Polecamy w metropoliiRay Wilson w Jordankach - wieczór z muzyką Genesis, Stiltskin i nie tylko!

Ray Wilson w Jordankach - wieczór z muzyką Genesis, Stiltskin i nie tylko!

Teksty o muzyce publikowane na łamach Metropolii Toruńskiej w zdecydowanej większości dotyczą polskiej sceny muzycznej - bo przecież lwia część wydarzeń organizowanych na terenie samorządów zrzeszonych w metropolii to właśnie krajowe podwórko. W ramach delikatnego przełamania konwencji zabieram was na muzyczną podróż po twórczości artysty w równym stopniu związanego ze Szkocją, Anglią, jak i właśnie Polską. W jaki sposób?

Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Ignacy Grześkowiak

Zacznijmy może od Genesis, jest to zespół o tyle fascynujący, że do pewnego stopnia wymykający się sztywnej klasyfikacji gatunkowej. Kluczową przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że w trakcie swojego istnienia grupa miała aż trzech różnych frontmanów, co doprowadziło do drastycznych zmian brzmieniu, tekstach, jak i samej manierze wokalnej. Każdy z nich był dobry w czymś innym i każdy znacząco wpłynął na kierunek artystyczny grupy. Pierwszym wokalistą grupy założonej w Godalming w hrabstwie Surrey był Peter Gabriel, który był tym najbardziej enigmatycznym, a zarazem najambitniejszym tekstowo, obdarzonym aksamitnym, anielskim wręcz głosem. W tamtej erze najbliżej brzmieniu zespołu było do art i soft rocka. Gabriel opuścił grupę w roku 1975, a w zaskakującym twiście fabularnym nowym wokalistą został ówczesny perkusista Genesis, który dołączył do zespołu przy okazji pierwszej poważnej trasy koncertowej. Tym człowiekiem był Phil Collins, to właśnie o nim myślimy w pierwszej kolejności, słysząc nazwę zespołu. Collins obdarzony był wybitną intuicją w kwestii popowego ducha czasu, pchnął on zespół na absolutny komercyjny szczyt, dzięki swoim bardziej zwyczajnym, ale zarazem łatwym do utożsamienia się tekstom. W tej erze zespół można klasyfikować zarówno jako rock progresywny, jak i po prostu pop. Po prawie dwóch dekadach występów z Genesis Collins opuścił grupę w 1996 roku, by poświęcić się działalności solowej. W tym momencie na scenę wkracza bohater naszej dzisiejszej opowieści, czyli Ray Wilson.

Przed przejęciem roli wokalisty w Genesis, Wilson działał w szkockim post-grunge’owym projekcie Stiltskin. Jego ciepła maniera wokalna, posiadająca jednak wyraźny rockowy pazur przykuła uwagę członków angielskiego zespołu. Wydawałoby się, że jest to perfekcyjny wybór dla Genesis, które w połowie lat dziewięćdziesiątych próbuje po raz kolejny zredefiniować swoje miejsce w branży muzycznej. Wszakże popkultura tamtej epoki zdominowana była przez grunge’owe grupy takie jak Nirvana, Soundgarden, czy Alice In Chains. Chichot losu sprawia jednak, że jedyny nagrany z Wilsonem album Genesis, czyli Calling All Stations z 1997 okazał się porażką zarówno komercyjną, a krytycy nie zostawili na nim suchej nitki. Klęską była tak monumentalną, że grupa zmuszona była odwoływać część z zaplanowanych koncertów i zniknąć z powierzchni ziemi na parę lat, by ostatecznie powrócić na dwie ostatnie trasy w latach 2006-2007 i 2020-2022, tym razem ponownie jednak z Collinsem w roli wokalisty.

  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Wilson na scenie CKK Jordanki
[1/12] Ray Wilson na scenie CKK JordankiŹródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Ignacy Grześkowiak

Przed recenzją koncertu w Jordankach, warto było po prostu nakreślić nazwiska takie jak: Gabriel, Collins i Wilson, oraz zespoły takie jak Stiltskin i Genesis, każdy z nich ma bowiem znaczenie dla tego, co było grane w ten mroźny zimowy wieczór 10 stycznia 2026 roku w samym centrum toruńskiej starówki. Jak dokładnie wyglądał koncert znanego wokalistki? Ray Wilson wchodzi ze swoim zespołem minimalnie spóźniony, chwilę po godz. 19:00. Pierwsze co rzuca się w oczy to bardzo ciekawy dobór instrumentarium, szkockiemu wokaliście towarzyszą: klawiszowiec Michał "Kool" Łyczek, gitarzysta prowadzący Ali Ferguson, perkusista Mario Koszel, osoba, która dodaje absolutnie unikalnego kolorytu prezentowanemu repertuarowi, czyli skrzypaczka Alicja Chrząszcz, i na koniec absolutny człowiek-orkiestra Marcin Kajper, który tego wieczoru grać będzie zarówno na saksofonie, jak i basie, oraz flecie poprzecznym.

Pierwsze dźwięki szlagierów Genesis, czyli "No Son of Mine" oraz "Land of Confusion" otwierające set przypominają całej publice, jak wybitnym obiektem są Jordanki pod kątem akustyki. Każdy detal tych kultowych numerów potraktowany jest tutaj z należytą pieczołowitością, a tłum dziarsko wyśpiewuje ikoniczne chórki z refrenu "Land of Confusion" za namową Wilsona. "You look younger than you did last time" ("Wyglądacie młodziej niż ostatnim razem" - tłum. red.) - rzuca żartobliwie ze sceny szkocki wokalista po kilku pierwszych utworach. Specjalne brawa należą się też oświetleniowcowi, który perfekcyjnie steruje naszą uwagą przy obserwowaniu tego, który muzyk gra w danym momencie pierwsze skrzypce. Po tym mocnym otwarciu zwalniamy na chwilę dzięki grunge’owym balladom, czyli "Take It Slow" z solowego repertuaru Wilsona oraz "Yellow Lemon Sun" z repertuaru Stiltskin, by powrócić za moment do brzmień Genesis w formie absolutnie fenomenalnych wykonań "That’s All" oraz "Home by the Sea". Te ostatnie są tak solidne, że słuchacz niemalże zapomina, że nie ma tu z nami ich autora, czyli Philla Collinsa. Po "Carpet Crawlers" z ery Petera Gabriela następuje niespodzianka w wyborze utworów, Wilson wspomina ze sceny, że napisał tę piosenkę w 2008 roku, zaraz po tym, kiedy przeprowadził się na stałe do Polski, i wydaje się, że jest ona w dzisiejszych czasach jeszcze bardziej aktualna. Ta piosenka to "Propaganda Man", a jej wykonanie absolutnie deklasuje wersję albumową, poprzez połączenie elementów znanych z "More Propaganda" z rozbudowanym intro i outro przy dominujących partiach pianina. Ta wersja tej piosenki porusza emocjonalnie w niemalże duchowy sposób praktycznie każdą osobę zgromadzoną w CKK Jordanki, co wywnioskować możemy po wybitnie gromkich owacjach.

Ray Wilson | "Alone" (From the Live Album Time and Distance)

W trakcie koncertu Wilson zabiera nas na podróż po samych perełkach z repertuaru: Genesis takich jak chociażby oklaskiwane od pierwszych dźwięków "Follow You Follow Me", Phila Collinsa w formie emocjonalnego, rustykalnego i bardziej surowego "Another Day In Paradise" oraz "In The Air Tonight", które pomimo pewnych zmian w brzmieniu zachowuje to ikoniczne wejście perkusji, oraz tym, co najlepsze w repertuarze samego Wilsona jak na przykład "Sarah" z czasów jego działalności w grupie Cut. Ten ostatni utwór zaprezentowany zostaje również w bardzo ciekawym aranżu, zamienia on bowiem grunge’owe przesterowane brzmienie oryginału na bardziej kameralną uszczuploną wersję, przy większym akcencie na gitary akustyczne oraz zamianie perkusji na bongosy, być może to nie spodobało się każdemu, ale wielu słuchaczy jednak to urzekło.

Jeżeli chodzi o potknięcia, to zdarzyło się właściwie tylko jedno, w trakcie "Calling All Stations" z albumu o tym samym tytule, wokal Wilsona zdawał się ginąć gdzieś w tle instrumentów, mając jednak na uwadze, jak bardzo mocny jest bas na tym utworze, oraz jak drapieżne są w nim efekty gitarowe, myślę, że jest to absolutnie do wybaczenia. Wszystko wraca zresztą na właściwe tory przy okazji "Another Day In Paradise" i pozostaje na nich do samego końca.

Oryginalny set kończy się wykonaniem "Solsbury Hill" z repertuaru Petera Gabriela, jednak w nieunikniony sposób przy żywiołowej reakcji publiki zespół powraca w błyskawicznym tempie na bis. Ray Wilson i jego utalentowani muzycy grają na koniec dwa covery, czyli "Wish You Were Here" autorstwa Pink Floyd, oraz "Knockin’ On Heaven’s Door" Boba Dylana. Ten ostatni jest o tyle ciekawy, że jest to chyba pierwszy raz w życiu, kiedy można było usłyszeć ten kawałek z rozbudowanym solo na saksofonie, jakkolwiek niedorzecznie to brzmi na papierze, w Jordankach absolutnie to zagrało.

  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
[1/12] Ray Willson na scenie CKK JordankiŹródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Ignacy Grześkowiak

Kiedy Ray Wilson i jego muzycy, schodzą tanecznym krokiem ze sceny w rytm lecącego z głośników "Nothing’s Gonna Stop Us Now" z repertuaru Starship, w pełni usatysfakcjonowani fani Stiltskin, Genesis, jak i samego Wilsona z uśmiechami na ustach powoli kierują się w stronę wyjść z CKK Jordanki. Ta nostalgiczna ponad półtoragodzinna podróż, jest czymś co po prostu, trzeba było zobaczyć i usłyszeć. Jest coś niesamowitego w tym, że ten potencjalnie najbardziej niedoceniony wokalista Genesis w 2025 roku prezentuje niemalże definitywne doświadczenie muzyki tej grupy. Wilson zachowuje nawet te same manieryzmy wokalne i charyzmę sceniczną, która prawie 30 lat temu wyróżniła go na tyle, by przejąć schedę po samym Phillu Collinsie. Jeżeli, nie udało wam się wyszarpać biletów na "The Last Domino? Tour" Genesis w 2022 (a zdobycie ich graniczyło z cudem), to koniecznie wybierzcie się na Ray’a Wilsona, nie pożałujecie.

Naprawdę chciałbym kiedyś opisać koncert, który był jakimś wybitnym niewypałem, bądź rozczarowaniem. Ray Wilson w Jordankach jednak był od tego tak daleko, jak to tylko możliwe, mieszkańcy naszego regionu mieli okazję, usłyszeć rock progresywny i post-grunge w autentycznie światowym wydaniu.

  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
  • Ray Willson na scenie CKK Jordanki
[1/7] Ray Willson na scenie CKK JordankiŹródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Ignacy Grześkowiak

Ignacy Grześkowiak, redaktor portalu Metropolia Toruńska .pl

Wybrane dla Ciebie