Kultowe Albumy Metropolii Toruńskiej - Republika "Nowe Sytuacje" (1983)

Cykl kultowych albumów definiujących brzmienie sceny muzycznej Metropolii Toruńskiej rozpoczęliśmy opowieścią o ostatniej płycie Republiki. Dziś skupimy się na zupełnie innym momencie kariery toruńskiego kwartetu, na chwili, w której Grzegorz Ciechowski i jego trupa nie tylko bezpardonowo zdefiniowali własne brzmienie, ale także perfekcyjnie uchwycili ducha epoki końcówki stanu wojennego.

Zbigniew Krzywański w Opolu 2011 r.Zbigniew Krzywański w Opolu 2011 r.
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl
Ignacy Grześkowiak

"Nowe Sytuacje" to płyta zaskakująca nie tylko pod względem kompozycyjnym. Niezwykłe jest także to, jak duży sukces odniosła komercyjnie, pomimo bardzo agresywnego brzmienia i naturalistycznej warstwy tekstowej. To nie jest płyta robiona pod radiowe single, to bezwględny zamach stanu na ówczesną estetykę muzyki rockowej. W momencie, gdy co drugi gitarzysta chciał być nowym Hendrixem lub Claptonem, grając rozbudowane solówki na skali pantatonicznej, Republika wkroczyła dumnie na scenę, ubrana w czarno-białe pasy, z mechanicznym chłodem, niosąc muzykę sterylną, przerażającą i hipnotyzującą. Przenieśmy się na chwilę do tamtych czasów, by zobaczyć, co doprowadziło do zawrotnego sukcesu zespołu, którego duch wciąż wisi w powietrzu Metropolii Toruńskiej.

Zacznijmy od warstwy tekstowej, klimat potencjalnie jednego z najbardziej bolesnych momentów w historii Polski XX wieku jest tu niezaprzeczalnie wyczuwalny. Co ciekawe, Ciechowski zrezygnował tutaj z dosłownego buntu, zapewne zarówno w celu ominięcia cenzury, jak i w celu zaprezentowania autorskiego podejścia do tekściarstwa. Jednocześnie praktycznie na każdym utworze z "Nowych Sytuacji" obecna jest kafkowsko-orwellowska metafora wszechobecnej systemowej kontroli. Kontroli tak przenikliwej, że docierającej nawet do sfery intymnej.

Najwyraźniejszymi przykładami tej osi tematycznej są utwór tytułowy oraz najbardziej rozpoznawalne "Śmierć w Bikini". W świecie "Nowych Sytuacji" seks nie daje wyzwolenia. Jest skażony technologią i polityką. W otwierającym album utworze tytułowym intymność staje się rutyną poddaną zewnętrznym procedurom. Z kolei w "Śmierci w Bikini" ciało kobiety staje się pułapką, a sama intymność polem minowym. W utworze "Mój imperializm" Ciechowski eksploruje strach przed światem zachodnim, wtłaczany od najmłodszych lat przez system edukacji PRL-u. Jest to numer tak bezpardonowy w swoim wydźwięku, że zadziwiające jest, iż w ogóle udało mu się obejść cenzurę. Zapewne aparat władzy potraktował go jako laurkę dla komunistycznych ideałów i krytykę "imperialnego Zachodu", jednak wokal jest tutaj tak przekorny i zadziorny, że nie sposób przegapić prawdziwych intencji Ciechowskiego.

Totalitarne rozmywanie tożsamości jednostki poddane jest tekstowej wiwisekcji w "Halucynacjach". W tym utworze podmiot liryczny gubi granice między sobą a światem zewnętrznym, a także między jawą a fantazją. Ciechowski nie śpiewa o cenzurze prasy; śpiewa o cenzurze snów i myśli. Lider Republiki zrozumiał coś, co umykało innym tekściarzom tamtej epoki — prawdziwy terror nie rozgrywa się na ulicach przy obecności czołgów i pod butem ZOMO, prawdziwa zgroza nachodzi ciebie w przestrzeni własnego łóżka, kiedy zdajesz sobie sprawę, że państwo uregulowało nawet strukturę twojej psychiki.

Mówiąc o tym albumie, grzechem byłoby nie pochylić się nad wartstwą instrumentalną. "Nowe Sytuacje" to radykalne zerwanie z tradycją hard rocka i bluesa, na których wychowała się cała generacja lat 70. Republika stworzyła własny, unikalny odłam post-punka i cold wave.

Dużą rolę gra w tym gitarzysta Zbigniew Krzywański. Gra krótkie, szarpane, rwane motywy, często o czystym, wręcz ostrym brzmieniu, niczym cięcia skalpelem o przemysłową fabryczną blachę sekcji rytmicznej perkusisty Sławomira Ciesielskiego i basisty Pawła Kuczyńskiego. Ciesielski podbija dalej neurotyczną atmosferę obłędu, stosując nieregularne rytmy perkusyjne utylizujące synkopy, tworzące połamany puls najlepiej wyczuwalny w do bólu nowofalowym "Systemie nerwowym". Bas Pawła Kuczyńskiego, który ostatecznie opuścił grupę w 1986, jest na tym projekcie melodyjny, wojskowo wręcz zdyscyplinowany, spinający całe to kompozycyjne szaleństwo. Bez Kuczyńskiego album ten stałby się zbyt nieprzystępny, by przebić się do szerokiej świadomości. To, co wyróżnia "Nowe Sytuacje" na tle epoki, to także zastąpienie wszechobecnych i kiczowatych syntezatorów definiujących muzykę rockową lat osiemdziesiątych akustycznym fortepianem. Ciechowski grał na nim w sposób perkusyjny – twardo, uderzając w klawisze całymi blokami akordów, co potęgowało agresję utworów.

Płytę zarejestrowano we wrześniu 1982 roku w studiu Polskich Nagrań "Muza" w Warszawie. Zderzenie młodych, bezkompromisowych muzyków z państwową machiną wydawniczą i starszym pokoleniem realizatorów obrosło legendą. Za konsoletą siedzieli Andrzej Lupa (realizator dźwięku) oraz Jakub Ereński (reżyser nagrania). Realizatorzy z Polskich Nagrań byli przyzwyczajeni do estetyki estradowej lub tradycyjnie rockowej – lubili nakładać na wszystko potężne, sztuczne pogłosy, które miały dawać wrażenie przestrzeni. Republika wyszła temu podejściu naprzeciw, żądając brzmienia maksymalnie ciasnego, wręcz klaustrofobicznego w swojej naturze. Instrumenty miały być odizolowane, blisko mikrofonów. Lupa i Ereński początkowo pukali się w głowę, uważając, że to błąd w sztuce realizacji, ale upór zespołu doprowadził do uzyskania brzmienia surowego i brytyjskiego w charakterze. Głos Ciechowskiego – często na granicy histerii, melorecytacji i szeptu – jest tak bliski ucha słuchacza, jakby wokalista stał w tym samym pokoju. Studio "Muza" dysponowało starym, nie do końca idealnie nastrojonym fortepianem. Ciechowski celowo nie chciał perfekcyjnego instrumentu. Ta lekka, mikrotonowa niedoskonałość stroju dodawała utworom takim jak "Znak '='" czy "Halucynacje" niepokojącego, psychotycznego posmaku.

Wzmianka o brzmieniu z Wielkiej Brytanii jest tutaj absolutnie nieprzypadkowa. "Nowe Sytuacje" zostały wydane w anglojęzycznej wersji pod jakże wymownym tytułem "1984" zaledwie rok później. Ciechowski sam tłumaczył teksty przy pomocy znajomych anglistów, starając się zachować ich rytmiczny, neurotyczny charakter, choć niektóre metafory uległy uproszczeniu.

Podobnie jak anglojęzyczne wydanie albumu koncertowego Brygady Kryzys wydane w 1982, album "1984" Republiki perfekcyjnie wstrzelił się w transformację rewolucji punkowej w rewolucję nowofalową. Jest to o tyle niezwykłe, iż zachodnie brzmienia docierały do Polski ze znacznym opóźnieniem poprzez medialną kontrolę aparatu władzy. Lata 1982-1984 to bodajże jedyny moment, w którym PRL-owska młodzież buntowała się do dokładnie tych samych brzmień co ich rówieśnicy na wyspach brytyjskich.

Ciekawostką jest fakt, iż dwa absolutnie największe utwory Republiki z tamtego okresu – "Kombinat" oraz "Biała flaga" – nie znalazły się na oryginalnym longplayu "Nowe Sytuacje". Zespół uważał, że album jest zamkniętym, konceptualnym dziełem sztuki i single radiowe nie powinny zaburzać jego wewnętrznej struktury.

Podsumowując, "Nowe Sytuacje" to płyta-monolit. Podczas gdy polski rock w 1983 roku próbował uciekać od szarej rzeczywistości w alkoholowy eskapizm albo naiwny bunt (patrz — Lady Pank), Republika postawiła tej rzeczywistości lustro przed samą twarzą. Użyli estetyki totalitarnej – porządku, munduru, dyscypliny i chłodu – aby stworzyć najbardziej wywrotowy i wolnościowy album tamtej dekady. To muzyka napisana przez ludzi, którzy żyli w klatce, ale postanowili zmienić geometrię jej prętów w dzieło sztuki. I właśnie to wszystko czyni tę płytę Kultowym Albumem Metropolii Toruńskiej.

Wybrane dla Ciebie