Rzeźbiarz, strażak, społecznik – Krzysztof Balewski z Osieka nad Wisłą to człowiek o wielu, nie tylko artystycznych, talentach!
Jego przygoda z rzeźbą zaczęła się od zajęć pozalekcyjnych w szkole podstawowej. Od tamtego czasu tworzy Świątki, przeważnie z drewna lipowego, przedstawiające zazwyczaj Matkę Boską Skępską. Poza pracą twórczą Krzysztof Balewski z Osieka nad Wisłą w gminie Obrowo angażuje się także w działalność rady sołeckiej, jednostki OSP i jest animatorem sportu z ponad 23-letnim stażem w kierowaniu pracami klubu sportowego. Jak znajduje na to wszystko czas?
Jak zaczęła się twoja fascynacja sztuką i rzeźbą?
- To było w szkole podstawowej. Moim nauczycielem był pan Michał Kokot (malarz, muzyk i poeta związany z Osiekiem nad Wisłą – red.), z którego inicjatywy w szkole zaczęły być prowadzone różne zajęcia dodatkowe – fotograficzne, malarskie, rzeźbiarskie. Wtedy po raz pierwszy spróbowałem swoich sił jako rzeźbiarz. To były początki lat 90. Pierwsza wystawa twórczości wszystkich nas, artystów ziemi obrowskiej, zorganizowana została w Osieckiej Izbie Regionalnej. Pamiętam, że było to duże wydarzenie, relacjonowano to w mediach. Do dzisiaj mam w domowych archiwach strony z gazet z relacjami z wystawy. Na mnie, młodym chłopaku, to zrobiło ogromne wrażenie. Michał Kokot bardzo dbał o to, aby twórcy z naszej gminy byli dostrzegani i doceniani.
Dlaczego wybrałeś rzeźbę? Z tego, co mówisz wnioskuję, że oferta pozalekcyjna w twojej szkole była bardzo różnorodna, co zaważyło na tym, że akurat na tych warsztatach poczułeś się dobrze?
- Michał Kokot zarażał swoimi pasjami, mnie ujęła rzeźba, trochę też malarstwo i fotografia. On chyba dostrzegł we mnie potencjał. W ramach zajęć odwiedzaliśmy pana Józefa Kamińskiego, cenionego obrowskiego artystę, to też miało na mnie duży wpływ.
Po szkole przyszła dorosłość. Pasja do rzeźbiarstwa na zawsze już z tobą została?
- Tak, została. Chociaż w tej chwili nie mam zbytnio czasu, aby się jej poświęcić. Obowiązki, różne aktywności oraz opieka nad bratem, który jest osobą z niepełnosprawnością i praca na rzecz naszej osieckiej społeczności, wypełniają mój czas, dlatego na rzeźbę nie mam go zbyt wiele. Jestem druhem OSP, od 20 lat zasiadam w zarządzie i wspólnie ze strażakami-ochotnikami organizujemy wiele wydarzeń, od 23 lat prowadzę amatorski klub sportowy i to też daje mi dużo satysfakcji. Angażuję się w działalność dwóch stowarzyszeń i jestem członkiem koła gospodyń w Stajenczynkach od 2012 roku. Działam także w radzie sołeckiej Osieka nad Wisłą, jestem jej przewodniczącym, a to bardzo odpowiedzialna funkcja. Pogodzić to wszystko jest bardzo trudno.
Ale rzeźbiarstwo zajmuje ciągle wyjątkowe miejsce w twoim życiu?
- Rzeźba jest dla mnie bardzo ważna. Przez tyle lat udało mi się stworzyć blisko 200 prac. Dwie mam w swoim domu, kilka można zobaczyć w Osieckiej Izbie Regionalnej. Moje dzieła zakupili także prywatni kolekcjonerzy z Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Stanów Zjednoczonych. Często motywem moich prac jest wizerunek Matki Boskiej Skępskiej.
Jak to się stało, że twoje dzieła znalazły się w rękach prywatnych kolekcjonerów
- Jeździłem na różne spotkania z artystami, wystawy i kiermasze. Miałem przyjemność pokazywać swoje prace na tych wydarzeniach i tam wielu miłośników sztuki zaczynało ze mną rozmowę, a potem kontaktowali się, aby zapytać, czy i w jaki sposób można zakupić moje rzeźby. Jedną rzeźbę już jakiś czas temu obiecałem dyrektorowi szkoły podstawowej w Czernikowie Dariuszowi Chrobakowi, na pewno dotrzymam danego słowa, jak tylko czas pozwoli mi w pełni poświęcić się pracy twórczej.
W jakim materiale tworzysz?
- Najlepsze do rzeźbienia jest według mnie drewno lipowe, ale tworzyłem też Świątki z drewna wierzbowego – bardzo dobrze pracowało mi się w takim materiale.
Motywem większości twoich prac są postacie z Ewangelii, to dla ciebie ważne jako dla człowieka?
- Na pewno jest to ważne. Często rzeźbię wizerunek Matki Boskiej Skępskiej. Znam go od małego dziecka, bo taka figura z drzazgi sosnowej stoi przy szkole w Osieku od bardzo dawna. Był nawet taki moment, kiedy musieliśmy ją odrestaurować. Pomagałem w tej renowacji i jestem z tego bardzo dumny.
Rzeźbiarstwo sprawia, że czujesz się, kimś wyjątkowym?
- Czy wyjątkowym? No nie wiem, chyba nie. Bo niby dlaczego? (śmiech).
A ilu rzeźbiarzy mieszka na terenie gminy Obrowo poza tobą?
- Chyba nie ma innego (śmiech). Myślę, że każdy ma swoje pasje i zamiłowania, które czynią go wyjątkowym. Na pewno wrócę do rzeźby, teraz w wolnej chwili naprawiam swoje dzieła nadgryzione zębem czasu.
Czy wyobrażasz sobie, żeby nie rzeźbić?
- Chociaż obecnie nie mam na to czasu i nie jestem się w stanie tak się wyciszyć, żeby skupić się tylko i wyłącznie na rzeźbieniu, to nie wyobrażam sobie, żebym nie mógł do tego wrócić i poświęcić się swojej pasji. Przy każdej realizacji potrafiłem przez osiem – dziesięć godzin tworzyć. Nie zauważałem często, kiedy ten czas tak szybko minął.
Z której swojej realizacji jesteś najbardziej dumny?
- Z każdego wizerunku Matki Boskiej Skępskiej. Jedną mam u siebie w domu. To ważna dla mnie rzeźba, bo zrobiłem ją jako prezent dla mojej babci, z którą byłem bardzo związany. Po jej śmierci figurka wróciła do mnie. Nie wyobrażam sobie, żeby ją sprzedać, ona jest bezcenna.
Myślałeś kiedyś o tym, żeby poświęcić się tylko tworzeniu rzeźb?
- Nie, bo wiem, że to nie jest możliwe. Poza tym bardzo lubię wszystkie swoje społeczne zajęcia. Mam duże szczęście do życzliwych ludzi obok – czy to w radzie sołeckiej, czy w OSP, czy w klubie. Bardzo ich cenię i nie chciałbym ich zostawiać.
Jakie są twoje artystyczne marzenia, może własna wystawa?
- Nie! (śmiech). Wiele razy miałem propozycję wystawy indywidualnej, ale chyba nie jestem na to gotowy, nie mam potrzeby, aby być w centrum uwagi. Dopuszczam taką myśl, aby zorganizowano moją wystawę, ale jeszcze nie teraz. Nigdy nie mówię nigdy.
Adrian Aleksandrowicz, redaktor naczelny portalu Metropolia Toruńska .pl