Zbigniew Herbert przyjechał do Torunia jesienią 1947 roku. Miał już za sobą studia ekonomiczne w Krakowie oraz dwa lata prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na dopiero rozwijającym się Uniwersytecie Mikołaja Kopernika został przyjęty na trzeci rok prawa. Za formalny początek jego toruńskich studiów uznaje się 11 grudnia 1947 roku.
Był to okres szczególny nie tylko w życiu przyszłego poety, ale również w historii samej uczelni. Uniwersytet Mikołaja Kopernika powstał zaledwie dwa lata wcześniej. Trafili do niego wybitni naukowcy związani przed wojną między innymi z uniwersytetami we Lwowie i Wilnie. W tym środowisku Herbert nie ograniczał się do obowiązkowych zajęć prawniczych. Interesowały go literatura, sztuka i przede wszystkim filozofia.
Prawnik, który szukał odpowiedzi w filozofii
Herbert ukończył prawo w 1949 roku, uzyskując tytuł magistra. Sam dyplom odebrał jednak dopiero w czerwcu 1952 roku. Jeszcze podczas studiów prawniczych chodził na wykłady filozoficzne i uczestniczył w ćwiczeniach jako wolny słuchacz. We wrześniu 1949 roku wystąpił o przyjęcie na drugi rok filozofii na Wydziale Humanistycznym UMK. Studentem tego kierunku został formalnie 3 października 1949 roku.
Najważniejszą postacią toruńskiego okresu jego życia okazał się profesor Henryk Elzenberg - filozof, etyk i historyk filozofii. Dla Herberta nie był jedynie wykładowcą. Stał się intelektualnym przewodnikiem, który uczył go samodzielnego myślenia, nieufności wobec uproszczeń oraz traktowania wartości jako realnego zobowiązania.
Spotkanie z Elzenbergiem miało wpływ na sposób, w jaki Herbert zaczął rozumieć literaturę. Poezja nie miała być wyłącznie grą językową ani komentarzem do bieżących wydarzeń. Powinna stawiać pytania o prawdę, odpowiedzialność, piękno i granice ludzkich wyborów. Zdaniem badaczy właśnie w Toruniu zaczęło kształtować się charakterystyczne dla Herberta "myślenie wierszem" - połączenie filozoficznej refleksji z oszczędnym, precyzyjnym językiem.
Po latach poeta poświęcił profesorowi utwór "Do Henryka Elzenberga w stulecie Jego urodzin". Pytał w nim, kim stałby się, gdyby nie spotkał swojego toruńskiego mistrza. Relacja rozpoczęta na UMK przetrwała długo po wyjeździe Herberta z miasta. Poeta i filozof korespondowali, a Herbert wracał do Torunia na prywatne spotkania i wykłady Elzenberga organizowane w mieszkaniu profesora przy ulicy Grudziądzkiej 37.
Toruń nie był tylko miejscem studiów
Herbert spędził w Toruniu ponad trzy lata. Nie prowadził jednak typowego życia studenta skupionego wyłącznie na nauce. Musiał się utrzymywać, dlatego podejmował różne zajęcia. Pracował między innymi w Muzeum Okręgowym w Toruniu, a później także w jednej ze szkół podstawowych. Przez pewien czas mieszkał przy ulicy Marii Konopnickiej 11.
W tym okresie rozwijał również własną twórczość i działalność publicystyczną. Pisał teksty dotyczące życia kulturalnego miasta, nazywane "listami z Torunia" lub "Katarzynkami toruńskimi". Jeden z felietonów poświęcił piątej rocznicy powstania UMK oraz uroczystości symbolicznego uznania Mikołaja Kopernika za honorowego studenta uczelni.
Toruń był więc dla niego jednocześnie miejscem edukacji, pierwszych doświadczeń zawodowych i dojrzewania literackiego. W liście do Jerzego Turowicza Herbert przyznawał, że wiązał z miastem "nadzieję o przystani". Ostatecznie tej przystani nie udało się jednak zbudować.
Polityka wkroczyła na uniwersytet
Na początku lat 50. sytuacja na UMK zaczęła się zmieniać. Władze komunistyczne coraz mocniej podporządkowywały naukę obowiązującej ideologii. Henryk Elzenberg został odsunięty od prowadzenia zajęć, a Katedrę Filozofii zlikwidowano. Program studiów przestał odpowiadać temu, czego Herbert szukał na uniwersytecie.
W 1951 roku poeta opuścił Toruń i przeniósł się na Uniwersytet Warszawski. Zaliczył na UMK trzy lata filozofii, ale studiów filozoficznych ostatecznie nie ukończył. Ostatni toruński egzamin u Elzenberga zdał 14 lipca 1951 roku, otrzymując ocenę bardzo dobrą.
Wyjazd nie oznaczał jednak zerwania z toruńskim środowiskiem. Herbert nadal uważał Elzenberga za jednego z najważniejszych nauczycieli swojego życia. Wpływ profesora można odnaleźć w późniejszej twórczości poety - w jego obronie godności jednostki, przywiązaniu do świata wartości oraz przekonaniu, że człowiek powinien zachować wewnętrzną niezależność nawet wtedy, gdy historia wymusza posłuszeństwo.
Toruń uhonorował poetę
Symbolicznym domknięciem relacji Herberta z miastem było przyznanie mu w 1997 roku Nagrody Miast Partnerskich Torunia i Getyngi im. Samuela Bogumiła Lindego. Wyróżnienie otrzymał wspólnie z Karlem Dedeciusem - wybitnym tłumaczem i popularyzatorem polskiej literatury w Niemczech, który przekładał również twórczość Herberta.
Nagroda Lindego honoruje ludzi słowa przyczyniających się do rozwoju dialogu między kulturą polską i niemiecką. Zestawienie Herberta z Dedeciusem miało zatem szczególne znaczenie: wyróżniono poetę oraz człowieka, dzięki któremu jego wiersze dotarły do szerokiego grona niemieckojęzycznych czytelników.
Zbigniew Herbert zmarł 28 lipca 1998 roku w Warszawie, niespełna rok po otrzymaniu toruńskiego wyróżnienia. Miał 73 lata. Pozostawił po sobie między innymi tomy "Struna światła", "Hermes, pies i gwiazda", "Pan Cogito", "Raport z oblężonego Miasta" i wydany w roku jego śmierci "Epilog burzy".
Toruń nie był najdłuższym rozdziałem jego biografii, ale należał do najważniejszych. To właśnie tutaj przyszły twórca Pana Cogito zdobył formalne wykształcenie prawnicze, znalazł filozoficznego mistrza i zaczął budować fundamenty własnego języka poetyckiego. Miasto okazało się dla niego nie tylko przystankiem między Krakowem a Warszawą, lecz miejscem, w którym krystalizowały się pytania obecne później w całej jego twórczości.