Polecamy w metropoliiJakie trendy były obecne w toruńskim gastro w 2025 roku? Czym żył Toruń?

Jakie trendy były obecne w toruńskim gastro w 2025 roku? Czym żył Toruń?

Dubajski styl, pop-upy, koncepty talerzykowe - które gastronomiczne trendy cieszyły się szczególną popularnością w grodzie Mikołaja Kopernika w ciągu ostatnich 12 miesięcy?

Pop-up Pawła Zastawskiego w Projekt NANO
Pop-up Pawła Zastawskiego w Projekt NANO
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl

HYPE NA DUBAJ I PISTACJE

Na początku tego roku słowo "Dubaj" było odmieniane przez wszystkie przypadki, a to za sprawą viralowego TikToka pokazującego czekoladę dubajską, której nadzienie jest połączeniem pasty pistacjowej i ciasta kataifi. Jeszcze kilka miesięcy temu można było ją dostać w popularnych dyskontach za ok. 30 zł, lecz toruńskie cukiernie przygotowywały jej własne wersje. I tu już nie tylko czekolada była "dubajska", ale również jej cena, bo tabliczka kosztowała ok. 110-160 zł za sztukę. Cenę uzasadniano m.in. wykorzystaniem najbardziej jakościowych składników, w tym prawdziwej pasty pistacjowej (a nie kremu pistacjopodobnego, jak często bywa przy tańszych wersjach tego specjału). Przyznaję, że gdy po raz pierwszy spróbowałam tej czekolady, miałam poczucie, że doświadczyłam czegoś wyjątkowego. Totalnie się w niej zakochałam i tylko jej cena powstrzymała mnie przed zakupem 10 tabliczek i bonusowymi kilogramami na wadze.

W swoim zachwycie nie byłam odosobniona. Na początku roku jedna z cukierni sprzedała ponad 1000 tabliczek.

Czekolada dubajska
Czekolada dubajska© Metropolia Toruńska .pl | foodbook

- Nie wiem tak w zasadzie, jak można skomentować to, co wydarzyło się po tym, jak czekolada weszła do sprzedaży. Szaleństwo? To chyba będzie dobre określenie! Szał na dubajskie wyroby trwał mniej więcej do początku marca 2025 roku. W tym szalonym okresie od końca listopada do marca wykonałam w okolicy 1200 wyrobów dubajskichprzyznaje Ewa Kempa, właścicielka pracowni cukierniczej Świat Ciach na toruńskiej Skarpie, która jako pierwsza w Toruniu ruszyła z "dubajską" produkcją.

Zaraz po czekoladzie przyszedł czas na dubajskie WSZYSTKO - kawę, croissanty, sernik oraz inne słodkości. Restauracje i cukiernie prześcigały się w pomysłach na nowe produkty. Nawet pączki, które wypiekano w Tłusty Czwartek, były dubajskie. Na Walentynki jedna z restauracji zaserwowała "pieróg miłości" z nadzieniem inspirowanym popularną czekoladą. I choć zdaje się, że pod koniec roku hype na "Dubaj" już zupełnie wygasł, warto zauważyć, jak rynek, nawet lokalny, jest podatny na internetowe trendy. Viralowy film potrafi wygenerować popyt na drugim końcu świata. Choć o czekoladzie dubajskiej pod koniec 2025 roku już nikt nie mówi, moda na pistacjowe nadzienia (i same pistacje) ma się nieźle już od wielu lat.

TŁUSTY CZWARTEK - ROBI SIĘ CORAZ DZIWNIEJ

Czy w Tłusty Czwartek można zjeść zwykłego, zwyczajnego pączka z marmoladą lub cukrem pudrem? Można, ale po co? Chyba właśnie z tego założenia wychodzi część toruńskich cukierniczych konceptów, które prześcigają się w wymyślaniu nietypowych smaków. Zwykłego pączka można zjeść w każdy inny dzień roku, ale ten jeden czwartek jest festiwalem pączkowej osobliwości. Przyznaję, że choć na co dzień wybieram prostotę to próbowanie pączków o "dziwnych" smakach tego dnia to moje guilty pleasure, a w tym pączkowym bingo nawet "fasolki wszystkich smaków Jelly Belly" z uniwersum Harry’ego Pottera nie mają szans!

W 2025 roku w nietypowe połączenia smaków poszła m.in. Kama Adamiec z Projekt Nano i obok klasyka z powidłami śliwkowymi zaproponowała m.in. pączka z nadzieniem ze śmietanki z tahini z przecierem z czeremchy. Było to połączenie zaskakująco smaczne. Mówiąc o tegorocznym Tłustym Czwartku, nie sposób nie wspomnieć też o Wojtku i Oli z małego bistro Take Eat Easy, którzy po rolce na instagramowym profilu foodbook_torun przeżyli prawdziwy szturm na swój lokal. Sami usmażyli, w swojej mikro-kuchni, ponad 1000 pączków, dokonując niemożliwego. Ich pączkowe boxy zawierały smaki takie jak ananas i liście limonki, wiśnia i kardamon oraz chałwa i jagody.

Na kanwie popularności nie zabrakło wcześniej wspomnianych pączków dubajskich, które ostatnim rzutem na taśmę wpisały się w trend arabskich słodkości.

Pączki dubajskie
Pączki dubajskie© Metropolia Toruńska .pl | foodbook

KONCEPTY TALERZYKOWE

Co prawda talerzyki można było zamówić już dawno temu w toruńskich konceptach z kuchnią hiszpańską lub, idąc szerzej, śródziemnomorską. Teraz jednak wiele restauracji o różnych profilach, zgodnie z globalną modą, serwuje swoje własne talerzyki. 

Oczywiście nie o same naczynia chodzi, ale o ich zawartość - proste dania lub produkty, którymi można dzielić się z przyjaciółmi podczas wspólnych wyjść. Zamawiacie oliwki, pieczone ziemniaki, fasolkę szparagową, krewetki i cieszycie się smakiem, do czasu aż nie zobaczycie, że talerz pomidorów kosztuje 50 zł. Poważnie? Wtedy również się cieszycie, bo zamiast siedzieć dwie godziny przy stole nad jednym daniem głównym, deserem i zupą, możecie zamówić porcje idealne do współdzielenia i spróbować wszystkiego. I to bez potrzeby wyjadania komuś z talerza, bo talerze są wspólne. Ja po prostu lubię ten koncept!

Pop-up Pawła Zasławskiego w Projekt Nano
Pop-up Pawła Zasławskiego w Projekt Nano© Metropolia Toruńska .pl | foodbook

BRUNCHE Z JOGĄ, PILATESEM, ŚNIADANIA NA WIŚLE

Moda na brunche połączone z jogą lub pilatesem, aż po malowanie przy winie przybyła również do Torunia. Wydarzenia zyskują na atrakcyjności przez swój nowy, modny wymiar, bo dzięki takiej formule można się poczuć całkiem cool idąc na brunch połączony z pilatesem i popijając po nim swoją "matcha latte na owsie". Atrakcyjności wydarzeniu dodaje też poczucie, że już pomiędzy śniadaniem a wczesnym obiadem (brunch od słów breakfast + lunch) zrobiło się tyle dobrych rzeczy dla siebie: wczesna pobudka, trening, zdrowe śniadanie i to z taką ilością warzyw, jaka w normalnych warunkach mogłyby zabić od nadmiaru witamin. Ale nie w trakcie takiego pięknego brunchu w miejscu przepełnionym dobrą energią tych, którzy również zamiast pszennego tosta z serem, wybrali surową marchewkę z domowym hummusem. Na koniec oczywiście jakaś relacja dodana na social media i wrzucona niby od niechcenia, jakby taki brunch był codziennym elementem życia. Bo to zjawisko nie jest trendem gastronomicznym, co lifestylowym. A wspólne śniadanie ma dodatkowo wymiar społeczny i jest dobrą okazją na poznanie nowych ludzi. Szczególnie gdy wydarzenie odbywa się w małej grupie i w pięknych okolicznościach przyrody, takich jak np. rejs po Wiśle flisaczą łodzią. Takie właśnie śniadanie na łodzi, przygotowanym przez restaurację Spichrz, towarzyszyło pilatesowi prowadzonemu przez Ewę Jaszcz. Dzięki połączeniu aktywności fizycznej z dodatkowymi atrakcjami ma się poczucie, że faktycznie zrobiło się coś dla siebie a nie tylko "zaliczyło event".

Joga w Omdom Retreats w Złotorii
Joga w Omdom Retreats w Złotorii© Metropolia Toruńska .pl | foodbook
Brunch w Omdom w Złotorii
Brunch w Omdom w Złotorii© Metropolia Toruńska .pl | foodbook

POP-UPY, GUEST SPOTY - MAŁY FORMAT, DUŻY HYPE

Pop-up to tymczasowy koncept, który działa przez ograniczony czas - kilka dni, tygodni lub jeden sezon, lecz w Toruniu coraz częściej staje się cyklicznym wydarzeniem przyciągającym tłumy. Tak jak pop-up Pawła Zasławskiego w Projekt Nano, podczas którego znany kreator smaków serwował swoje autorskie talerzyki.

Swój gościnny występ w kawiarni Znaki w CSW miała też Basia, znana z kultowych śniadań w Monce. Popularnością cieszył się również pop-up marki Oromatcha w Bread House Cafe oraz sezonowy pop-up LATO, serwujący matchę w miejscu dawnego kiosku śniadaniowego.

Te dwa ostatnio wspomniane wydarzenia mocno łączą się z rosnącą popularnością zielonej herbaty, która przestała być niszowym napojem, a stała się bohaterem całych konceptów, a podawana z małego okienka idealnie wpisywała się w letni klimat. Warto wspomnieć też o pop-upie Festiwalu NADA, który przejął przestrzeń Przy Wiśle i wprowadzał mieszkańców miasta w festiwalowy nastrój.

Są też miejsca, które choć nie informują o tym, że są pop-upami, to w praktyce działają podobnie. Głównie w wiosenno-letnim sezonie, w pozostałych miesiącach mocno ograniczając dni i godziny otwarcia lub robiąc sobie nawet kilkumiesięczne przerwy.

Takie kooperacje, gościnne występy i pop-upy to kierunek, który coraz częściej widoczny jest w Toruniu. Kluczowe są tu: efekt nowości, ograniczona dostępność i poczucie "teraz albo nigdy", które skutecznie napędza zainteresowanie.

Nowalijki w Znakach
Nowalijki w Znakach© Metropolia Toruńska .pl | Znaki

Część trendów dociera do Torunia z pewnym opóźnieniem, inne przyjmują się błyskawicznie, często się z sobą łącząc. Lokalna gastronomia filtruje je przez swoje możliwości, sezonowość i potrzeby miasta, a ostatecznie to my - mieszkańcy i odbiorcy tych usług głosujemy swoimi codziennymi wyborami, co zostanie na dłużej, a co zniknie równie szybko, jak się pojawiło.

Sonia Tlili, redaktorka portalu Metropolia Toruńska .pl

Wybrane dla Ciebie