Żużlowe derby dla Torunia. Mistrzowie Polski nabierają prędkości
Żużlowe derby dla Torunia. Mistrzowie Polski nabierają prędkości
Ponad 60 punktów na mecz – taką niebywałą średnią wykręcili żużlowcy PRES Grupy Deweloperskiej w ostatnich trzech spotkaniach ligowych. Trzy ważne i wysokie zwycięstwa wywindowały zespół mistrza Polski na drugie miejsce w tabeli. Do zakończenia rundy zasadniczej PGE Ekstraligi pozostały jeszcze trzy kolejki. Teraz czeka nas jednak prawie miesięczna przerwa.
Wygrana w Grudziądzu 54:35 w prestiżowym meczu derbowym bardzo poprawiła sytuację toruńskich żużlowców w tabeli. Jeszcze po siódmym wyścigu był remis 21:21, ale potem goście szybko wypracowali sobie przewagę i powiększali ją do końca meczu. Istotne były dwa fakty – upadek Bastiana Pedersena (wypożyczonego z Torunia do Grudziądza), który doznał kontuzji i nie mógł więcej pomóc gospodarzom, a także defekt sprzętu na prowadzeniu Wadima Tarasienki. Ale i tak wyższość gości nie podlegała dyskusji. W historii meczów ligowych Torunianie wygrali w Grudziądzu już po raz piąty, najwyżej jak dotąd.
Analizy do kosza
Jeszcze parę tygodni temu w analizach internetowych wskazywano, że spośród drużyn walczących o awans do czołowej czwórki to Torunianie mają najtrudniejszy terminarz. Teraz okazuje się, że przed ekipą Piotra Barona otwiera się szansa powalczenia nawet o pierwsze miejsce w rundzie zasadniczej. Co ważne, żużlowcy z Motoareny mają wszystko w swoich rękach, nie muszą analizować innych wyników na torach rywali.
- To były bardzo dobre zawody – oceniał po derbach w Grudziądzu Emil Sajfutdinow, zdobywca największej liczby punktów. – Mieliśmy starty, dobre prędkości, były punkty. Udało się nam dobrze spasować, odczytać ten tor, z czego się bardzo cieszę. Teraz chwila przerwy, to ważne, jest czas na odpoczynek, ale trzeba myśleć o utrzymaniu formy, więc to nie może być leniuchowanie. Najważniejsze dopiero przed nami – runda play off i musimy się dobrze przygotować.
Emil w trzech ostatnich meczach przegrał tylko jeden bieg – swój czwarty w Grudziądzu, pozostałe wygrał (licząc także bonus, gdy był drugi za Robertem Lambertem). Jego średnia punktowa z tych meczów jest niebywale wysoka – 2,85.
Rywalom pokazują plecy
Jeszcze wyższą średnią – 2,87 - za trzy ostatnie mecze ma Patryk Dudek, który w ten weekend walczył także w Indywidualnych Mistrzostwach Polski. W sobotę w Bydgoszczy dotarł do finału, ale miejsca na podium nie wywalczył. W niedzielę w Grudziądzu aż czterokrotnie pomógł wygrać Torunianom podwójnie. Przegrał tylko raz – z Wadimem Tarasienką. A licząc trzy ostatnie mecze dał się wyprzedzić tylko dwóm rywalom. Drugim, który go pokonał, był Bartosz Zmarzlik.
- Mam wrażenie, że po trudnym początku sezonu wreszcie zaczynam się dogadywać z tym, na czym jeździmy. Mówię o kołach. Wygląda to coraz lepiej – mówił Patryk Dudek. – Ale żeby nie było tak kolorowo, to dodam, że w pierwszym biegu w Grudziądzu czułem się niesamowicie szybki, gdy jechaliśmy po 5:1 z Norickiem. Ale potem już tak nie było. Taki jest ten żużel.
Ciekawostka statystyczna – w trzech ostatnich meczach (45 wyścigów) żużlowcy Apatora wygrali aż 22 razy podwójnie (21 po 5:1 i raz 5:0). To prawie co drugi bieg... Skuteczność niebywała.
Do ligi Anioły wrócą na początku sierpnia – meczem w Zielonej Górze. 16 sierpnia czeka ich spotkanie na Motoarenie z Betardem Spartą Wrocław. Możliwe, że o zwycięstwo w rundzie zasadniczej.
Marcin ZawadzkiSekretarz Redakcji, p.o. Redaktora Naczelnego
Z wykształcenia polonista i muzyk, z zawodu dziennikarz z wieloletnim doświadczeniem w roli i reportera, i publicysty, i wydawcy; miłośnik musicali; kibic sportowy, fani żużla jego głos dobrze znają z Motoareny.