Kultowe Albumy Metropolii Toruńskiej - Ørganek "Głupi" (2014)
Wspominaliśmy Republikę, wspominaliśmy Małpę, czas wspomnieć o jeszcze jednej kluczowej twarzy dla sceny muzycznej Metropolii Toruńskiej. Twarzą tą jest Tomasz Organek, związany pierwotnie ze składem SOFA, którego muzykę możemy sklasyfikować jako coś pomiędzy funkiem, soulem, hip-hopem i R&B. Debiutancki album formacji Ørganek jest tworem o tyle szczególnym, iż porzuca on całkowicie cechy charakterystyczne poprzedniego projektu Tomasza Organka, zamieniając wyżej wspomniane gatunki na lekko vintage’owy blues rock. I ta mocna wolta gatunkowo-stylistyczna jest jedną z najbardziej udanych nie tylko w historii muzyki z Metropolii Toruńskiej, ale także całościowo w historii polskiej muzyki. To album szczególny także z innych względów, jakich?
.
Pomimo faktu, że Tomasz Organek urodził się w Suwałkach, wychował w Raczkach, a kształcił się na UMK w Toruniu oraz na Akademii Muzycznej w Katowicach, jest postacią, która od lat związana jest z sercem z terenem Metropolii Toruńskiej. I właśnie od tego serca zaczniemy. "James Dean miał styl dosyć wymowny, ale nie miał hamulców. Był trochę nerwowy. Ja jestem spokojny, nerwy mam ze stali, chociaż serce mi wali" - śpiewa Organek na pierwszym numerze z płyty "Głupi", utwór zatytułowany jest po prostu "Nazywam się Organek". Słowa te perfekcyjnie wprowadzają nas w klimat tego albumu, jest to świat przepełniony nostalgią i ogromnym szacunkiem do całego dziedzictwa amerykańskiej muzyki rozrywkowej XX wieku. W tym samym czasie nie jest to ślepe zapatrzenie w swoich idoli i inspiracje, lecz opowiedzenie pewnych historii na nowo. To pierwsze zdanie z tego albumu mówi nam coś jeszcze o Tomaszu Organku jako tekściarzu, w jego piosenkach dominuje pewnego rodzaju ujmujący wisielczy wręcz humor, koniec końców brawura za kółkiem jest tym, co ostatecznie przypieczętowało los Jamesa Deana. Ta kreatywność w zabawach słowem oraz zdecydowanie ponure, momentami nihilistyczne wręcz refleksje jest czymś, co spaja ten album i czyni go tworem w 100% kompletnym, od początku do samego końca.
Główny riff w kolejnym utworze, czyli "Dziewczyna Śmierć" przywodzi na myśl wczesne Black Sabbath, a piorunujące partie perkusyjne Roberta Markiewicza kierują nasze myśli ku Johnowi Bonhamowi z Led Zeppelin. Bardzo zabawnym akcentem jest też zakończenie utworu odgłosem wystrzału pistoletu z tłumikiem, po którym następuje tzw. akord szpiegowski, czyli e-moll 9-dur, którego charakterystyczne dysonansowe brzmienie pojawia się w praktycznie każdym filmie o Jamesie Bondzie.
Dalej mamy jeden z najjaśniejszych punktów albumu, czyli drugi singiel z tego albumu, jakim jest "Nie lubię (Mizantropia)", jest to wyraźny ukłon w stronę zespołu The Doors. Ukłon ten wyraźny jest w praktycznie każdym punkcie składowym tej piosenki, począwszy od czasu trwania, którym jest nieliche 7 minut, poprzez fenomenalne rozbudowane partie na organach Hammonda (momentami można zapomnie, że stoi za nimi Tomasz Lewandowski, a nie Ray Manzarek), kończąc na surowych ponurych motywach tekstowych nasuwających momentalnie skojarzenie z poezją Jima Morrisona.
"Młodzież szuka sensacji" przywołuje być może nieoczywiste skojarzenie z muzyką Nirvany z ery "Nevermind" - zarówno dzięki szalonej ilości uderzeń na minutę cyrkulującej gdzieś pomiędzy 100-120 BPM-ów, jak i poprzez swoją tematykę liryczną, jaką jest próba uchwycenia kondycji współczesnej autorowi młodzieży. Minimalistyczne solo gitarowe i wściekłe bicie to kolejne punkty wspólne tego utworu z muzyką grupy ze Seattle.
Następnie słuchacze otrzymują bardzo udany tercet balladowy w formie: "Italiano", "King of the Parasites" i "Stay". Pierwszy z tych utworów jest bardzo upiorną, wybitnie polską historią o: alkoholu, miłości i morderstwie. Marszowe metrum 4/4, złowieszcze partie klawiszowe i mrożące krew w żyłach outro gitarowe (rodem z debiutu Black Sabbath) sprawiają, że kwartet Tomasza Organka brzmi jak zjawy nawiedzające jakąś melinę pośrodku niczego, by opowiedzieć przeraźliwą historię Anieli i Grzecha z tekstu piosenki. "King of the Parasites" i "Stay" były czymś, co bardzo pozytywnie zaskoczyło przy pierwszym odsłuchu tej płyty w roku 2014. Polscy artyści silący się na napisanie piosenki po angielsku często brzmią mocno karykaturalnie. Autentycznie niewielu jest w stanie wykonać utwory w tym języku z taką gracją, z jaką robi to absolwent filologii angielskiej na UMK Tomasz Organek. Ekspresyjny, ciepły, acz z wyraźnym pazurem wokal lidera zespołu lśni na tych utworach bardzo jasno, pomimo śpiewania w swoim nienatywnym języku. Solo z utworu "Stay" jest być może tym najlepszym z całego albumu, dzięki perfekcyjnemu dopełnieniu głównej melodii utworu i wyczuwalnej emocjonalnej pasji.
Po tym melancholijnym, acz emocjonującym spowolnieniu tempa, na zamknięcie tego albumu otrzymujemy przegląd największych hitów z krążka "Głupi". "O matko!" i "Głupi ja" to wyraźny hołd dla bluesa delty Missisipi i artystów takich jak Son House, Muddy Waters lub Robert Johnson. Tak zwany "Delta blues" jest gatunkiem o tyle kluczowym, że stworzył podwaliny dla wszystkiego, z czym kojarzy nam się rock’n’roll, inspirowali się nim zarówno The Rolling Stones w latach sześćdziesiątych, jak i The White Stripes na początku XXI wieku. Inspirował się nim także Tomasz Organek, gdyż surowy przepełniony vibrato riff "Głupi ja" brzmi dosłownie, jak gdyby wyszedł spod palców Roberta Johnsona, najpewniej dzięki wykorzystaniu w tym utworze akcesorium gitarowego znanego jako slide, które było wszechobecne bluesie Delty. "Kate Moss" było pierwszym singlem tego albumu i nie da się powiedzieć o tym utworze nic innego niż po prostu kultowy. Świetny punk-rockowy riff, inteligentny i zabawny tekst, czysta nieskrępowana rockowa werwa. Z tego utworu pochodzi też mój ulubiony wers z całego krążka, którym jest "Znów płonie tęcza na ulicach tłum, bawimy się ktoś Zbawiciela, wyręcza" fragment ten komentuje w szyderczy sposób ówczesny zamęt związany z wydarzeniami na Placu Zbawiciela w Warszawie. W tym zamykającym album zestawie hitów znajduje się trochę na wyrost swojemu tytułowi bardzo lekki i wakacyjny numer o tytule "Autostrada 666", który w swojej niezaprzeczalnej chwytliwości jest zarazem ukłonem w stronę amerykańskiego rockabilly.
W tym tekście padło bardzo dużo amerykańskich nazw zespołów i podgatunków muzyki rockowej, nie sposób jednak mówić o tym projekcie w inny sposób, gdyż sam autor w swoim wywiadzie u Artura Rawicza z CGM-u w 2014 roku zaznaczył, że u podstawy tego projektu leży myśl, że są takie albumy i zespoły, do których Tomasz Organek zawsze wraca, niezależnie od wszystkich projektów, w których się w danym momencie pojawia. I ostatecznie tym właśnie jest "Głupi" porywającym listem miłosnym do muzyki amerykańskiej rockowej przefiltrowanym przez polskie realia, z unikalną tekstową wrażliwością i humorem autora. To nie jest album, który jest adresowany do boomerów tęskniących za latami trzydziestymi czy sześćdziesiątymi, to album, który przede wszystkim trafiał do ówczesnej skołowanej młodzieży wychowanej na płytach podarowanych przez jej ojców. Jest w tym projekcie ponadczasowa energia oraz opowiedzenie pewnych historii na nowo od zupełnie innego kąta. To album koncepcyjnie dopięty na ostatni guzik, jak mówił sam we wspomnianym wyżej wywiadzie w 2014, komentując zarazem zdziwienie jego stylistyczną woltą względem SOFY "Nie chciałem nikogo dziwić, tylko nagrać płytę, którą sobie wymyśliłem już z 10 lat temu".
Ostatecznie album okazał się natychmiastowym hitem, okrywając się platyną, "O Matko" i "Italiano" szturmem wdały się na podium Listy Przebojów Radiowej "Trójki". Krążek przyniósł zespołowi Ørganek nominację do Fryderyka i katapultował Tomasza Organka na absolutny szczyt. Wystarczy powiedzieć, że jest on dla całego Męskiego Grania twarzą tak ikoniczną, jak ikoniczny jest głos Piotra Stelmacha dla tej imprezy. W 2015 porwał on swoim wykonaniem "Głupi ja" praktycznie cały Przystanek Woodstock, a w 2019 był headlinerem rozwijającej się w tamtym czasie toruńskiej imprezy o nazwie Festiwal NADA. "Głupi" Ørganka jest być może najbardziej aktualnym z kultowych albumów omawianych w ramach tego cyklu na łamach Metropolii Toruńskiej.pl. Albumem, który zdecydowanie na nowo odkryje jeszcze niejedno pokolenie słuchaczy, podobnie jak sam Organek odkrywał na nowo albumy The Doors, wracając do nich pomimo upływu lat i kolejnych nowych projektów w jego życiu. I to właśnie czyni ten projekt Kultowym Albumem Metropolii Toruńskiej.
Ignacy Grześkowiak, redaktor portalu Metropolia Toruńska .pl