"Wierzę, że dobro wraca". Karol Żywicki apeluje o wsparcie
Jeszcze niedawno pracował jako taksówkarz, kończył budowę wymarzonego domu dla siebie, żony i dwóch córeczek. Nie poddawał się, mimo że dystrofia mięśniowa Beckera postępowała. Ostatnie miesiące były dla Karola Żywickiego i jego rodziny bardzo trudne. Mieszkaniec Kawęczyna w gminie Obrowo nie może już pracować i prosi o pomoc wszystkim ludzi dobrej woli.
Kiedy i w jakich okolicznościach usłyszał pan diagnozę?
- Z chorobą żyję od urodzenia. Diagnoza dystrofii mięśniowej Beckera została potwierdzona w dzieciństwie gdy miałem 6 lat został pobrany wycinek z uda w Centralnym Szpitalu Klinicznym UCK WUM przy ulicy Banacha 1a w Warszawie. Kiedy zaczęły być widoczne pierwsze objawy, problemy z siłą mięśni i poruszaniem się, rodzice podjęła kroki by dowiedzieć się, co się ze mną dzieje. Z czasem choroba zaczęła postępować i coraz bardziej wpływać na moje codzienne funkcjonowanie. Dodatkowo od 6 lat mam zdiagnozowana chorobę trzewną - celiakię. Ostatnie miesiące przyniosły dodatkowo poważne problemy zdrowotne, silny stan zapalny jelit oraz wrzód na jelicie przez co spędziłem 8 dni w szpitalu i dzięki Bogu z niego wyszedłem. Obecnie jestem leczony w związku z podejrzeniem choroby Leśniowskiego-Crohna, co jeszcze bardziej skomplikowało moją sytuację. Na wypisie ze szpitala mam następującą adnotację "zespół Crohna nie określona".
Co choroba zmieniła w życiu pana i pańskiej rodziny?
- Choroba zmieniła praktycznie wszystko. Z osoby samodzielnej stopniowo staję się kimś, kto potrzebuje coraz większego wsparcia w codziennych czynnościach. Najtrudniejsze jest to, że nie mogę funkcjonować tak, jakbym chciał – jako mąż i ojciec. Moja rodzina również bardzo to odczuwa. Moja żona przejęła wiele obowiązków, a ja nie jestem w stanie pomóc jej tak, jakbym chciał. Mamy dwie córeczki i moim największym pragnieniem jest zapewnić im bezpieczeństwo i normalne życie, mimo mojej choroby.
Jak można państwu pomóc?
- Najbardziej potrzebujemy obecnie wsparcia finansowego. To pozwoli nam dokończyć budowę domu przystosowanego do mojej niepełnosprawności. Obecnie mieszkamy na piętrze, co przy moim stanie zdrowia staje się coraz większym problemem. Środki są również potrzebne na leczenie, rehabilitację, leki, suplementację oraz codzienne funkcjonowanie. Ogromnym wsparciem jest też udostępnianie naszej zbiórki oraz to, co dla mnie najważniejsze modlitwa do Jezusa.
Na kogo może pan liczyć w tych trudnych okolicznościach?
- Przede wszystkim na Boga to On daje mi siłę, pokój i nadzieję każdego dnia. Wiem, że niezależnie od sytuacji nie jestem sam.
W jaki sposób zaapelowałby pan do osób, które mogą panu pomóc?
- Chciałbym po prostu poprosić o pomoc z serca. Każde wsparcie nawet najmniejsze ma dla mnie ogromne znaczenie. To realna pomoc w walce o zdrowie, sprawność i bezpieczeństwo mojej rodziny. Jeśli ktoś nie może pomóc finansowo, ogromnie ważne jest dla mnie udostępnienie internetowej zbiórki lub modlitwa. Wierzę, że dobro wraca i że Bóg działa przez ludzi. Mogę też liczyć na moją żonę, rodzinę oraz ludzi dobrej woli, którzy okazują ogromne serce i wsparcie. To właśnie dzięki nim widzę, że nawet w trudnych chwilach choć nie zawsze dobro wraca.
Link do internetowej Zrzutki w portalu Pomagam.pl znaleźć można w social mediach Karola Żywickiego.