Gołąb, który zjednoczył Toruń. Mieszkańcy szukali sposobu, by uratować uwięzionego ptaka

Przez pięć dni tkwił uwięziony w ciasnym szybie wentylacyjnym jednego z toruńskich wieżowców. Nie miał dostępu do światła, wody ani jedzenia. Gdy Fundacja Zalatani - Na ratunek ptakom poprosiła w mediach społecznościowych o pomoc w znalezieniu sposobu na uratowanie gołębia, wydarzyło się coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Dziesiątki mieszkańców Torunia rozpoczęły prawdziwą burzę mózgów. Wszystko po to, by uratować jednego gołębia.

Gołąb, który zjednoczył Toruń.Gołąb, który zjednoczył Toruń.
Źródło zdjęć: © FB | Fundacja Zalatani - Na ratunek ptakom
Katarzyna Kucharczyk

Gołąb spędził kilka dni w szybie wentylacyjnym

O sprawie Fundacja Zalatani - Na ratunek ptakom poinformowała w czwartek, 9 lipca. Do organizacji trafiło zgłoszenie dotyczące gołębia, który wpadł do szybu wentylacyjnego w mieszkaniu znajdującym się na najwyższym piętrze jednego z toruńskich wieżowców.

Po zdjęciu kratki wentylacyjnej wolontariusze zobaczyli ptaka znajdującego się niemal dwa metry poniżej otworu. Szyb miał około 12 na 10 centymetrów szerokości, przez co gołąb nie był w stanie rozprostować skrzydeł ani samodzielnie wydostać się na powierzchnię. Przez kilka godzin podejmowano kolejne próby jego wyciągnięcia.

– Szukam konkretnego, możliwego do wykonania rozwiązania, które pozwoli wydostać gołębia z tak wąskiego szybu bez niszczenia ścian – napisali przedstawiciele fundacji w mediach społecznościowych.

Rozważano skucie ściany, za którą krył się otwór, jednak właścicielka mieszkania nie wyraziła na to zgody. Fundacja rozpoczęła zatem kontakt z kominiarzami, firmami zajmującymi się wentylacją i czyszczeniem szybów, Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska oraz służbami ratunkowymi. Mimo chęci pomocy i prób, ptaka nie udało się wydostać. Poszukiwania innego sposobu trwały...

Blisko 200 komentarzy pod jednym wpisem

Pod apelem w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się komentarze. Użytkownicy proponowali własne rozwiązania, opisywali podobne sytuacje i dzielili się doświadczeniami z ratowania ptaków. Pomysłów nie brakowało, ale wąski szyb niestety utrudniał ich realizację.

Jednym z najczęściej powtarzających się pomysłów było opuszczenie do szybu niewielkiej platformy wykonanej z deseczki lub kilku warstw sklejonego kartonu. Miała ona posłużyć jako prowizoryczna winda.

"Deseczka o wymiarach nieco mniejszych od szybu, zawieszona na czterech linkach. Opuścić ją pionowo, manewrować tak, żeby ptak wszedł na platformę, a następnie powoli wyciągnąć do góry" – proponował jeden z mieszkańców.

Inni sugerowali wykorzystanie grubego sznura żeglarskiego, który stopniowo wypełniałby dno szybu i unosił gołębia coraz wyżej.

Pojawiły się także pomysły użycia siatek, teleskopowych podbieraków, drabinek dla ptaków czy specjalnych pętli wykonanych z cienkich linek. Kilka osób opisywało własne doświadczenia z ratowania kawek i kanarków uwięzionych w podobnych miejscach. Fundacja odpowiadała na kolejne propozycje, informując, które rozwiązania zostały już sprawdzone i dlaczego nie udało się ich zastosować.

Kolejne godziny przyniosły brak rozwiązania

Kolejne godziny upływały na telefonach do specjalistów i służb. Fundacja spotkała się jednak z oporem.

Od 95 procent osób słyszałam jedno: "Nie da się" – napisała później przedstawicielka fundacji. – Wiedziałam, że on tam jest. Wiedziałam, że żyje. Wiedziałam, że z każdą godziną jest coraz słabszy. A ja nie mogłam zrobić absolutnie nic – relacjonowała.

Mimo kolejnych pomysłów pojawił się jeszcze jeden problem. Nie było kontaktu z właścicielką mieszkania, do którego trzeba było ponownie wejść, aby podjąć kolejną próbę ratunku. Ostatecznie z właścicielką skontaktowała się policja. Kobieta wyjaśniła, że wcześniej nie było jej w domu i nie miała dostępu do telefonu. Dzięki temu możliwe było ponowne wejście do mieszkania.

Mieszkaniec skonstruował specjalny podnośnik

Przełom przyniósł pomysł jednego z mieszkańców, pana Andrzeja Lewandowskiego. Mężczyzna przerobił spiralę do udrażniania rur, montując na jej końcu specjalną pętlę oraz niewielką kamerkę z oświetleniem. Dzięki obrazowi z kamery można było obserwować wnętrze szybu i precyzyjnie manewrować urządzeniem. Po kilku próbach gołębia udało się bezpiecznie wyciągnąć.

– Wyciągnęliśmy gołębia bez szwanku. Bez żadnych lepów. Bez utraty nawet jednego piórka – poinformowała fundacja.
Gołąb, który zjednoczył Toruń.
Gołąb, który zjednoczył Toruń. © FB | Fundacja Zalatani - Na ratunek ptakom
Gołąb, który zjednoczył Toruń.
Gołąb, który zjednoczył Toruń. © FB | Fundacja Zalatani - Na ratunek ptakom

Pięć dni w szybie

Jak poinformowała Fundacja Zalatani, gołąb był uwięziony w szybie co najmniej od niedzieli. Przez pięć dni pozostawał bez dostępu do jedzenia, wody i światła. Po wydostaniu był mocno wychudzony i odwodniony. Trafił pod opiekę fundacji, gdzie otrzymał pierwsze kroplówki i dalszą pomoc.

– Po nocy jest dużo lepiej. Kroplówki zrobiły swoje i chłopak wyraźnie nabrał sił. Z wczorajszą kolacją musieliśmy mu jeszcze pomóc, ale śniadanie wciąga już sam – przekazali wolontariusze. – Zaczęliśmy od karmy dietetycznej, żeby nie obciążać układu pokarmowego, który przez pięć dni praktycznie nie pracował. Także powoli, krok po kroku, dochodzimy do siebie – dodaje fundacja.
Gołąb, który zjednoczył Toruń.
Gołąb, który zjednoczył Toruń. © FB | Fundacja Zalatani - Na ratunek ptakom
Gołąb, który zjednoczył Toruń.
Gołąb, który zjednoczył Toruń. © FB | Fundacja Zalatani - Na ratunek ptakom

Organizacja zapowiedziała również, że będzie zabiegać o odpowiednie zabezpieczenie kratek wentylacyjnych w budynku, aby podobna sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości. Kilka godzin po zakończeniu akcji pod wpisem fundacji pojawiło się kolejne pytanie skierowane do internautów. Tym razem nie dotyczyło już sposobu ratowania ptaka.

Przy okazji organizacja przypomniała również o prowadzonej zbiórce na budowę nowego domu dla swoich podopiecznych, którą można wesprzeć pod linkiem: https://www.ratujemyzwierzaki.pl.

Wybrane dla Ciebie