Polska bez złota na Narodowym. Gorące starcie Michelsena ze Zmarzlikiem

Polscy żużlowcy nie obronili tytułu drużynowych mistrzów świata. W finale turnieju o Puchar Świata na PGE Narodowym w Warszawie biało-czerwoni zdobyli brąz. Złoto po 24 latach przerwy wywalczyła Australia, srebro -Duńczycy. W zawodach startowali trzej zawodnicy PRES Grupy Deweloperskiej Toruń - Patryk Dudek, Mikkel Michelsen i Robert Lambert. Jednym z najgorętszych momentów wieczoru było starcie Bartosza Zmarzlika z Michelsenem.

Speedway World Cup 2026Speedway World Cup 2026
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Marcin Karczewski
Marcin Zawadzki

Zawody oglądało ponad 40 tysięcy widzów, którzy w większości liczyli na triumf Polaków. Biało-czerwoni byli nie tylko gospodarzami zawodów, ale i obrońcami tytułu. Tymczasem od samego początku zawodów szło im jak po grudzie. Dość powiedzieć, że dopiero w ósmym wyścigu polski zawodnik - Bartosz Zmarzlik - sięgnął po trzy punkty. Straty do bardzo skutecznych Australijczyków były już jednak znaczące. Z kolei Polaków z czasem dopadli Duńczycy i ostatecznie zepchnęli na trzecie miejsce.

Australijczycy z Pucharem Świata
Australijczycy z Pucharem Świata © Licencjodawca | Taylor Lanning/PDC
Tymczasem Australijczycy przypilnowali przewagi, pieczętując swój pierwszy triumf w Drużynowym Pucharze Świata od 2002 roku.

Problemy Polaków

Najskuteczniejszym Polakiem był Bartosz Zmarzlik - 11 punktów. Rezerwowy Kacper Woryna zdobył 9 punktów. Patryk Dudek zakończył zawody z pięcioma punktami, Dominik Kubera i Maciej Janowski dorzucili po dwa.

Po zawodach selekcjoner Stanisław Chomski ujawnił, że Dudek przez całe zawody zmagał się z problemami żołądkowymi. Jego stan był na tyle zły, że po zawodach nie pojawił się nawet na podium podczas dekoracji.

- Patryk chciał jechać w piątej serii, ale mu nie pozwoliłem. Zbyt źle wyglądał. Oczywiście chcieliśmy wygrać. Australia była jednak najmocniejsza. Szczególnie imponujący był jej początek zawodów - podsumował Chomski.

Patryk Dudek (z prawej)
Patryk Dudek (z prawej) © Licencjodawca | Marcin Karczewski

Michelsen rusza za Zmarzlikiem

Duńczycy mieli fatalny start, ale nie poddali się i zaczęli odrabiać straty, a liderem zespołu był Mikkel Michelsen, zdobywca 12 punktów.

Najwięcej emocji przyniósł jego ostatni wyścig. Po ostrym ataku Zmarzlika Michelsen upadł. Duńczyk był wściekły i pobiegł za Zmarzlikiem w stronę tunelu prowadzącego do parku maszyn. Interweniowali mechanicy i osoby funkcyjne. Już po zawodach Michelsen przyznał jednak, że poniosły go emocje. Uznał również decyzję sędziego o wykluczeniu go z biegu za prawidłową.

- Wszyscy wiemy, że Bartek ściga się ostro, a ja zostawiłem mu lukę. Wiedziałem, że spróbuje agresywnego ataku na wejściu w zakręt i zdawałem sobie sprawę, że gdybym utrzymał swój tor jazdy, zahaczyłby o moje przednie koło. Chyba jednak w ostatniej chwili stchórzyłem i zeskoczyłem z motocykla. Z pewnością nieco się tam ośmieszyłem i pewnie jestem dziś wieczorem najbardziej znienawidzoną osobą w Polsce, ale tak już bywa. Adrenalina zrobiła swoje – przyznał Duńczyk.

Michelsen mógł być zadowolony ze srebra. Jak podkreślił, po słabym początku Dania nie przestała walczyć i właśnie dzięki temu wróciła do gry o medal.

Lambert najlepszy w ekipie Brytyjczyków

Bez medalu została Wielka Brytania, ale świetny występ zaliczył Robert Lambert, który był jednym z najlepszych zawodników finału. Kapitan Brytyjczyków zdobył aż 14 z 23 punktów swojej reprezentacji. Problemem Brytyjczyków był brak równie skutecznego wsparcia ze strony pozostałych zawodników. Dla Lamberta warszawski finał był jednocześnie kolejnym potwierdzeniem bardzo wysokiej formy przed decydującą częścią sezonu Grand Prix.

Emocjonujący koniec sezonu

Drużynowy Puchar Świata już za nimi, ale to nie koniec rywalizacji o najwyższe trofea. Zmarzlika, Brady'ego Kurtza i Lamberta czekają jeszcze finałowe zawody Grand Prix - 12 września w Vojens i 26 września w Toruniu.

Z kolei już za tydzień, 6 września aż pięciu uczestników turnieju w Warszawie stanie do walki w półfinale PGE Ekstraligi w Lublinie - Woryna, Zmarzlik ze strony Motoru Lublin oraz Lambert, Dudek i Michelsen ze strony PRES Grupy Deweloperskiej. Emocji z pewnością nie zabraknie.

Wybrane dla Ciebie