. Ta prostota jest neutralnym tłem dla prezentowanych wystaw i pozwala za każdym razem zmienić "Przedsionek" w wyjątkowe miejsce o niepowtarzalnym charakterze; kameralne, a zarazem pełne znaczeń.

Moja galeria jest przestrzenią otwarta dla wszystkich - bez biletów wstępu, bez rezerwowania godzin odwiedzin. Działa codziennie od 12.00 do 21.00. Pragnę, by obcowanie z fotografią lub prezentowaną sztuką było odskocznią od zgiełku dnia codziennego, momentem zatrzymania się i kontemplacji. Spotkaniem z odmiennymi punktami widzenia i dyskusją z nimi, ubogacającą i przynoszącą refleksję, momentem zatrzymania się i kontemplacji.

- Jak wybierasz artystów?

- Jestem typem społecznika, osobą sentymentalną i związaną z ludźmi, ceniąca sobie kontakt z drugim człowiekiem. Dlatego wychodzę najczęściej do tych, którzy nie mają możliwości, może odpowiednich funduszy i innych zasobów, czyli na przykład śmiałości, by wystawiać się w dużych i znanych galeriach. "Przedsionek" to chyba też takie miejsce dla tych osób w poczekalni życia, twórczości do wielkich miejsc. Tego bym bardzo chciała, by właśnie tutaj osoby twórcze uwierzyły w siebie, zostały dostrzeżone, żeby miały możliwość skonfrontować się z odbiorcą. Oczywiście znane osoby też chętnie zapraszam. Obecnie w "Przedsionku" jest wystawa Władysława Nielipińskiego, autora cenionej w świecie fotograficznym książki "Gorzko!". 

- Czy goście przychodzą specjalnie dla galerii?

- Tak, są goście, którzy przychodzą specjalnie do galerii. To świetna okazja do rozmów, wymiany doświadczeń, wspólnego przeżywania.

Artistica
Artistica © Licencjodawca

- Weszliście w miejsce po innej pizzerii – czy to było wyzwanie?

- Bardziej niż za wyzwanie, uważaliśmy to za dobrodziejstwo, ponieważ miejsce od wielu lat kojarzyło się w Toruniu z włoską pizzą prowadzoną przez Włocha. Porównań się nie boimy ponieważ serwowane przez nas pizze i inne dania są wyśmienite, goście wychodzą zadowoleni, mamy regularnie przychodzących na pizzę zarówno torunian , jak osoby spoza regionu, specjalnie do nas przyjeżdżają sympatycy naszej pizzy z Gdańska czy Warszawy. Często zaglądają też do nas Włosi, są tacy, którzy stołują się u nas na stałe podczas pobytu w Toruniu, ale i turyści włoscy nie stronią od naszego lokalu. Ostatnio odwiedziła nas bardzo duża grupa sportowców włoskich biorących udział w Halowych Mistrzostwach Europy Masters. Największym komplementem dla nas było, gdy powiedzieli, że czuli się u nas jak jak we Włoszech, zarówno jeśli chodzi o smaki, jak i atmosferę. 

- Jak chcieliście zmienić to miejsce?

- Zmieniając to miejsce chcieliśmy, by było odzwierciedleniem tego, jacy jesteśmy i co oferujemy naszym gościom. Smaczne jedzenie i ciepła rodzinna atmosfera. Przyjazne nastawienie na spotkanie z drugim człowiekiem. Chcieliśmy, by było czuć dobrą energię, którą mamy w sobie, by nasze pozytywne nastawienie do ludzi i do życia było wyczuwalne od samego wejścia do pizzerii. I zależało nam również, by nasi goście poczuli się choć trochę jak we Włoszech. Oprócz włoskiego ducha mamy grającą włoskie kawałki z płyt winylowych szafę, którą mąż sprowadził z Italii, podobnie jak dwa kultowe pojazdy: Fiata 500 z 1972 roku i Ape Car Piaggio. Nasza pizzeria wystrojem zachęca do długich biesiad, spotkań w gronie rodzinnym, wypadów z przyjaciółmi i znajomymi.

Artistica
Artistica © Licencjodawca

- Bisi, skąd pochodzisz i jak to wpłynęło na Twoje podejście do jedzenia?

- Jedzenie jest dla mnie nie tylko zaspokajaniem podstawowej potrzeby życiowej, to o wiele więcej. Spotkania przy stole łączą, wspólne gotowanie, przyrządzanie potraw także. Miłość karmi się dobrym jedzeniem. W moim domu rodzinnym gotowała mama. Kuchnia Piemontu to jedna z najbardziej wyrafinowanych i bogatych kuchni we Włoszech. To mój region słynie z trufli i najlepszego mięsiwa. Używamy mniej oliwy na rzecz masła, cenimy sobie bardzo regionalne produkty. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o paście, czyli makaronie. Moja żona się śmieje, że wpadam w depresję jeśli przynajmniej dwa razy w tygodniu nie zjem talerza makaronu. I ma chyba rację, dla mnie Włocha życie bez pasty nie istnieje. W pizzerii od niedawna jest makaron taki, jaki przyrządzała mi w dzieciństwie moja matka chrzestna, nazwałem go na jej cześć - Pasta Madrina. To śmietanowy sos z włoską szynką gotowaną - prosciutto cotto - gałką muszkatołową i oczywiście z masłem. 

- Jak długo mieszkasz w Polsce?

- To już ćwierć wieku - dwadzieścia pięć lat! Ale jest mi tu dobrze.

- Jak zaczęła się Twoja przygoda z pizzą?

- Pizza, tak jak makaron jest w życiu każdego Włocha od zawsze. Kiedy mieszkałem we Włoszech, a nawet tutaj w Polsce przez długie lata nawet przez myśl nie przeszło mi, że kiedyś będę robił pizzę i zostanę właścicielem pizzerii. Jak to się zaczęło? Wszystkiemu winne są moje pociechy. Mam troje dzieci. Filippo ma 23 lata, Federika 20, a Lorenzo 11. To Filippo pierwszy zaczął swoją przygodę z pizzą. Uważam, że ma ogromny talent, pizza spod jego rąk jest wyjątkowa. Ma dar. Jestem tego pewien. Nie mogłem i nie chciałem pozostać w tyle i tak to się zaczęło. Od czasu do czasu staję za blatem i robię pizze, ale to syn i mój przyjaciel Vincenzo są prawdziwymi mistrzami. 

- Jaki jest sekret dobrej pizzy?

- Sekret dobrej pizzy tkwi w miłości. I nie jest to żart. W dobrej atmosferze ciasto dobrze rośnie. Oczywiście nie bez znaczenia są składniki i przepis. Używamy najlepszej jakości mąki sprowadzanej z Włoch, wysokiej jakości oliwy z oliwek. Tylko woda i drożdże są z Polski, zresztą też bardzo dobre. Nie dodajemy cukru, drożdze rosną powoli i dzięki temu pizza jest lekkostrawna. I mniej kaloryczna także.

- Co najbardziej zaskoczyło Cię w polskiej kuchni?

- Ketchup, majonez i sos czosnkowy jako dodatek do pizzy! To dramat!To jak świętokradztwo! Coś, czego nie potrafię pojąć i zrozumieć! I ananas na pizzy! I miłość Polaków do ogórków kiszonych! Pozytywnym zaskoczeniem natomiast są dla mnie potrawy z mięsa. My Włosi, szczególnie z Piemontu, znamy się na dobrym i dobrze przyrządzonym mięsiwie. Takich kotletów schabowych, jakie robi moja teściowa, nie robi nikt.

- Co poleciłbyś z menu?

- Ja jestem łasuchem - Tiramisù Moniki - mojej żony, według przepisu mojej mamy. Jest najlepsze na świecie. A jeśli chodzi o pizzę, najbardziej lubię i polecam mięsne. Za chwilę do nowego menu wejdzie focaccia z bresaolą i kilka innych nowości.

Wybrane dla Ciebie
Przy Lipowej powstanie centrum usług dla zdrowia i urody
Przy Lipowej powstanie centrum usług dla zdrowia i urody
Papowo Toruńskie doczeka się rozbudowy drogi gminnej
Papowo Toruńskie doczeka się rozbudowy drogi gminnej
Dwa wieczory w romantycznym nastroju. Do Torunia przyjadą znakomici pianiści
Dwa wieczory w romantycznym nastroju. Do Torunia przyjadą znakomici pianiści
To już 30 lat z klasyką filmową pod "Niebieskim Kocykiem"
To już 30 lat z klasyką filmową pod "Niebieskim Kocykiem"
To była zmysłowa podróż po Metropolii Toruńskiej tropem smaków i gustów
To była zmysłowa podróż po Metropolii Toruńskiej tropem smaków i gustów
Z Głogowa do "Szansy na sukces"! Jak Natalia wspomina udział w show?
Z Głogowa do "Szansy na sukces"! Jak Natalia wspomina udział w show?
Pokażmy jak kochamy Toruń i Metropolię!
Pokażmy jak kochamy Toruń i Metropolię!
Prof. Włodzisław Duch: "Roboty będą najlepszą wersją nas". Na UMK pojawił się Gienek, robot humanoidalny
Prof. Włodzisław Duch: "Roboty będą najlepszą wersją nas". Na UMK pojawił się Gienek, robot humanoidalny
Wreszcie jest zielone światło dla roweru miejskiego
Wreszcie jest zielone światło dla roweru miejskiego
Dzienny Dom Pobytu w Zbójnie został oficjalnie otwarty
Dzienny Dom Pobytu w Zbójnie został oficjalnie otwarty
Toruński żużel ze wsparciem na bank - Nicolaus Bank dumnym sponsorem mistrzów Polski!
Toruński żużel ze wsparciem na bank - Nicolaus Bank dumnym sponsorem mistrzów Polski!
Niespójności w ciechocińskim referendum
Niespójności w ciechocińskim referendum