Choć od lat prowadzone są kampanie informacyjne, najczęstszy problem nad wodą pozostaje ten sam.
Po procentach załącza się "ułańska fantazja"
– Alkohol niezmiennie jest największym problemem - przyznaje Wojciech Lewko.
W ubiegłym roku połowa interwencji toruńskiego WOPR dotyczyła osób pijanych.
- W ostatni weekend interweniowaliśmy w Kamionkach, poszkodowany był nietrzeźwy, na szczęście udało się go uratować dzięki szybkiej reakcji pobliskiej policji. W okolicach ujścia Drwęcy jedna osoba, którą ratowaliśmy, była tak pijana, że trafiła na izbę wytrzeźwień – opowiada Lewko.
Alkohol nad wodą często idzie w parze z przecenianiem własnych możliwości.
– Załącza się ułańska fantazja, która w połączeniu ze słabymi umiejętnościami pływackimi kończy się niestety tragediami.
Rzeka nie wybacza błędów
Nadal, mimo licznych apeli, wciąż zdarzają się osoby kąpiące się w Wiśle.
– Należy pamiętać, że rzeka ma zmienny nurt, w okolicach Torunia jest sporo pali po starych mostach i można naprawdę zrobić sobie krzywdę. Ja po tylu latach pływam bardzo dobrze, a do rzeki nie wchodzę, bo po prostu jest nieprzewidywalna - zwraca uwagę prezes WOPR.
Niebezpieczne są również wiślane łachy, które wielu osobom mylnie kojarzą się z plażami.
– Dużo ludzi uważa, że to są plaże do opalania, a proszę mi wierzyć – nie jest tak. Łacha jest w nurcie i nigdy nie wiemy, czy pod spodem woda nie drąży przepływu, który spowoduje zapadnięcie się. Jedyne, co możemy zrobić, to poprosić o zejście na brzeg. Większość się stosuje, chociaż zdarzają się wyjątkowo uparte osoby.
Gdy na łachach przebywają dzieci, ratownicy nie ograniczają się już tylko do pouczeń.
– Jeśli ktoś wchodzi na łachy z dziećmi, wtedy wzywamy policję, bo to jest narażenie zdrowia i życia dziecka - podkreśla ratownik.
W trakcie patrolu na Wiśle ratownicy zwracają uwagę na miejsca, w których najczęściej dochodzi do niebezpiecznych sytuacji.
– Mamy wytypowane takie punkty, gdzie można spodziewać się interwencji. To przede wszystkim Bulwar Filadelfijski, ale też lewy brzeg, plaża przy moście gen. Zawackiej oraz ujście Drwęcy.
Rekordowo niska woda wyzwaniem dla ratowników
Zmieniające się warunki na rzece sprawiają, że ratownicy muszą dostosowywać sposób działania. Problemem w ostatnich latach jest rekordowo niski stan Wisły, który utrudnia prowadzenie akcji ratunkowych.
– Dużo interwencji dotyczy ludzi na tzw. łachach. Naszymi łodziami nie jesteśmy w stanie tam dopłynąć, bo stan Wisły jest po prostu za niski. Takiego poziomu wody nie pamiętam. Dlatego musimy się do tego dostosować, a poduszkowiec byłby w takich warunkach świetny.
Obecnie toruński WOPR dysponuje m.in. specjalnie dostosowanymi do akcji ratunkowych quadem, skuterem wodnym, a w ostatnim czasie także, pozyskanym dzięki środkom unijnym, samochodem terenowym.
Ratownicy WOPR-u liczą na zakup tzw. poduszkowca, który sprawdziłby się nie tylko przy niskich stanach wody.
– Do myślenia dała nam też zima, kiedy zamarzła rzeka. Łodzią nie wypłyniemy, ratownicy też nie wyjdą na lód, bo – nawet z zabezpieczeniami – mogą wpaść w przerębel i zostać porwani przez nurt. Nigdy nie możemy być w stu procentach pewni, co jest pod pokrywą, dlatego najbezpieczniej i najwygodniej byłoby skorzystać z poduszkowca.
Kąpieliska wokół Torunia - gdzie kąpać się bezpiecznie?
WOPR po raz kolejny przypomina, że najbezpieczniej korzystać z miejsc, gdzie nad wodą dyżurują ratownicy.
– Jeżeli chcemy kąpać się bezpiecznie, od tego są kąpieliska strzeżone. W rejonie Torunia są to Kamionki, Chełmża, Józefowo i Osiek nad Wisłą - wylicza Wojciech Lewko.
Na kąpieliskach znajdują się uporządkowane miejsca, gdzie są wyznaczone strefy dla umiejących pływać i tych uczących się, a nad bezpieczeństwem czuwają ratownicy WOPR.
- Jesteśmy przygotowani na wszystkie okoliczności i jesteśmy w stanie pomóc poszkodowanemu do czasu przyjazdu Zespołu Ratownictwa Medycznego. Na kąpielisku jest zawsze wyposażenie niezbędne do niesienia pierwszej pomocy. Szybkie działanie jest kluczowe, bo zareagowanie w porę przez ratowników może uratować życie. Natomiast, jeśli wybieramy miejsce niestrzeżone, to kąpiemy się na własną odpowiedzialność. Zanim dojedziemy gdziekolwiek, gdzie nie ma ratowników, na pomoc może być po prostu za późno.
W okolicach Torunia działa kilka strzeżonych kąpielisk, nad bezpieczeństwem których czuwają ratownicy. To plaża miejska "Ustronie" w Chełmży, kąpielisko nad Jeziorem Kamionkowskim w Kamionkach Małych, kąpielisko w Józefowie (gmina Lubicz) oraz kąpielisko w Osieku nad Wisłą. W sezonie letnim jakość wody jest tam regularnie kontrolowana, a plaże wyposażone są w zaplecze sanitarne i niezbędną infrastrukturę dla wypoczywających.