Zmarł w toruńskim ratuszu, jego serce pozostało w mieście. 525 lat temu pochowano króla Jana Olbrachta

28 lipca 1501 roku w katedrze na Wawelu pochowano króla Jana Olbrachta. Jego ostatnia droga rozpoczęła się jednak w Toruniu - mieście, które było ważnym ośrodkiem jego polityki, a ostatecznie stało się miejscem śmierci monarchy.

Obecnie malowidła już nie maObecnie malowidła już nie ma
Źródło zdjęć: © Toruński Serwis Turystyczny | Anna Radkowska dla TST
Dawid Gulczyński

Jan Olbracht przyjechał do Torunia 7 maja 1501 roku. Przygotowywał się do możliwej konfrontacji z zakonem krzyżackim. Wielki mistrz Fryderyk Wettyn odmawiał złożenia przysięgi wynikającej z postanowień II pokoju toruńskiego. Zamiast osobiście pojawić się przed królem, wysłał do miasta swoich przedstawicieli.

Monarcha zamieszkał w Ratuszu Staromiejskim. To właśnie tam prowadzono rozmowy polityczne, przyjmowano posłów i przygotowywano mobilizację wojskową. Historyk prof. Marian Biskup podkreślał, że "Toruń był dla króla głównym punktem oparcia". Miasto stanowiło dla niego polityczne, finansowe i logistyczne zaplecze działań na północy państwa.

Ostatnie dni króla

Plany wojenne przerwała choroba. 3 czerwca 1501 roku stan Jana Olbrachta wyraźnie się pogorszył, a kilka dni później źródła odnotowały atak silnej gorączki. 14 czerwca król stracił mowę, najprawdopodobniej wskutek paraliżu.

Jan Olbracht zmarł 17 czerwca 1501 roku około godziny 10 rano w Ratuszu Staromiejskim, w pomieszczeniu nazywanym dziś Salą Królewską. Miał zaledwie 41 lat.

Do Torunia przybył następnie jego brat, kardynał Fryderyk Jagiellończyk, który wraz z władzami miasta zajął się przygotowaniem pogrzebu. Ze względu na letnie temperatury i długą drogę do Krakowa ciało monarchy poddano sekcji i zabalsamowano.

Co naprawdę stało się z sercem Olbrachta?

Najpopularniejsza toruńska legenda mówi, że serce króla zostało zamurowane w jednym z filarów kościoła Świętych Janów. Ustalenia historyków wskazują jednak na nieco inny przebieg wydarzeń.

W Kaplicy Kopernikowskiej toruńskiego kościoła Świętych Janów, za barokowym popiersiem Mikołaja Kopernika, jeszcze przed ostatnią renowacją widoczny był rysunek serca z koroną i datą 1501, wskazujący prawdopodobne miejsce złożenia serca oraz wnętrzności króla Jana Olbrachta. Jak informuje portal ToruńTour.pl, oznaczenie zostało usunięte i zamalowane podczas remontu zakończonego w 2013 roku, dlatego obecnie na ścianie nie ma po nim śladu.

Według prof. Mariana Biskupa wyjęte wnętrzności wraz z sercem umieszczono w osobnej skrzynce, a następnie złożono pod posadzką kościoła Świętych Janów, przy zachodniej ścianie, niedaleko drzwi prowadzących do wieży. Informację tę potwierdza wizytacja kościelna z 1671 roku.

Pogląd o zamurowaniu samego serca w filarze podważał również toruński badacz Ireneusz Mikołajczyk. Zwracał uwagę na określenie "viscera hic sepulta", czyli "tutaj pochowano wnętrzności". Najbezpieczniej więc napisać, że serce wraz z pozostałymi wnętrznościami Jana Olbrachta pozostało w toruńskim kościele Świętych Janów.

Ostatnia podróż na Wawel

29 czerwca 1501 roku kondukt z zabalsamowanym ciałem króla wyruszył z Torunia do Krakowa. Podróż trwała niemal miesiąc. 28 lipca Jana Olbrachta uroczyście pochowano w osobnej kaplicy katedry wawelskiej.

Powstały tam nagrobek monarchy jest jednym z najważniejszych przykładów początków renesansu w Polsce. Ciało króla spoczęło na Wawelu, ale część jego szczątków pozostała w Toruniu.

Król szczególnie związany z Toruniem

Jan Olbracht nie był w Toruniu przypadkowym gościem. Po raz pierwszy przyjechał tutaj jeszcze jako królewicz. Szczególnie długo przebywał w mieście w latach 1494-1495, prowadząc rozmowy ze stanami Prus Królewskich i przyjmując ich przysięgę wierności.

Król spotykał się z toruńskimi rajcami, uczestniczył w ucztach w Dworze Artusa i dobrze rozumiał znaczenie gospodarcze miasta. To on wydał także przywilej pozwalający Toruniowi na budowę stałego drewnianego mostu przez Wisłę.

Choć oceny jego całego panowania pozostają niejednoznaczne, badacze są zgodni, że dobrze rozumiał znaczenie Prus Królewskich i ich największych miast. Biskup warmiński Łukasz Watzenrode miał po śmierci monarchy stwierdzić, że "… ta śmierć wydała się Prusom największą ruiną, najlepiej bowiem sprzyjał sprawom pruskim, tak że niektórzy Polacy mówili: pruski to, a nie polski umarł król". Słowa te były wyrazem uznania dla jego polityki wobec północnych ziem Królestwa.

28 lipca przypomina zatem nie tylko o królewskim pogrzebie w Krakowie. Jest także rocznicą zakończenia historii, której ostatnie rozdziały rozegrały się w Toruniu. Tutaj Olbracht prowadził swoje ostatnie rokowania, tutaj zachorował i zmarł, a pod posadzką kościoła Świętych Janów pozostały jego serce i wnętrzności.

Podziękowania: Tekst powstał przede wszystkim na podstawie publikacji prof. Mariana Biskupa "Król Jan Olbracht i jego związki z Prusami Królewskimi i Toruniem", opublikowanej w 28. tomie "Rocznika Toruńskiego" w 2001 roku. Dziękujemy autorowi za szczegółowe opracowanie źródeł i zachowanie pamięci o związkach Jana Olbrachta z Toruniem.
Wybrane dla Ciebie