Mężczyźni coraz bardziej dbają o siebie, a w barbershopie "Chemical Brothers" zadbają o nich

- Staramy się w zakładzie budować rodzinny klimat, żeby klient czuł się zatroszczony. Bo to nasz cel, najwyższa jakość i zadowolenie klientów - mówi Daniel Winogrodzki, właściciel salonu barber shopu "Chemical Brothers" przy ulicy Mickiewicza 88/2 w Toruniu.

Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Maciej Wasilewski
Marcin Zawadzki
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
  • Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88
[1/54] Salon Chemical Brothers przy ulicy Mickiewicza 88 Źródło zdjęć: Metropolia Toruńska .pl | Maciej Wasilewski

Skąd taki pomysł, żeby zostać barberem?

Daniel Winogrodzki: - Tak naprawdę to już jako dzieciak się tym zainteresowałem. Gdy chodziłem do fryzjera, to zawsze się przyglądałem, jak mnie pani obcina. Wtedy jeszcze nie myślałem, że to będzie mój zawód. Z biegiem czasu coraz bardziej mnie to interesowało. Gdy miałem 15-16 lat, sam zacząłem obcinać kolegów z podwórka. Oczywiście to były krótkie fryzurki maszynką, nożyczkami jeszcze nie potrafiłem się posługiwać.

I to zainteresowanie tak kiełkowało, kiełkowało...?

Tak można powiedzieć. Kiedy miałem 18-19 lat, pojechałem do Norwegii. Jeszcze nie miałem brody, Kolega pierwszy raz mnie zabrał do barbera. W Polsce chodziliśmy głównie do fryzjerki. a tam pierwszy raz zetknąłem się z barberem, to były usługi typowe dla mężczyzny. I to mnie jeszcze bardziej zaciekawiło. Do tego stopnia, że chciałem zrobić kursy na barbera. Pracowałem na budowie, ale na chęciach się skończyło, mimo że brat mnie mocno namawiał. No i dopiero jak się pandemia zaczęła, zjechałem do Polski i nie mogłem już wrócić do Norwegii, bo zlecenia nam się skończyły, zrobiłem pierwsze kursy.

Czyli krótko mówiąc pandemia wyznaczyła przyszłość?

Tak, gdy wróciłem z Norwegii, zacząłem rozmyślać, co mam dalej robić. Wrócił temat barbera. No i zrobiłem pierwszy kurs. Po jakimś czasie tam dostałem się na staż do barbershopu. Potem awansowałem i pracowałem jako junior barber około roku. Potem przeniosłem się do innego salonu, ale tam już pracowałem jako barber. No i miałem już ambicje, żeby z tego żyć, bo to dobry zawód, są perspektywy.

Dosadnie porównując, jak w zakładzie pogrzebowym, klientów nigdy nie zabraknie. Strzyc się wciąż się trzeba…

Tak, poza tym mężczyźni tak naprawdę coraz bardziej zwracają na siebie uwagę i coraz częściej korzystają z tego typu usług.

Czy strzyżenie mężczyzn jest trudne? Czy są jakieś specjalne różnice w strzyżeniu kobiet i mężczyzn?

Są różnice, ale są i takie same techniki. Mężczyźni też noszą długie włosy i też musimy się różnych technik uczyć, żeby dociąć włosy, by się spinały. Poza tym trzeba nadążać za trendami. Raz jest moda na dłuższe włosy, raz na półśrednie, raz na krótkie. No i ciągle ta moda się zmienia. Do Polski przychodzą inspiracje z innych krajów.

Czyli to świat wyznacza modę?

Tak, ale coraz więcej jest eventów w Polsce, topowi europejscy barberzy przyjeżdżają do Polski i mamy możliwość podglądać sławne osoby z innych krajów i być na bieżąco, jak to jest w świecie barberskim. Poza tym mamy także polskich barberów, którzy są na świecie uznani.

Różne mody to rożne style. Można ocenić, co jest stylowe, a co nie?

Nie można ocenić. Ktoś nosi krótkie włosy, bo tak lubi, ktoś dłuższe. Sprawa gustu. Ale na przykład w Polsce jest więcej brodaczy niż kiedyś. Kiedyś w modzie był wąs. teraz rzadko się zdarza, że ktoś nosi wąsy. Za to więcej jest brodaczy i widzę to nawet wśród znajomych.

Czy Waszymi klientami są te same osoby, czy klientela się zmienia?

Tak, mamy stałych klientów. Tu na Mickiewicza lokal istnieje już prawie trzy lata i tak naprawdę mamy stałą bazę klientów. Większość z nich ma takie same oczekiwania co do naszych usług, ale niektórzy eksperymentują, myślę, że rozkłada się to procentowo tak około 80 do 20 procent. Poza tym mamy w zakładzie stałą ekipę, nie ma dużej rotacji. Panuje rodzinny klimat, każdy wie, co ma robić.

Nie narzekacie na brak klientów?

Klientów nam nie brakuje. Od początku postawiłem na marketing. Bo przecież jest konkurencja. Toruń jest mały, jest dużo barbershopów, no, ale jest tyle głów w Toruniu, że każdy sobie znajdzie swojego barbera. Poza tym staramy się żyć w przyjaźni. Gdy nie jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkich, to polecimy kogoś znajomego.

Barber głównie strzyże mężczyzn. A zdarza się, że przychodzą do Was panie?

Generalnie barber to jest fryzjer męski. Ale kobiety też noszą męskie fryzury. I zdarza się, że przychodzą do nas. Mieliśmy stałą klientkę, która nosi męską fryzurę.

Stereotypowo myśląc, to panie strzygą i mężczyzn, i kobiety. A zdarza się, że panowie strzygą panie?

Zdarza się, ale bardzo rzadko. Znacznie częściej to panie strzygą mężczyzn, tak jest i w naszym lokalu.

Czy barber to zawód z przyszłością?

Myślę, że tak. Jak już mówiłem, mężczyźni coraz bardziej dbają o siebie. No i coraz więcej lubi przyjść do barber shopu. Ta usługa nie trwa tylko dziesięć minut. Można przyjść, a przy okazji napić się kawy, porozmawiać z barberem.

Jak wygląda taka usługa?

Przykładowo zaczynamy usługę od mycia włosów, żeby je oczyścić, także naskórek. Gdy przechodzimy do strzyżenia, używamy różnych kosmetyków, żeby włosy lepiej się nam układały. Tak samo przy brodach, najpierw zmniękczamy zarost ciepłym ręcznikiem, potem golimy brzytwą, a po goleniu używamy balsamu.

Czy brzytwa to jest wyższy standard od maszynki? Czy to tylko przyzwyczajenie?

Jak się ktoś nauczył golić brzytwą, to już będzie tak wykonywał. Owszem, można shaverem porobić, golarką, ale są osoby, które preferują brzytwę. To jest naprawdę coś innego. Przy okazji wizyty u barbera możemy liczyć na porady. Jeśli z naszymi włosami dzieje się coś nie tak, czy mamy jakieś problemy ze skórą, to też staramy się doradzić. Na przykład, czy to jest już pora na lekarstwa. Zagadnienie z dermatologii mieliśmy na szkoleniach. Lekarzami nie jesteśmy, ale zdarza się, że radzimy udać się na konsultacje,

Czy zdarzały się jakieś dziwne sytuacje podczas pracy barbera?

Mieliśmy klienta, który zażyczył sobie usługi na zewnątrz lokalu. No i barber posadził go przed salonem i wykonał usługę na świeżym powietrzu. Ale czy to taka dziwna sytuacja? Generalnie żadnych wstrząsających przypadków nie mieliśmy. Raczej jest spokojnie. Staramy się budować dobre relacje z klientem, rozmawiać. I to się sprawdza. Nie czuję, żeby to był niebezpieczny zawód. Może bywa trochę męczący, gdy są jakieś święta i klientów mamy więcej. Staramy się wydłużać godziny pracy, żeby obsłużyć jak najwięcej osób. Ale bywa, że i tak nie jesteśmy wszystkich przyjąć.

Da się z tego żyć i zarazem mieć satysfakcję?

Da się. A skoro sam sobie wymarzyłem takie zajęcie i są dobre perspektywy, to trzeba działać. No, to działamy. Staramy się w zakładzie budować rodzinny klimat, żeby klient był zatroszczony i czuł się zatroszczony. Bo to nasz cel - stawiamy na najwyższą jakość i zadowolenie klientów.

Wybrane dla Ciebie