Nie tak dawno temu, bo w grudniu zeszłego roku, CKK Jordanki świętowały swoje 10-lecie. W trakcie tej dekady obiekt wyrósł na absolutną perłę w życiu kulturalnym Torunia oraz jeden z najważniejszych obiektów koncertowych w Polsce. Gdybyś miał porównać nastroje, jakie towarzyszyły powstawaniu Jordanek oraz te towarzyszące zeszłorocznemu jubileuszowi, to jakie by one były? Co zmieniło się w postrzeganiu obiektu przez ostatnią dekadę?
- Różnica jest diametralna. Kiedy powstawało CKK Jordanki, było sporo głosów przeciwnych. Wiele osób twierdziło, że architektura nie ta, że lokalizacja nie ta, że za blisko starówki, że na pewno nie będzie dobrej akustyki, że sufity będą spadały na głowy i tak dalej. I właściwie bardzo szybko, bo już po kilkunastu imprezach, te nastroje się zmieniały. Ludzie zobaczyli, że jest to rzeczywiście obiekt wielofunkcyjny, znakomicie wyposażony, że światło, dźwięk są na najwyższym poziomie, a imprezy różnego rodzaju realizowane są profesjonalnie. Występują tu najważniejsze polskie gwiazdy, nie brakuje także wykonawców zagranicznych i to z wysokiej półki. Grał u nas sam Sting oraz gwiazdy światowego jazzu Pat Metheny i Al. di Meola, poza tym Robbie Williams, Bregovic, Lisa Stansfield, The Animals, Ray Wilson. Jordanki wpisały się w mapę kulturalną nie tylko Torunia czy Metropolii Toruńskiej, ale i Polski. Widzimy to chociażby po rejestracjach samochodów osobowych i autokarów, które tutaj się pojawiają i przywożą melomanów, fanów muzyki, teatru, kabaretu. Odbywa się u nas także bardzo dużo konferencji i jubileuszy. Wiele dużych, liczących się na rynku firm z całej Polski chce u nas organizować swoje konferencje, gale, jubileusze, gdyż uważają, że jest to nie tylko interesujące, ale i profesjonalne miejsce.
Z jakimi wyzwaniami mierzy się obecnie zespół tworzący CKK Jordanki?
- Wyzwania są zwykłe, codzienne, nie ma jakichś szczególnych. W tej chwili współpracujemy z kilkudziesięcioma organizatorami, firmami istniejącymi od wielu lat, z którymi znamy się dobrze i mamy pozytywne doświadczenia.
Organizują one u nas swoje imprezy od lat i ta współpraca przebiega prawidłowo, a nawet modelowo. Pojawiają się jednak także firmy tworzone ad hoc, nastawione na szybki zysk i tutaj od czasu do czasu pojawiają się problemy. Zawsze jednak staramy się w takich razach pomagać, bo zależy nam, żeby każda impreza, która tu się odbywa, była sukcesem.
Czy wcześniejsze doświadczenie, czyli bycie managerem Nocnej Zmiany Bluesa pomogło Ci w funkcji Prezesa Zarządu CKK Jordanki?
- Menedżerowanie Nocnej Zmianie Bluesa było ważnym czasem w moim życiu. Trwało to 20 lat, ale moja działalność w obszarze kultury łącznie sięga 40 lat wstecz, a wszystko to się przydaje i owocuje także obecnie. Były to doświadczenia w organizacji festiwali rockowych, bluesowych, koncertów innych zespołów, jak choćby Dżemu, Kobranocki, Johna Portera, Zdrowej Wody, Oddziału Zamkniętego i wielu, wielu innych. Później stworzyłem i prowadziłem Klub Muzyczny Piano w Brodnicy – pierwsze takie miejsce w Polsce. Później przez kilka lat pracowałem w Wydziale Kultury Urzędu Miasta Torunia. Wszystkie te działania złożyły się na moje długoletnie doświadczenie i bardzo pomagają w kierowaniu Jordankami. Tak naprawdę wszystko to robiłem już wcześniej, a teraz mogę to kontunować we wspaniałym miejscu, na dużą skalę i na różnych - nie tylko muzycznych - płaszczyznach.
Za Wami udany sezon koncertowy. Część wydarzeń, takich jak inauguracja Metropolis Jazz Festival, koncert We Are The Champions lub występ Raya Wilsona, była nawet relacjonowana w ramach kolumny muzycznej w naszym portalu. No i właśnie, wspominając o tych wydarzeniach, można zauważyć, że dużo tego, co się dzieje w CKK Jordanki poza działalnością TOS-u i Waszymi festiwalami, opiera się na współpracy z zewnętrznymi organizatorami. Czy macie w planach rozbudowanie oferty koncertowej o więcej autorskich wydarzeń? Jakie nowości w waszej ofercie zobaczymy w drugiej połowie 2026?
- Głównym zadaniem CKK Jordanki jest wynajem obiektu różnym organizatorom oraz profesjonalna, kompleksowa obsługa tych wydarzeń. Staramy się być konkurencyjni w stosunku do innych obiektów i to na wielu płaszczyznach, między innymi tym, że mamy znakomite wyposażenie elektroakustyczne, audiowizualne, oświetleniowe. Mamy też bardzo dobrze przygotowaną kadrę. Reszta jest w rękach organizatorów i ich możliwości budżetowych.
Zajmujemy się również organizacją wydarzeń własnych. Ich liczba musi być zawsze, corocznie dopasowana do oferty kulturalnej, którą przedstawiają nasi kontrahenci i staramy się tę naszą własną działalność organizacyjną wyważyć tak, żeby nie stanowić dla nich konkurencji. Między nami panuje symbioza, więc liczbę i typ tych eventów ustalamy sobie z góry. Sami, jako CKK Jordanki, rocznie organizujemy około kilkunastu takich wydarzeń. Najbliższym jest koncert Johna Daversy z zespołem, który odbędzie się 30 lipca w ramach Metropolis Jazz Festival. Następnie, 2 sierpnia, zagra legendarny Dżem, który corocznie odwiedza nasze centrum i każdorazowo cieszy się wielkim powodzeniem.
Z kolei w grudniu, na zakończenie festiwalu jazzowego, zagra u nas Richard Bona. Co do wydarzeń organizowanych przez agencje koncertowe, to np. we wrześniu wystąpi Grzegorz Turnau, Kabaret Nowaki i Neo-Nówka, a w następnych miesiącach Piotr Bałtroczyk, Artur Rojek, Krzysztof Cugowski, Aga Zaryan, Pink Floyd History, Zalewski, Raz Dwa Trzy, Patrycja Markowska, Andrzej Poniedzielski i inni.
Jesteście zadowoleni z odbioru Metropolis Jazz Festival? I drugie pytanie: dlaczego zdecydowano się na rozbicie tych wydarzeń w skali całego roku, zamiast zrobienia tego, co robią inne toruńskie festiwale, czyli skondensowania imprezy do jednego treściwego tygodnia?
- Jesteśmy współorganizatorami tego festiwalu. Był to autorski pomysł dyrektora Wydziału Kultury, pana Tomka Maliszewskiego i to jego należałoby o to zapytać. Zamysł był taki, żeby ten jazz rozbrzmiewał, przewijał się przez Toruń przez cały rok. Oczywiście łatwiej byłoby zrobić dwudniową czy trzydniową imprezę, zaprosić trzech, czterech artystów i już. Natomiast tutaj chcieliśmy nawiązać do czterech pór roku i w każdej z nich zorganizować koncert innego, ambitnego, dobrego wykonawcy. Taki Pan Dyrektor Maliszewski miał pomysł i tak to zostało zorganizowane. W tej chwili czynimy przygotowania do przyszłorocznej edycji festiwalu i jest to planowane w takiej samej formule, gdyż to się sprawdza. Dobrze, że dobra muzyka przewija się przez cały rok.
Czy ta praca daje Ci satysfakcję?
- Tak, ogromną. Jestem z Jordankami bardzo silnie związany emocjonalnie. Znam ten obiekt od podszewki, bo byłem tutaj od początku w czasie projektowania i nadzorowałem budowę. Poza tym współpracuję ze znakomitą kadrą. Wszystkie te osoby pracują ze mną od lat, większość od początku powstania spółki. Kiedy Pan Prezydent powierzył mi kolejną kadencję, ucieszyłem się bardzo. Moi współpracownicy też, bo jesteśmy zgranym, doświadczonym zespołem, mamy mnóstwo pomysłów i sporo jeszcze planujemy zrobić.
Kiedy myślisz o scenie muzycznej Torunia, jakie pierwsze skojarzenia nasuwają Ci się na myśl? Czym wyróżnia się ona na mapie Polski?
- Toruńską scenę muzyczną obserwuję od lat 80. Byłem wówczas kierownikiem klubu Imperial, w którym funkcjonowała sala prób i ćwiczyło tam wiele zespołów, więc miałem doskonałą okazję przyglądać się temu z bliska. W latach 80. powstała taka punkowa toruńska scena z Republiką, Kobranocką, Nową Mową, Bikini, wieloma zespołami. Jest to bardzo szeroki rynek, zauważany i doceniany w kraju. Były takie lata, w których do Jarocina czy na festiwal do Brodnicy jechało kilka zespołów z Torunia. To był ewenement w tamtych czasach. Można powiedzieć, że ta dobra passa muzyczna trwa przez cały czas. Ciągle z Torunia wywodzi się kilka topowych zespołów, które liczą się na krajowym rynku. I to mnie bardzo cieszy.
Prezes Grabowski wspomniał również o nadchodzącym w sezonie jesiennym festiwalu filmowym Camerimage, który również zagości między innymi na Jordankach. A także o konferencjach, jak chociażby organizowana przez Izbę Przemysłowo-Handlową konferencja "Firma Przyszłości", która odbędzie się już na początku października. Tego typu wydarzenia pokazują tę unikalną wszechstronność obiektu, jakim są CKK Jordanki. Drodzy czytelnicy, będzie się działo, oczywiście w pierwszej kolejności muzycznie, ale nie tylko.