"Nie udało nam się pomalować wiatraków na biało-czerwony". ONDE walczy z dezinformacją!
Po raz czwarty toruńska firma ONDE zorganizowała program grantowy SOFIA. Czwórka studentów otrzymała po 20 tys. złotych na realizację innowacyjnych projektów z zakresu energetyki, transformacji środowiskowej i nowych technologii. Podczas finału tegorocznej edycji odbyła się również debata ekspertów o odnawialnych źródłach energii (OZE). Jak budować poparcie społeczne w Polsce, jednocześnie zmagając się z problemem dezinformacji i polaryzacji politycznej. Uroczysta gala nie odbyła się tym razem w Toruniu, ale w Warszawie w budynku Giełdy Papierów Wartościowych. Wydarzenie zorganizowano 5 grudnia 2025 r.
Finalistami 4. edycji programu grantowego SOFIA zostali:
- Aneta Nycz z projektem "Innowacyjna turbina hydrokinetyczna dla niskoemisyjnej i zrównoważonej transformacji energetycznej".
- Artur Pacuła z projektem "Inteligentny system zarządzania energią dla hybrydowych instalacji OZE w modelu MŚP – dokumentacja koncepcji aplikacji EMS".
- Justyna Bronowicka z projektem "Złoto w czasach niepewności. Odzysk metali szlachetnych z e-odpadów i złotonośnych rzek Polski z wykorzystaniem aerogelu amyloidowego".
- Miłosz Wasielewski z projektem "Drugie życie materiałów: zagospodarowanie poeksploatacyjne komponentów turbin wiatrowych".
Dla firmy dostarczającej energię odnawialną inwestycja w młodzież to kluczowy filar rozwoju.
- W ONDE jesteśmy przekonani, że różnorodność, świeże pomysły i współpraca z uczelniami to fundament innowacji. Dlatego będziemy kontynuować to, co zaczęliśmy – wspierać młode talenty i projekty, które mogą zmienić przyszłość energetyki – mówił podczas gali Paweł Przybylski, prezes ONDE.
Ważną częścią gali była debata ekspercka "Między mitem a rzeczywistością: jak opowiadać o OZE, by budować poparcie społeczne?". W dyskusji moderowanej przez Wojciecha Jakóbika udział wzięli: Małgorzata Żmijewska-Kukiełka (PSEW), Szymon Bujalski (Nauka o Klimacie), Dawid Litwin (Gmina Potęgowo), Jacek Miciński (Forward PR) i Agata Lewandowska (ONDE).
Dezinformacja jest coraz większym wyzwaniem w 21 wieku. Jak podkreślił to podczas debaty Szymon Bujalski.
-Kłamstwo roznosi się bardzo szybko, wystarczy je wymyślić. Do prawdy trzeba dojść, trzeba przeprowadzić badania, wiele rozmów. Trzeba poświęcić sporo czasu, żeby ustalić, jaka jest ta prawda – zapewniał dodając, że rozwój technologiczny, między innymi media społecznościowe mają na to wpływ.
Małgorzata Żmijewska-Kukiełka opowiedziała, jak fake newsy oddziaływają na inwestycje OZE
- Zanim my jako inwestorzy i branża, czy eksperci pojedziemy na spotkanie z mieszkańcami, ludzie już są "przygotowani", oni przyjdą i wszystko "wiedzą", że całe zło świata jest z wiatrakami i z przekonaniem, że my nie chcemy ich słuchać. To taka ściana, z którą my się zderzamy od razu na starcie. Na początkowym etapie nie ma możliwości dialogu, tylko już musimy na tym etapie się bronić – wyjaśniała panelistka.
Szymon Bujalski zaznaczył, że problem obaw przed nową technologią nie jest nowy. Gdy pojawiły się samochody, opór społeczny był taki duży, że osoby, które prowadziły dorożki, domagały się, żeby jak jedzie samochód, to aby stanął, póki koń nie przejedzie, i jeszcze, aby ten samochód zasłaniać. Obawiano się, że będą one wybuchać. Problem ten rozwiązano poprzez organizowanie wyścigów na niezawodność i żeby pokazywać, że jest szybki i bezpieczny transport. Dodał, że po 100 latach to wydaje się to absurdalne.
Całe zło świata jest z wiatrakami i z przekonaniem, że my nie chcemy ich słuchać. To taka ściana, z którą my się zderzamy od razu na starcie
Jednak problem w Polskim społeczeństwie to nie tylko strach przed nową technologią, to również atak polityczny.
Jest wiele podmiotów, które mają Interes w tym, by było, jak jest w sektorze energetycznym, albo by było jeszcze gorzej, by właśnie Europę dzielić, by społeczność dzielić. Dziel i rządź to zasada znana od dawna – artykułował Szymon Bujalski.
Małgorzata Żmijewska-Kukiełka rozwinęła ten temat, jasno wskazując Rosję jako źródło dezinformacji w Polsce.
- Cała geopolityka i to, co się dzieje w Europie, sprawia, że chcemy się wszyscy uniezależniać i komuś za naszą wschodnią granicą to się bardzo nie podoba i wytacza najmocniejsze, najsilniejsze działa, z którymi my sobie radzimy lepiej lub gorzej. 2 miliardy dolarów rocznie Rosja pompuje w propagandę i to są oficjalnie kwoty wpisane w budżety na propagandę. Nie mówię o tych zaszytych kosztach nazwanych inaczej, ale oficjalnych – alarmowała ekspertka.
Jacek Miciński zaznaczył, że próba wygrania walki w mediach społecznościowych jest z definicji przegrana. Bo to nie tylko walka z drugim człowiekiem, ale z botami i algorytmy.
Uczestnicy debaty wskazali na brak wystarczającego wsparcia rządowego, aby przeprowadzić odpowiednio transformację energetyczną.
- Taką rewolucję można zrobić tylko i wyłącznie przy wsparciu systemowym państwem. Dano 100% decyzji o tym, czy transformacja się powiedzie, czy nie, do gmin. I gminy nie są przygotowana na konflikty społeczne, jakie ta rewolucja wywołuje. Włodarze są wystraszeni oporem społecznym, dlatego mamy np. referenda zamiast konkretnych decyzji włodarzy - skwitował Jacek Miciński.
Dużo miejsca uczestnicy dyskusji poświęcili wiatrakom w polskiej polityce.
- Nie możemy dopuścić, do sytuacji, że wiatraki, w ogóle rozwój OZE jest tematem politycznym. Jak to jest możliwe, że sektor, który odpowiada za naszą niezależność, za nasze bezpieczeństwo, jest brany jako oręże walki politycznej i jeżeli jesteś za jedną partią, to jesteś za wiatrakami, a jak jesteś za drugą partią, to jesteś przeciwko. Dzisiaj wiatraki już są tematem kampanii wyborczej do parlamentu. Politycy tej opcji politycznej, która nie popiera wiatraków, są już w terenie, jeżdżą i opowiadają, że wiatraki to współczesne szubienice – przyznała kategorycznie Małgorzata Żmijewska-Kukiełka.
Decyzja o tym, czy te turbiny wiatrowe powstaną w danej gminie, nie jest podejmowana na spotkaniu otwartym z merytorycznymi argumentami, tylko pod przysłowiowym kościołem
Agata Lewandowska reprezentująca toruńską firmę ONDE, organizatora wydarzenia, wskazała, że skoro rząd zrzucił na barki lokalnych polityków odpowiedzialność za OZE to obowiązkiem radnych i sołtysów powinno być zapoznanie się z Krajowym Planem na Rzecz Energetyki i Klimatu.
- Oni powinni wiedzieć, z czego to wynika i jakie skutki to może przynieść. Mamy wielu radnych, którzy są z prawej strony i jasno komunikują, że żadnych wiatraków, tylko węgiel. Decyzja o tym, czy te turbiny wiatrowe powstaną w danej gminie, nie jest podejmowana na spotkaniu otwartym z merytorycznymi argumentami, tylko pod przysłowiowym kościołem, przy sklepie i tam ci lokalni mędrcy wchodzą ze swoją całą toksycznością i dezinformacją w społeczeństwo – zaalarmowała torunianka.
Według niej rząd i opozycja powinny mówić jednym głosem a na poziomie lokalnym, na radnych powinna spoczywać rzetelna komunikacja, aby dezinformacje i strach niwelować. Jak może zmienić zaistniałą, patową sytuację? Małgorzata Żmijewska-Kukiełka stawia na zmianę pokoleniową, aby zmieniło się podejście polityków do OZE "pewne pokolenie polityków musi odejść na emeryturę, to młodsze pokolenie, które rusza z tymi wiatrakami wokół siebie, rośnie, wzrasta, musi dojść do głosu i to się zadzieje."
Upolitycznienie tematu wiatraków widzi również Jacek Miciński i doradza, aby unikać sytuacji wiecowych, które określił jako show polityczny, aby zaprezentować sie jako przyszły radny lub wójt.
- Staramy się naszym klientom radzić, żeby dużo pracy wykonać indywidualnie. Jest znacznie trudniej kogoś obrazić twarzą w twarz w metodzie stolikowej, niż na wiecu, gdzie działa psychologia tłumu - opowiedział
Z drugiej strony zauważa on brak patriotycznego ducha w transformacji energetycznej.
- Jeśli gdzieś coś naprawdę nam się nie udało z OZE, to, że nie udało się przekonać, że to jest źródło niezależności energetycznej. Nie udało nam się pomalować wiatraków na biało-czerwony. Te wiatraki w dezinformacji są niemieckie. I to jest ogromna porażka – dodaje i zauważa, że problem z inwestycjami OZE przeradza się powoli w spór klasowy. Według niego rodzi się przekonanie, że "przyjeżdża duże miasto, i stawia nam na wsi turbiny".
Agata Lewandowska podkreśla, że problemem jest brak odpowiedniej edukacji społeczeństwa.
- W zeszłym roku Eurobarometr zrobił taką analizę wszystkich społeczności w Unii Europejskiej i okazało się, że Polska prowadzi prym w wierzeniu w teorie spiskowe. 30% Polaków wierzy w to, że człowiek nie pochodzi z ewolucji, nie wierzymy też w to, że rośliny dają tlen, więc kiedy AI wygeneruje nam smutnego bielika pod turbiną, cała gmina jest w stanie uwierzyć w to – przestrzegła.
Małgorzata Żmijewska-Kukiełka rozwinęła ten wątek twierdząc, że potrzebne jest wsparcie w edukacji, tak, żeby dzieci od małego uczyły się i mówiły rodzicom, jak jest. Podkreśliła, że czasami rodzice dowiadują się dopiero od dzieci ze szkoły, po lekcji o wiatrakach, że te wiatraki są potrzebne I nie skodzą.
Firmy nie chcą tylko wybudować turbiny wiatrowe, chcą żyć wśród mieszkańców, wspierać wydarzenia sportowe, wydarzenia kulturalne.
Dawid Litwin, wójt gminy Potęgowo, najbardziej zielonej gminy w Polsce opowiedział o początkach inwestycji OZE w swoim samorządzie.
- Były protesty, że kobiety nie będą zachodzić w ciąże, kury nie będą znosić jajek. Dzisiaj te wszystkie bajki trzeba odłożyć na półkę i trzeba mówić, uświadamiać i edukować społeczeństwo i my to robimy – zaznaczył samorządowiec, wskazując, że rozwiązaniem jest język korzyści. Czyli budowanie opowieści jak cała społeczność na tym zarobi przez okres budowy np. turbin wiatrowych - Zaangażowanych jest kilkadziesiąt osób, które na co dzień są w gminie, które gdzieś śpią, które żywią się w naszej gastronomii, więc nie ma korzyść, tylko właściciel ziemi, na której posadowiony jest wiatrak. Lokalne firmy wykonują prace przygotowawcze pod transport turbin wiatrowych. Są osoby, które są zatrudnione przy ochronie terenu, gdzie budowa trwa.
Podkreślił on również ważność zaangażowania firm OZE w lokalną społeczność.
- Firmy nie chcą tylko wybudować turbiny wiatrowe, chcą żyć wśród mieszkańców, wspierać wydarzenia sportowe, wydarzenia kulturalne. Pytają, czego potrzeba w danym okręgu, żeby mieszkańców zadowolić, żeby pokazać, że nie przechodzą tylko po to, żeby postawić turbiny wiatrowe i czerpać korzyści, tylko żeby tym mieszkańcom żyło się łatwiej. Przekłada się to na kilka kilometrów dróg w asfalcie, pomoc przy zakupie wozów strażackich, pomoc przy zakupie autokarów szkolnych, którymi dowozimy dzieci do szkoły. Są konkursy organizowane przez firmy wiatrakowe, gdzie są wysokie nagrody dla dzieci uczestniczących w tych konkursach – dodał Dawid Litwin.
Jacek Miciński podpowiedział, aby przy planowaniu inwestycji OZE korzystać z profesjonalnych mediatorów, którzy przeprowadzą mediacje między społeczeństwem, gmina i inwestorem.
Toruńska firma ONDE już zapowiedziała piątą edycję grantowego programu SOFIA za rok. Temat dezinformacji jest realnym problemem i nie należy go ignorować. Eksperci są tu zgodni. Dziś nadal mamy wojnę w Ukrainie i bezpieczeństwo energetyczne jest polską racją stanu. Naturalne lęki przed nieznanym w polskim społeczeństwie z jednej strony, a fachowcy i przyszłość technologiczna z drugiej, muszą prowadzić dialog. Wtedy celowa dezinformacja hamująca rozwój Polski spali na panewce.
Maciej Wasilewski, redaktor portalu Metropolia Toruńska .pl