Co za wieczór w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń! Jakub Szymański ze złotem, Natalia Bukowiecka ze srebrem!
Jakub Szymański zdobył złoto w biegu na 60 metrów przez płotki, a Natalia Bukowiecka srebrny w rywalizacji na 400 metrów podczas drugiego dnia Halowych Mistrzostw Świata Kujawy Pomorze 26. Biało-czerwoni w sobotę zdobyli w sumie trzy medale, bo w sesji porannej brąz wywalczyła sztafeta mieszana 4x400 metrów.
Szymański nie krył ambicji i już rano mówił o chęci na złoto. W finale pobiegł o dwie setne sekundy szybciej niż w półfinale, a czas 7.40 był o trzy setne sekundy gorszy od jego rekordu życiowego. Co najważniejsze jednak – dał mu złoty medal!
– Doping kibiców był czymś niewiarygodnym. To właśnie dzięki tym okrzykom w każdym starcie miałem wiarę w siebie i potrafiłem dobrze rozegrać biegi taktycznie – mówił Jakub Szymański.
Na trybunach w hali sukces Szymańskiego oglądali m.in. jego rodzice.
– Ogromne znaczenie miała dla mnie obecność bliskich. Na trybunach była moja rodzina, menedżer, trenerzy, a także wszyscy, którzy wspierali mnie przed telewizorami, w tym mój pierwszy trener Bernard Werner. Czułem tę energię, jakby była przekazywana prosto do mojego serca – dodał.
Do finału nie dostał się Damian Czykier, który w swoim półfinale był czwarty.
Dwa finały zamiast jednego
Finał rywalizacji na 400 metrów rozgrywany był w dwóch czteroosobowych biegach. Bukowiecka wystartowała w pierwszym i zrobiła to w fantastycznym stylu – po zejściu na wewnętrzny tor biegła za Holenderką Lieke Klaver, którą wyprzedziła na ostatnich stu metrach, przy okazji ustanawiając nowy rekord życiowy, a zarazem oczywiście nowy rekord Polski. By być pewnym medalu, musiała jednak poczekać na drugi bieg, w którym rywalizowały m.in. dwie bardzo mocne zawodniczki – Norweżka Henriette Jaeger i Czeszka Lurdes Gloria Manuel. Obie nadawały ton w tym biegu, ale wychodząc z ostatniego wirażu Norweżka potknęła się o krawężnik i straciła szansę na medal. Czeszka do końca biegła jednak znakomicie, pobiła swój rekord życiowy i wyprzedziła Bukowiecką o siedem setnych sekundy.
– Ogromną ulgę przyniosło mi zdobycie medalu, zwłaszcza że przed zawodami zakładałam, iż mogą to być moje ostatnie halowe mistrzostwa świata. Bardzo mi na tym krążku zależało, dlatego tym bardziej cieszę się, że się udało – mówiła Natalia Bukowiecka. - Jedyne, czego żałuję, to że ta formuła odebrała radość bezpośrednio po biegu i zamiast cieszyć się od razu z medalu, trzeba było długo czekać na wyniki. Słyszałam, że być może ta formuła nie będzie już stosowana i mam nadzieję, że to prawda.
Niesamowita atmosfera
W sobotnim finale biegu na 60 metrów pobiegła Ewa Swoboda. Polka wyrównała swój najlepszy wynik w sezonie – 7.07 sek. – co dało jej szóste miejsce.
– Jestem z siebie dumna, choć mam też mieszane uczucia. Liczyłam na trochę więcej, bo wiedziałam, że stać mnie na lepszy wynik, a treningi były najlepsze w mojej karierze. Niestety nie zawsze udaje się przełożyć to w stu procentach na zawody. Mimo wszystko jestem zadowolona, że dałam radę – mówiła Ewa Swoboda.
Polka była też zachwycona atmosferą w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń.
– Atmosfera była niesamowita. Choć są zawody, jak Memoriał Kamili Skolimowskiej, gdzie kibice też robią świetny doping, to hala rządzi się swoimi prawami. To było wyjątkowe przeżycie. Organizatorzy wykonali świetną pracę – dodała.
Podczas sobotniej sesji wieczornej rozgrywany był m.in. również finał konkursu skoku o tyczce mężczyzn, który oczywiście bardzo pewnie wygrał Armand Duplantis, który ustanowił rekord mistrzostw wynikiem 6.25 m.
W sobotni wieczór padł jeż jeden rekord świata – w siedmioboju ustanowił go Szwajcar Simon Ehammer.
Niedziela będzie ostatnim dniem Halowych Mistrzostw Świata Kujawy Pomorze 26. W sesji porannej o godz. 10.20 wystartuje Anna Matuszewicz w skoku w dal.
Marcin Zawadzki, redaktor portalu Metropolia Toruńska .pl