Referendum w Ciechocinku. Organizatorzy przegrywają w sądzie, a mieszkańcy mają dość politycznej wojny

Już w najbliższy weekend mieszkańcy Ciechocinka pójdą do referendum, które od miesięcy dzieli lokalną społeczność. Coraz więcej osób otwarcie mówi o zmęczeniu agresywną kampanią, politycznym chaosem oraz narracją opartą na strachu, pomówieniach i medialnych atakach zamiast realnej debaty o przyszłości uzdrowiska.

Tężnie w CiechocinkuTężnie w Ciechocinku
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Urząd Miejski w Ciechocinku
Dawid Gulczyński

Co istotne, kolejne argumenty podnoszone przez organizatorów referendum rozsypują się jeden po drugim. Najpierw przez wiele miesięcy straszono mieszkańców budową biogazowni. Temat wykorzystywano politycznie, budując atmosferę zagrożenia i konfliktu. Ostatecznie z inwestycji zrezygnowano, a jeden z głównych filarów kampanii referendalnej przestał istnieć.

Jeszcze mocniejszy cios przyniósł jednak wczorajszy, prawomocny wyrok sądu. Jeden z najbardziej medialnych zarzutów wobec burmistrza Jarosława Jucewicza okazał się nieprawdziwy. Organizatorzy i osoby związane z kampanią referendalną przegrywają w sądzie, a tej nocy opublikowano oficjalne przeprosiny skierowane do burmistrza Ciechocinka.

W opublikowanym oświadczeniu czytamy m.in.:

"Informacje te były nieprawdziwe i mogły wprowadzać mieszkańców Ciechocinka w błąd co do działalności Burmistrza Ciechocinka".

Przeprosiny dotyczą rozpowszechniania podczas kampanii referendalnej nieprawdziwych informacji związanych m.in. z rzekomym bezprawnym zwolnieniem pracownika Urzędu Miejskiego oraz zatrudnieniem innej osoby oskarżanej o mobbing. Sąd nie pozostawił wątpliwości - przekazywane informacje miały charakter pomówień.

To sytuacja bez precedensu w lokalnej debacie publicznej. Kampania prowadzona pod hasłem "obrony mieszkańców" kończy się sądowymi przeprosinami i kompromitacją części narracji budowanej wokół referendum.

Dlaczego pisaliśmy o referendum

Choć na co dzień stronimy od polityki na łamach naszego serwisu, to właśnie my jako pierwsi i jedyni w regionie publikowaliśmy materiały pokazujące kulisy wspomnianych sytuacji. Uważamy bowiem, że media mają obowiązek patrzeć władzy na ręce - niezależnie od tego, kto rządzi. Ale równie ważnym obowiązkiem mediów jest reagowanie wtedy, gdy do opinii publicznej trafiają nieprawdziwe informacje i oskarżenia mające wpływać na emocje mieszkańców. Co ważne: informacje szkodzące turystycznemu wizerunkowi całej metropolii.

Urząd Miejski celem ataków
Przedstawiciele Urzędu Miejskiego podczas Parady Majowej © Metropolia Toruńska .pl | Maciej Wasilewski

W całej tej sytuacji stawką przestał być już wyłącznie sam burmistrz. Na brutalnej wojnie politycznej i czarnym PR-ze traci przede wszystkim marka Ciechocinka - uzdrowiska budowanego przez pokolenia. Miasta, które powinno kojarzyć się z rozwojem, spokojem i turystyką, a nie z nieustannymi konfliktami, oskarżeniami i sądowymi przeprosinami publikowanymi w środku nocy.

Coraz więcej mieszkańców podkreśla dziś jedno: niezależnie od politycznych sympatii Ciechocinek potrzebuje spokoju, normalności i rozmowy o przyszłości miasta, a nie kolejnych miesięcy politycznej awantury.

Jest termin kolejnej rozprawy

W lipcu przed sądem rozpocznie się już standardowy proces dotyczący jednej z pracownic fundacji Grand Agro, której prezes i pracownicy należeli do najbardziej aktywnych postaci kampanii referendalnej w Ciechocinku. Kobieta usłyszała zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt za taki czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem nawet do 5 lat bezwzględnego więzienia. Warto podkreślić, że również w tej sprawie nasze wcześniejsze publikacje i doniesienia okazały się prawdziwe: oparte były bowiem na rzetelnych oraz potwierdzonych informacjach.

Wybrane dla Ciebie