- Jakie było Pana pierwsze wspomnienie związane z Toruńską Orkiestrą Symfoniczną albo które z wydarzeń najbardziej zapadło Panu w pamięć?
- Trudno wskazać jedno konkretne wydarzenie, ponieważ moja relacja z Toruńską Orkiestrą Symfoniczną rozwijała się przez lata. Najbardziej wspominam te przedsięwzięcia, przy których miałem przyjemność współpracować z TOS, a które były bezpośrednio związane z Toruniem i jego dziedzictwem kulturowym. Szczególnie bliskie są mi projekty identyfikacji wizualnej Festiwalu z okazji 100. rocznicy urodzin Kazimierza Serockiego oraz kilkukrotna współpraca przy wydarzeniach poświęconych twórczości Grzegorza Ciechowskiego i zespołu Republika.
Szczególnie dobrze wspominam również pracę przy materiałach wizualnych Konkursu Skrzypcowego im. Karola Lipińskiego. To międzynarodowe wydarzenie, na potrzeby którego przygotowałem setki różnorodnych materiałów komunikacyjnych i promocyjnych. Obejmowały one zarówno elementy użytkowe, takie jak np. zawieszki na drzwi hotelowe "Proszę nie przeszkadzać" i rozbudowane materiały drukowane – ponad 100-stronicowy katalog, plakaty, ulotki, dyplomy, reklamy prasowe, zaproszenia i wiele innych. Projekt funkcjonował również w przestrzeni miejskiej: na billboardach, citylightach oraz w formie grafik na autobusach MZK. To był bardzo duży, wielowątkowy projekt, zarówno pod względem skali, jak i różnorodności materiałów.
Z perspektywy melomana najbardziej zapadły mi jednak w pamięć koncerty, podczas których można było obserwować koncentrację, zaangażowanie i radość muzyków. To doświadczenia, które pokazują, że muzyka symfoniczna jest przede wszystkim żywym spotkaniem ludzi wokół sztuki.
- W Toruniu mamy wiele cennych inicjatyw, ale to muzyka klasyczna buduje prestiż miasta na zewnątrz. Dlaczego jako lokalny przedsiębiorca zdecydował się Pan zostać partnerem właśnie Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej?
- Toruńska Orkiestra Symfoniczna jest jedną z najważniejszych kulturalnych wizytówek Torunia i od lat współtworzy muzyczną tożsamość miasta. Dla mnie współpraca z orkiestrą jest naturalnym połączeniem dwóch światów, które są mi szczególnie bliskie – projektowania graficznego i muzyki. Prywatnie jestem melomanem, dlatego muzyka od zawsze była obecna w moim życiu. Słucham bardzo różnych gatunków, ale muzyka klasyczna zajmuje wśród nich szczególne miejsce. Współpraca z TOS nigdy nie była więc dla mnie wyłącznie projektem zawodowym. To możliwość połączenia pracy z czymś, co autentycznie mnie interesuje i inspiruje.
Wraz z żoną często podróżujemy śladami muzyki. Odwiedzaliśmy wielokrotnie sale koncertowe w Polsce, takie jak NOSPR w Katowicach, NFM we Wrocławiu, Filharmonię Narodową czy teatry operowe w Warszawie i Łodzi i wiele innych wspaniałych sal koncertowych. Mieliśmy również okazję uczestniczyć w koncertach w takich miejscach jak Concertgebouw w Amsterdamie czy filharmonie w Berlinie, Lipsku czy Nowym Jorku. Jako projektant zawsze zwracam w tych miejscach uwagę nie tylko na sam program artystyczny, ale również na sposób komunikacji i materiały promocyjne tych instytucji. Widać tam wyraźnie, jak ważną rolę odgrywa współpraca kultury z biznesem. To partnerstwo, które pozwala rozwijać ambitne projekty i budować silne marki instytucji kultury.
- Proszę przybliżyć naszym melomanom, na czym polega taka współpraca. W końcu to coś więcej niż tylko logotyp na plakacie.
- Zdecydowanie. W moim przypadku współpraca polega przede wszystkim na tworzeniu identyfikacji wizualnych wydarzeń, materiałów promocyjnych i komunikacji, która pomaga dotrzeć do odbiorców. Celem jest nie tylko informowanie o koncertach, ale także budowanie rozpoznawalnej marki orkiestry i podkreślanie wyjątkowości jej działalności. Łączenie tradycji z nowoczesnością to zadanie nie tylko dla orkiestry, ale również dla mnie jako projektanta. Każdy projekt zaczyna się od rozmowy o tym, co w danym wydarzeniu jest najważniejsze. Czasem punktem wyjścia jest program koncertu, czasem solista lub dyrygent, a czasem szczególna okazja czy rocznica, wokół której budowane jest wydarzenie. Współczesna identyfikacja wizualna funkcjonuje równocześnie w wielu mediach i przestrzeniach miasta. Staram się tworzyć materiały, które przyciągają uwagę i pozwalają wyróżnić koncerty Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej wśród wielu innych wydarzeń kulturalnych. Ostatecznie chodzi o to, by zachęcić do udziału także osoby, które być może nigdy wcześniej nie miały kontaktu z muzyką klasyczną. Jeśli plakat, afisz czy kampania sprawią, że ktoś po raz pierwszy usiądzie na widowni koncertu symfonicznego, to jest to dla mnie duża satysfakcja.
- Czy dostrzega Pan podobieństwa między zarządzaniem przedsiębiorstwem a pracą orkiestry symfonicznej?
- Moje studio to jeden człowiek. Orkiestra to wieloosobowy zespół, więc skala działania jest zupełnie inna. Kiedy jednak pracuję dla Orkiestry, często czuję się częścią większego organizmu, w którym spotykają się ludzie o różnych kompetencjach i doświadczeniach. Sukces zależy od umiejętności współpracy. Dotyczy to zarówno orkiestry, jak i każdej firmy – niezależnie od jej wielkości. Potrzebne są zaangażowanie, wzajemne zaufanie i przekonanie, że wszyscy pracują na wspólny efekt końcowy. W przypadku orkiestry jest nim udany koncert, w przypadku projektanta – dobra komunikacja wizualna wydarzenia. Ostatecznie cel jest podobny: stworzyć coś wartościowego dla odbiorcy.
- Wsparcie kultury to dla wielu przedsiębiorców element strategii CSR – społecznej odpowiedzialności biznesu. Jak Pana zdaniem mecenat nad taką instytucją jak TOS wpływa na życie mieszkańców regionu?
- Kultura ma ogromny wpływ na jakość życia. Tworzy przestrzeń do spotkań, inspiruje, rozwija wrażliwość i buduje więzi społeczne. Dzięki działalności orkiestry mieszkańcy regionu mają dostęp do wydarzeń na wysokim poziomie artystycznym bez konieczności wyjazdu do największych ośrodków w kraju. Uważam, że wspólnie budujemy bardziej świadomą kulturalnie społeczność.
- Czy silna i prestiżowa instytucja kultury realnie wpływa na atrakcyjność regionu dla nowych mieszkańców, inwestorów czy pracowników?
- Chciałbym tak to widzieć, ale mam świadomość, że atrakcyjność regionu to nie tylko kultura. To przede wszystkim codzienne, bardzo konkretne rzeczy i problemy: nowe miejsca pracy, dostęp do edukacji, służby zdrowia czy infrastruktura miejska. Kultura jest w tym układzie czymś, co buduje jakość życia – takim "dodatkowym poziomem", który sprawia, że miasto staje się pełniejsze i bardziej przyjazne do życia. Ale żeby mogła pełnić tę rolę, musi opierać się na stabilnych fundamentach społecznych i ekonomicznych. Dlatego myślę o rozwoju miasta jako o całości – gdzie rozwój gospodarczy, społeczny i kulturalny powinny iść równolegle, wzajemnie się uzupełniając.
- Gdyby miał Pan zachęcić innych lokalnych przedsiębiorców do wspierania kultury, na co zwróciłby Pan uwagę?
- Przede wszystkim jest to działanie długofalowe. Szczerze mówiąc, traktuję je bardziej jako coś w rodzaju osobistej misji niż element strategii biznesowej. Trudno też jednoznacznie powiedzieć, jak bezpośrednio przekłada się ono na pozycję firmy.
Korzyści nie zawsze są łatwe do zmierzenia, szczególnie w krótkim czasie, ale widać je w inny sposób – chociażby poprzez dużą frekwencję i realne zaangażowanie mieszkańców. Wystarczy spojrzeć na wypełnione sale koncertowe w Jordankach podczas koncertów Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej.
Wspierając kulturę, wspieramy społeczność. Myślę jednak, że równie ważne – jeśli nie ważniejsze – jest wewnętrzne przekonanie o wartości takich działań w obszarze kultury i ich sensie, który wykracza poza bezpośredni wymiar materialny.
- Na koniec prośba: gdyby miał Pan określić Toruńską Orkiestrę Symfoniczną jednym słowem, byłoby to...
- "Harmonia" i "żywioł" – to dwa słowa. Dobrze oddają zarówno istotę muzyki, jak i ideę współpracy ludzi tworzących wspólnie coś wartościowego. Szczególnie zapamiętałem koncert "NATURA x KOSMOS". Miałem okazję obserwować pracę orkiestry oraz dyrygenta, Maestro Adama Banaszaka, z bliska – zarówno pod względem precyzji, jak i emocjonalnego zaangażowania muzyków. Szczególnie mocno zapadł mi w pamięć moment finału "Orawy" W. Kilara, kiedy całość wybrzmiała z ogromną energią i spójnością. To, co było widoczne na estradzie w twarzach muzyków, to nie tylko wysoki poziom wykonawczy, ale też wyraźne szczęście, poczucie wspólnego sukcesu i satysfakcji po zakończonym koncercie.
Wywiad jest częścią nowego projektu TOS pod hasłem "Lokalne brzmienie biznesu", w ramach którego powstał film oraz odbyły się rozmowy z toruńskimi przedsiębiorcami. Film można obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=33uN45NW8B4