Fjut z Chełmży. Słodka historia miasta

Nazwa może wywoływać uśmiech, ale sam produkt ma jak najbardziej poważną historię. Fjut, nazywany również cyropem, to tradycyjny gęsty syrop wytwarzany z buraków cukrowych. Jest słodki, ciemny, lekko karmelowy i przez dziesięciolecia był obecny w kuchniach mieszkańców naszego regionu. Dziś wraca do łask, a Chełmża ma wyjątkowo dobre powody, by uczynić z niego jeden ze swoich kulinarnych symboli.

Fjut z kawiarni "Filiżanka" w ChełmżyFjut z kawiarni "Filiżanka" w Chełmży
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Dawid Gulczyński
Dawid Gulczyński

Fjut znajduje się na oficjalnej Liście Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W województwie kujawsko-pomorskim został na nią wpisany 27 lipca 2012 roku. Ministerstwo opisuje go jako lepki, lejący się syrop o barwie od złocisto-bursztynowej do ciemnobrązowej i słodkim smaku z lekkim karmelowym aromatem.

Bez cukrowni nie byłoby tej historii

Związek fjutu z Chełmżą nie jest przypadkowy. Historia miasta od końca XIX wieku jest nierozerwalnie związana z burakiem cukrowym i potężną cukrownią.

Decyzja o jej budowie zapadła w 1881 roku, a 25 września 1882 roku rozpoczęła się pierwsza kampania cukrownicza. Zakład błyskawicznie się rozwijał i przed I wojną światową należał do największych tego rodzaju przedsiębiorstw w Europie. Chełmżyńska biblioteka podaje, że u progu XX wieku cukrownia była w stanie przerabiać około 3 tys. ton buraków dziennie, a w latach 1911-1914 produkowała średnio około 31 tys. ton cukru rocznie.

Cukrownia zmieniła również samą Chełmżę. Miasto o charakterze wcześniej przede wszystkim rzemieślniczo-handlowym zaczęło przekształcać się w ważny ośrodek przemysłowy. Powstawały miejsca pracy, rozwijały się plantacje buraków, transport i całe zaplecze związane z produkcją cukru. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości chełmżyńska cukrownia była największym zakładem tego typu w kraju. W latach 30. XX wieku razem z pracownikami sezonowymi zatrudnienie dochodziło nawet do około 2 tys. osób. Zakład przetrwał kolejne dekady. W 2000 roku został przejęty przez koncern Nordzucker i przeszedł gruntowną modernizację. Cukrownia w Chełmży działa do dziś jako zakład Nordzucker Polska.

Od buraka do fjutu

Tam, gdzie na ogromną skalę uprawiano buraki cukrowe, naturalnie pojawiły się również domowe sposoby ich wykorzystania. Ministerstwo Rolnictwa wskazuje właśnie na Cukrownię Chełmża jako jeden z ważnych elementów rozwoju plantacji buraka cukrowego na terenie Kujaw i Pomorza. W gospodarstwach zaczęto eksperymentować z domowym przetwarzaniem buraków. Miód był wówczas stosunkowo drogi, dlatego poszukiwano tańszego sposobu na uzyskanie czegoś słodkiego. Jednym z takich produktów stał się właśnie fjut.

Jego przygotowanie nie było jednak proste

Buraki należało rozdrobnić, następnie przez około pięć godzin parować, wycisnąć z nich sok, a później gotować go nawet przez kolejnych 12 godzin. Woda stopniowo odparowywała, pozostawiając gęsty, słodki syrop. Z około 100 kilogramów buraków można było uzyskać zaledwie około 5 litrów fjutu.

Dawniej fjut pełnił funkcję podobną do miodu czy dzisiejszych słodkich kremów. Smarowano nim chleb, wykorzystywano go do wypieków i deserów albo po prostu jako naturalny słodki dodatek.

Co ciekawe, nie ma całkowitej pewności, skąd pochodzi sama nazwa. Ministerstwo przytacza m.in. opinię badaczy wskazujących, że określenie "fjut" mogło nawiązywać do ciągnącej się konsystencji produktu - "fiuuuu…t". Regionalnie funkcjonuje również nazwa cyrop, którą wiąże się z niemieckim słowem "Zuckersirup", czyli syrop cukrowy.

Fjut wraca do Chełmży

Dzisiaj fjut nie musi być już tylko wspomnieniem z kuchni naszych dziadków. W Chełmży produkt zaczyna otrzymywać drugie życie. Jednym z miejsc, które przywraca go lokalnej gastronomii, jest Kawiarnia Filiżanka przy Rynku 6 w Chełmży. Lokal wypromował m.in. kawę z fjutem. W Filiżance można również kupić sam fjut i przekonać się, jak smakuje produkt, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu był znany w wielu domach w regionie.

Wokół fjutu organizowane są także wydarzenia kulinarne. Miasto Chełmża promowało m.in. pokaz kuchni molekularnej, podczas którego tradycyjny buraczany syrop stał się głównym bohaterem współczesnych kulinarnych eksperymentów.

I właśnie w tym może kryć się największy potencjał tego produktu.

Toruń ma pierniki. Chełmża może mieć fjut.

Za pozornie zabawną nazwą stoi bowiem historia naszego regionu, ponad 140 lat przemysłowej tradycji miasta, tysiące ludzi pracujących przy burakach i produkcji cukru oraz smak, który przez pokolenia gościł na lokalnych stołach. Jeżeli więc ktoś zapyta, czego warto spróbować podczas wizyty w Chełmży, odpowiedź może być zaskakująco prosta: fjutu.

Wybrane dla Ciebie