Kultowe Albumy Metropolii Toruńskiej ØRGANEK "Czarna Madonna" (2016)

Historia muzyki rozrywkowej zna niezliczone przypadki wybitnie udanych debiutów, które ostatecznie stały się gwoździem do trumny dla wielu zespołów przytłoczonych przez ciężar oczekiwań po zawrotnym sukcesie. Drugi długogrający album grupy ØRGANEK, czyli "Czarna Madonna" to nie jest tego typu opowieść. To płyta niczym "Czerwona Księga" Carla Junga, legenda o patrzeniu w otchłań, w najciemniejsze zakamarki własnych snów, czasem nawet koszmarów. To także nostalgiczne wspomnienia zderzające się z przemijaniem i ciężarem egzystencji. W jaki jeszcze sposób wyróżnia się drugi album być może najważniejszego rockowego zespołu Metropolii Toruńskiej od czasu Republiki? Dowiedzmy się!

Tomasz OrganekTomasz Organek
Źródło zdjęć: © Urząd Miasta Torunia | Małgorzata Litwin
Ignacy Grześkowiak

"Głupi" czyli debiut znanego muzyka charakteryzował się dużymi wpływami muzyki, na której wychował się Tomasz Organek i jego koledzy z zespołu. Dużo było tam pierwszej ery bluesa Delty Missisipi, sporo The Doors i Black Sabbath, wszystko to złączone zostało ze świeżym spojrzeniem na rock garażowy. Na tej płycie Tomasz Organek opisywał otaczający go świat przez pryzmat wisielczego humoru i ironizowania. "Czarna Madonna", wydana 3 lata po premierze "Głupiego", prezentuje zupełnie inne spojrzenie na życie. To bezpośrednia narracyjna konfrontacja ze śmiercią z całą powagą tych okoliczności. To także niezwykła dojrzałość artystyczna ekipy Tomasza Organka, ponieważ na tym albumie skutecznie redefiniuje własne brzmienie. Oczywiście klimat amerykańskiej muzyki gitarowej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pozostał w jakiejś formie fundamentem projektu ØRGANEK. Teksty są jednak mroczniejsze, strój gitary jest bardziej otwarty, tempo piosenek jest zauważalnie wyższe. Nie ma się temu co dziwić: w momencie premiery tego krążka zespół ØRGANEK generował coraz większy szum, powoli opuszczał sceny klubowe, by pojawiać się na największych krajowych festiwalach, zbliżając się w zawrotnym tempie do pozycji headlinerów. Grupa miała niewątpliwą okazję do zapętlenia się na jednym klimacie i odcinania kuponów w nieskończoność. Tomasz Organek postanowił jednak podejść do tworzenia nowego materiału tak jak zawsze, czyli własną drogą, na przekór i do bólu szczerze.

Tomasz Organek na scenie
Tomasz Organek na scenie © Urząd Miasta Torunia | Małgorzata Litwim

Pierwsze dźwięki otwierającej album instrumentalnej "Introdukcji" niemalże od razu budują atmosferę projektu: kościelna, wprowadzająca w trans organowa partia spotyka się z elektryzującym hardrockowym riffem gitarowym i analogowo brzmiącym syntezatorem. Otwierający numer zapowiada, że przed nami opowieść o buncie, duchowości, wykorzystująca nieprzypadkową ikonografię religijną, otoczoną nieprzenikniętym jakże bluesowym mrokiem.

Po tym teatralnym początku nasuwającym trochę skojarzeń z amerykańską kontrkulturą ery hipisów w zaskakująco organiczny sposób wracamy do teraźniejszości w formie następującego po nim "Rilke", które poprzez swoje niepokorne efekty gitarowe i minimalistyczne podejście do esencji muzyki rockowej przypomina późne pozycje w katalogu Jacka Whita. To przemyślany fuzz, a nie tani, plastikowy przester. Organek szukał brzmienia, które przypomina pękający głośnik w starym wzmacniaczu Vox lub Fender. Melancholijny praktycznie lewitujący w przestrzeni refren w zgrabny sposób kontrastuje z charakternym riffem utylizującym do maksimum emocjonalny potencjał gitary elektrycznej.

Trzeci utwór z tego albumu wpisał się na stałe nie tylko do koncertowego repertuaru ØRGANKA, ale także do kanonu krajowej sceny. Mowa tu oczywiście o "Mississippi w ogniu", będącym zarazem głównym singlem promującym "Czarną Madonnę". Całościowo utwór ocieka niepodrabialnym klimatem amerykańskiego południa zarówno poprzez efekty gitarowe rodem z country w refrenie, jak i poprzez progresję akordów przypominającą piosenki Creedence Clearwater Revival w zwrotkach. Utwór ten w absolutnie mistrzowski sposób buduje dramaturgię poprzez stopniowe wprowadzanie kolejnych instrumentów, zaczynając od kameralnych partii klawiszowych, kończąc na monumentalnym postpunkowym outro. W budowaniu napięcia zarówno na "Mississippi w ogniu", jak i przez cały krążek znaczącą rolę odgrywają Adam Staszewski na basie oraz Robert Markiewicz na perkusji. Ich styl jest nieco bardziej zachowawczy i minimalistyczny względem debiutu ØRGANKA, w tym samym czasie czuć, że priorytetem dla nich jest skalowanie dramaturgii, a nie szalona rockowa brawura. Nie da się ukryć, że w momencie nagrywania "Czarnej Madonny" Staszewski i Markiewicz rozumieją się z resztą zespołu niemal telepatycznie i intuicyjnie wiedzą, czego dana kompozycja potrzebuje. "Mississippi w ogniu" jest jednym z najważniejszych utworów w całej dyskografii zespołu, o czym świadczy chociażby fakt, że singiel ten uplasował się na pierwszym miejscu listy przebojów Radiowej Trójki, a także został nagrodzony Fryderykiem w prestiżowej kategorii Utwór Roku.

ORGANEK - Mississippi w ogniu (official video)

Kolejny segment albumu, zaczynający się od "Get It Right" a kończący się na "HKDK", charakteryzuje się młodzieńczym buntem zarówno w brzmieniu, jak i w warstwie tekstowej. Około pierwszej minuty Markiewicz dodaje zaskakujące perkusyjne akcenty w stylu największych hitów Jamesa Browna, z kolei w końcówce utworu Tomasz Organek ociera się nieco o pierwotną, chaotyczną manierę wokalną godną Kurta Cobaina. Outro "Get It Right" zrodziło we mnie jeszcze jedną myśl, tę samą, która pojawiła się w mojej głowie przy oglądaniu Live At Paramount Nirvany — to nie są tylko piosenki, to są egzorcyzmy przeprowadzane na emocjach autora. "Son of a Gun" to kolejna stylistyczna niespodzianka. Tutaj z kolei słyszymy wpływy Arctic Monkeys z pierwszych dwóch albumów. Czuć energię garażowej brytyjskiej inwazji początku lat dwutysięcznych łączącą punk ze światem indie rocka. "HKDK" przypomina trochę "Młodzież szuka sensacji" z "Głupiego", jednakże, jak można się domyślić, jest szybciej, ostrzej i z większą tekstową dawką życiowego pesymizmu i znużenia pustym hedonizmem. "Wiosna" z kolei jednocześnie zachwyca się młodzieńczym brakiem zmartwień, pędzącym nieuchronnie na zderzenie czołowe z nieuniknionym upływem czasu.

Po tym zdefiniowanym przez szeroko rozumianą młodość segmencie wracamy do motywów sakralnych i ikonografii okołoreligijnej. Ostatnie pięć utworów to w mojej opinii wisienka na tym wybitnie teatralnym torcie. Na "Ki Czort" Organek reinterpretuje jedną z najsłynniejszych rockowych legend. Według obiegowej opinii Robert Johnson, pionier pierwszej fali bluesa, udał się na rozstaje i wykonał niesławny rytuał w celu zdobycia niepowtarzalnych umiejętności gitarowych. Była to jednak w swojej naturze iście faustowska transakcja. W "Ki Czort" Tomasz Organek wciela się w rolę Johnsona spotykającego na rozwidleniu ucieleśnienie ducha znanego w voodoo jako Papa Legba. W tej roli na albumie gościnnie pojawia się Adam "Nergal" Darski. To, jak idealnie dopełniają się ci dwaj wokaliści na bridge’u, kiedy następuje wymiana sławy w zamian za duszę, to w mojej opinii jeden z najbardziej pamiętnych momentów "Czarnej Madonny". Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że "Ki Czort" jest tak wierny kulturowemu dziedzictwu jak bluesa, jak to tylko możliwe.

Podobnie jest na "Psychopomp", który, jak reszta tego projektu, wraca do samych surowych i nieoszlifowanych podstaw muzyki rockowej. Na tym utworze usłyszymy wyłącznie Tomasza Organka i jego gitarę akustyczną. Stylistycznie brytyjski folk miesza się tutaj z amerykańskim bluesem. Wstęp utworu do złudzenia przypomina "Little Black Submarines" z repertuaru The Black Keys. I jest to porównanie bardzo pochlebne, ponieważ zarówno amerykański duet, jak i grupa ØRGANEK dali garażowemu graniu jakże potrzebny powiew świeżości.

Tomasz Organek
Tomasz Organek © Urząd Miasta Torunia | Małgorzata Litwin

Kulminacja tego nastrojowego duchowego spektaklu następuje na tytułowej "Czarnej Madonnie". To utwór tak ważny w całej tej historii, że można by spokojnie poświęcić mu osobny tekst. "Czarna Madonna" to w równym stopniu zaklęcie, modlitwa i pieśń żałobna. W teledysku wyreżyserowanym przez legendarnego Jerzego Skolimowskiego główną rolę zagrała Kora. Był to jeden z jej ostatnich występów. Organek mówił o pracy na planie jako o doświadczeniu "niemal mistycznym". Podobnie jak psychiatra Carl Jung eksplorował w swoich książkach pewne uniwersalne archetypy z nieświadomości zbiorowej, tak Tomasz Organek w tekście "Czarnej Madonny" staje twarzą w twarz z archetypem kobiety-wybawicielki, kobiety-destrukcji, arcykapłanki stojącej pomiędzy światem fizycznym a duchowym. Twarz Kory stała się metafizycznym symbolem tej płyty. Na swój sposób jest to symboliczne przekazanie relikwii – od ikony polskiego rocka do jego nowego, mrocznego księcia.

Pamiętam dokładnie, gdzie byłem w dzień odejścia Kory. Męskie Granie na wrocławskiej Pergoli, koncert ØRGANKA . W momencie pierwszych dźwięków powolnego Sabbathowego riffu "Czarnej Madonny" zamykającego set zachodzą chmury, otaczają nas wszechobecna żałość i mrok. Kilka tysięcy ludzi wyśpiewujących refren przez napływające łzy — właśnie taką moc ma ten utwór. To był wyjątkowy moment, taki, w którym sztuka przenika się z rzeczywistością w nierozerwalną całość.

Jeśli debiutancki "Głupi" (2014) był surowym, garażowym pijackim rajdem po obskurnych barach to "Czarna Madonna" jest przejmującą wizytą w gotyckiej katedrze, która płonie. Ta doszlifowana architektura albumu, zarówno na poziomie kompozycyjnym, tekściarskim, zastosowanej symboliki, siły przekazywanych emocji, jak i finalnie w analogowości, brudzie i ciężarze produkcji i miksu, czyni ten album jedną z najważniejszych krajowych płyt XXI wieku, być może nawet najlepszą polską premierą roku 2016. Zespół przestał być tylko blues-rockowym kwartetem, a stał się intuicyjnie czytającym siebie organizmem produkującym ścieżkę dźwiękową do filmu noir. Jest mroczniej, ciężej i – co najważniejsze – znacznie bardziej świadomie. Jeśli "Głupi" był odważnym pytaniem, "Czarna Madonna" jest brutalnie szczerą odpowiedzią. To album, na którym Organek przestał być wyłącznie gatunkowo wszechstronnym gitarzystą , a stał się wściekle wyrazistym komentatorem współczesnej polskiej rzeczywistości z całą jej tożsamością przepełnioną religijnym patosem i wiecznie rosnącym niepokojem społecznym. Tomasz Organek chwyta tekstowo i formalnie ducha czasów w sposób tak przenikliwie prawdziwy, w jaki robił to w swoim czasie Marek Hłasko. "Czarna Madonna" dla zespołu ØRGANEK jest niczym "In Utero" dla Nirvany lub "Latarnie wszędzie dawno zgasły" dla Taco Hemingwaya — to ambitne pogłębienie własnego wyrazu artystycznego i muzyczny taniec z jungowskim cieniem. I właśnie to wszystko czyni tę pozycję Kultowym Albumem Metropolii Toruńskiej.

Wybrane dla Ciebie
Trzy sety Aniołów, goście ze Świdnika nie polatali w Toruniu [fotorelacja]
Trzy sety Aniołów, goście ze Świdnika nie polatali w Toruniu [fotorelacja]
Referendum 24 maja. Jucewicz: "podchodzę ze spokojem"
Referendum 24 maja. Jucewicz: "podchodzę ze spokojem"
"Mała matura" już za miesiąc! Jak przygotowani są ósmoklasiści?
"Mała matura" już za miesiąc! Jak przygotowani są ósmoklasiści?
Są pieniądze na kompleksowy remont ośrodka opieki długoterminowej w Browinie
Są pieniądze na kompleksowy remont ośrodka opieki długoterminowej w Browinie
Wypiek na jubileusz Żywego Muzeum Piernika będzie rekordowo długi
Wypiek na jubileusz Żywego Muzeum Piernika będzie rekordowo długi
Zdrowie mieszkańców jest w ich rękach!
Zdrowie mieszkańców jest w ich rękach!
Dwór w Brąchnówku stanie się regionalnym centrum kulturalnym
Dwór w Brąchnówku stanie się regionalnym centrum kulturalnym
Widok na Metropolię: Małgorzata i Włodzimierz Mendelewscy
Widok na Metropolię: Małgorzata i Włodzimierz Mendelewscy
"Wierzę, że dobro wraca". Karol Żywicki apeluje o wsparcie
"Wierzę, że dobro wraca". Karol Żywicki apeluje o wsparcie
Latajcie wysoko! Siatkarze Aniołów zaczynają walkę o awans
Latajcie wysoko! Siatkarze Aniołów zaczynają walkę o awans
Gotowi na poświąteczny, kulturalny rozruch? Sprawdźcie, jakie atrakcje proponujemy
Gotowi na poświąteczny, kulturalny rozruch? Sprawdźcie, jakie atrakcje proponujemy
Nowe loty znad Brdy! Telegram z Bydgoszczy [30.03-7.04.2026 r.]
Nowe loty znad Brdy! Telegram z Bydgoszczy [30.03-7.04.2026 r.]