Za tydzień w Konotopiu zostanie poświęcona największa w Europie figura Matki Boskiej, stworzona według pana projektu. Jakie uczucia panu towarzyszą przed tą uroczystością?
- Mam głębokie poczucie spełnienia i szczęścia. Jeszcze cztery tygodnie temu czułem się inaczej. Byłem nieco zdenerwowany, zastanawiałem się czy wszystko uda się dopiąć w stu procentach. Pracuję w zawodzie od wielu lat, ale tak duży projekt realizowałem po raz pierwszy. Dziś mogę powiedzieć, że ten monument przerósł moje oczekiwania.
To dla pana projekt życia?
- Zdecydowanie. Moje zawodowe credo brzmi: "tworzyć dla ludzi", bo jeśli sztuka nie ma odbiorcy, staje się pusta. Dla mnie osobiście Matka Boska jest bliska, czuję do niej ogromną wdzięczność. Jestem rzeźbiarzem całe życie, choć to wymagające zajęcie. Przeważnie artyści muszą wykonywać drugi zawód. Ja również imałem się różnych rzeczy, żeby móc uprawiać sztukę. To był priorytet i duże szczęście dla mnie. Dlatego, gdy otrzymałem od Państwa Karkosików propozycję zaprojektowania tej statuy, poczułem w sobie naturalną, wewnętrzną zgodę, że potrafię to zrobić.
Jak wyglądała praca nad projektem?
- Współpraca z Grażyną i Romanem Karkosikami była dla mnie wielkim komfortem. Na początku nie miałem konkretnych założeń, jakiej wielkości ma być figura, dano mi wolną rękę. Gdy zacząłem rzeźbić w glinie, zaprosiłem do współpracy moich byłych studentów: Marka Pursa i Krzysztofa Skórę, którzy mają w swoim dorobku duże realizacje. Państwo Karkosikowie żywo uczestniczyli w tworzeniu tej figury, przyjeżdżali do mojej pracowni. Kiedy zamknął się etap twórczy, przekazałem projekt do odlewu w brązie. Jednocześnie cały czas widziałem możliwość zmiany. Wykonałem jeszcze jedną rzeźbę. Ostatecznie pani Grażyna, zdecydowanie mająca oko na sztukę, wybrała gips, który zrobiłem na samym końcu. Chciałem w swojej pracy nawiązać do bliskiej nam rzeźby greckiej i kultury europejskiej, a więc także słowiańskich rysów twarzy.
Matka Boska w Konotopiu ma rozłożone ręce, a twarz zwróconą w kierunku wiernych. Jak interpretować tę otwartość?
- Na świecie jest tyle wizerunków Matki Boskiej. Zastanawiałem się, jaka może być Matka Boska na te czasy, żebyśmy mieli możliwość kontaktu z nią i żeby dla pielgrzymów, którzy odwiedzą Konotopie, był to czas wytchnienia. Zależało mi na tym, żeby człowiek mógł stanąć przed nią, spojrzeć w jej oczy i poczuć się bezpiecznie. Figura nie ma przerażać swoim ogromem, ale pomóc nam otworzyć się na to, co ważne, bo powstała nie tylko na chwałę. Największą wartością jest dla mnie fakt, że to już działa, że nawet przed oficjalną uroczystością przyjeżdżają pielgrzymi i staje się to dla nich istotne miejsce. Dedykuję tę figurę młodym ludziom, którzy być może cały czas szukają, doświadczają, czasami błądzą, ale chciałbym żeby mieli poczucie bezpieczeństwa, że jest za nimi Matka Boska. Jeśli moja praca komuś w tym pomoże, będę szczęśliwy.