Przedsiębiorcza metropoliaDorota Rybarczyk – twórczyni najpiękniejszego biznesu w Metropolii – nie zamierza się zatrzymywać!

Dorota Rybarczyk – twórczyni najpiękniejszego biznesu w Metropolii – nie zamierza się zatrzymywać!

Otwierając Upiększarnię – gabinet kosmetologiczny – chciała ofiarowywać klientkom i klientom odrobinę luksusu. Stworzyła także nową jakość, bo równolegle z rozwojem swojego biznesu Dorota Rybarczyk spełniała się jako społeczniczka pomagająca potrzebującym. Świadoma przedsiębiorczyni jest gotowa na nowe wyzwania i zapewnia, że nie zamierza robić kroku w tył!

Dorota Rybarczyk
Dorota Rybarczyk
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Olek Urbanski

Jak narodził się pomysł na odtworzenie Upiększarni, czyli najpiękniejszego miejsca w całej Metropolii Toruńskiej?

- Zanim wpadałam na pomysł, żeby odtworzyć Upiększarnię, pracowałam w bardzo interesującym miejscu, które dawało mi bardzo dużo możliwości rozwoju. Jednak ja zawsze miałam w sobie taką niepokorną duszę, czułam się troszkę społecznikiem, troszkę organizatorem i w pewnym momencie poczułam, że chcę troszkę inaczej, że chcę więcej, że chcę po swojemu. Tak narodził się pomysł na powstanie Upiększarni. Dla mnie też oczywistym faktem było to, że gabinet kosmetologiczny może być nie tylko miejscem tradycyjnego upiększania i folgowania tej stereotypowej próżności, ale może być też miejscem, w którym udaje się nam uświadomić klientkom i klientom ich wartość a nową jakość zaoferować naszemu sąsiedztwu czy pewnej wspólnocie. Dlatego od samego początku inicjowałam różne akcje społeczne. W zasadzie można powiedzieć, że od samego początku istnienia Upiększarnia przewijał się w mojej działalności temat kosmetologii onkologicznej. Przez te 21 lat udało się mocno rozwinąć cały koncept, od takiej postawy na rynku, która w ogóle uważa, że jest to jakiś totalny oksymoron i rzecz, która w ogóle nie powinna mieć miejsca, aż do czasu, kiedy mamy okazję tworzyć jeden z pierwszych w Polsce kierunek studiów podyplomowych poświęconych kosmetologii onkologicznej. Temat, który podjęłam kilkanaście lat temu i przecierałam szlaki, osiągnął już poziom akademicki. Planujemy szereg publikacji z tego zakresu.

I to wszystko twoja zasługa?

- Dużo pracy w to włożyłam i nadal wkładam.

Wchodząc do Upiększarni, przekracza się próg twojego własnego miejsca na ziemi. Mam takie wrażenie, że to jest taka strefa, gdzie przede wszystkim klientki, chociaż pewnie klienci też, mogą czuć się wyjątkowo. Wizyta w twoim salonie ma być taką zasłużoną odrobiną luksusu dla każdego?

- Tak. I właściwie w pytanie zdefiniowałeś odpowiedź (śmiech). Na początku, kiedy otwierałam Upiększarnię luksusem były stawianie na dobre materiały i dbałość o szczegóły. Pierwszym moim zakupem po podjęciu decyzji o otwarciu salonu było zakupienie porcelany Rosenthal, w której klienci mieli serwowaną kawę. Ta filiżanka, może brzmi to trochę absurdalnie, była takim symbolem tego, jaki kierunek obieramy, jak klient ma się poczuć pod naszą opieką. Natomiast im dłużej pracuję branży, im dłużej żyje na świecie, tym bardziej ta definicja luksusu się zmienia. Obecnie jest ona dla mnie zupełnie odmienna. Dzisiaj powiedziałabym, że luksusem jest przede wszystkim bezpieczeństwo, które staramy się zagwarantować klientowi, ponieważ współczesna kosmetologia to jest totalny chaos informacyjny, jakościowy, jak również etyczny. Różne procedury zabiegowe są nadużywane pod względem ilościowym. Rynek beauty posługuje się przede wszystkim językiem marketingowym. Moda jest kreowana w social mediach bez podstaw naukowych, a nomenklatura nie podlega żadnym standardom, ani żadnym regulacjom. Pojawiają się trendy, które mi bardzo często wręcz mrożą krew w żyłach.

Dorota Rybarczyk
Dorota Rybarczyk© Metropolia Toruńska .pl | Olek Urbanski

Jakie to trendy, co cię tak przeraża w tym chaosie informacyjnym?

- Dużo rzeczy, bo tak naprawdę ja jako profesjonalistka też mam często problem, żeby oddzielić ziarno od plew. Nawet mając taką wiedzę i posiadając takie doświadczenie. Tym bardziej nie dziwię się klientom, że nie potrafią się odnaleźć w tym zamieszaniu i często właśnie przekonuje ich ten kolorowy marketing. Kupują produkt czy też technologię, które my - jako profesjonaliści – oceniamy jako niedające pożądanych efektów. Jeśli pytasz o konkretne przykłady, to wymienię na pewno różne domowe sposoby na depilację laserową, która osłabia włos, ale nigdy go nie usunie, a poza tym utrudnia jego usuwanie w salonie. Pamiętam, jak na rynek weszły skarpety złuszczające skórę stopy, wielokrotnie ja i mój zespół musieliśmy ratować nasze klientki przed podrażnieniami, które te nowości wywoływały. Pojawiały się szczoteczki do szczotkowania twarzy. Świetne, jeżeli zastosujemy je raz, dwa razy w miesiącu, ale klienci stosują je codziennie, więc później ratujemy barierę hydrolipidową skóry. Teraz mierzymy się z epidemią AI – klientki zaczerpnąwszy rady od czatu GPT wierzą, że już są ekspertkami. To jest taka walka z wiatrakami.

Zastanawiam się, jak zmienił się twój biznes w momencie, gdy zdecydowałeś go przenieść z Torunia do Małej Nieszawki? Teraz, z perspektywy czasu, kiedy jesteś już mieszkanką tej podtoruńskiej gminy, jak oceniasz ten ruch? Był właściwy, w dobrym momencie podjęta została ta decyzja?

- Tak, to była decyzja, która ówcześnie zamknęła dla mnie pewien etap. I to była znacząca zmiana, której bardzo się bałam, ale którą bardzo czułam. Bałam się głównie dlatego, że otoczenie reagowało, tak jak reagowało, a to najczęściej byli tacy doradcy, którzy martwili się, czy ktokolwiek przyjedzie do "tej Małej Nieszawki", bo ona w świadomości Torunian brzmiała jak drugi koniec świata. Nie wiem, z czego to do końca wynikało. Mój ulubiony influencer Filip Cembała powiedział kiedyś, że trzeba mieć swój rada-radar. Mój rada-radar zadziałał, podjęłam taką decyzję, co do której byłam przekonana. Ponadto potrzebowałam zmienić model swojej pracy. Zrezygnowałam z części zabiegów, z codziennego koordynowania dużym zespołem, postawiłam na przyjazną przestrzeń, w której klient ma rzeczywiście poczuć oddech od pędzącego świata. To jest właśnie to, o czym mówisz, że jak wchodzi się tutaj to klient ma wrażenie, że tutaj czas zatrzymał się w miejscu, bez zgiełku, bez nadmiaru bodźców, z zielenią dookoła i myślę, że to się udało.

Powiedz, proszę, z perspektywy 21 lat. Piękno to jest dobry pomysł na biznes?

- To jest bardzo trudne pytanie. Myślę, że tak, natomiast muszą zostać spełnione pewne warunki. 20 kilka lat temu otwieranie biznesu beauty rządziło się zupełnie innymi prawami. Dzisiaj jest to dużo trudniejsze. Ciągle istotne w tej branży są dla mnie wartości: wiedza, etyka, pokora i cierpliwość, których obecnie brakuje młodym ludziom wchodzącym na rynek.

Dorota Rybarczyk
Dorota Rybarczyk© Metropolia Toruńska .pl | Olek Urbanski

Zastanawiam się, co daje ci najwięcej energii. Czy to jest ta właśnie rezonująca siła od zadowolonych klientów i klientek?

-Zdecydowanie tak. Największą energię do pracy dają mi ludzie. Wspaniali serdecznie klienci, którzy nas na co dzień odwiedzają, współpracownicy, do których mam naprawdę dużo szczęścia, ale też sens tego, co robimy, bo tak jak wcześniej wspomniałam, czasem pod tą otoczką próżności kryje się dużo, dużo więcej. Kocham tę pracę za to, że daje ona taką możliwość intelektualnego rozwoju. Właściwie kosmetologia stała się dla mnie taką niewyczerpaną kopalną pomysłów na wykorzystywanie mojego doświadczenia, moich lat pracy.

Na nudę nie narzekasz, prawda?

- Piszę pracę badawczą, pisałam książkę, stworzyłam program studiów podyplomowych, jestem wykładowcą, pełnię funkcję biegłego sądowego, także właściwie na co dzień masę czasu spędzam nad papierami (śmiech). Prowadzę fundację, pracuję koncepcyjnie nad standardami kosmetologii onkologicznej i właściwie ta lista możliwości kosmetologa dla mnie się nie kończy.

Kilka miesięcy temu zdecydowałaś się otworzyć filię Upiększarni. Będę kolejne?

- Tak. Chociaż jeszcze o tym nie myślę. Kilka tygodni temu obroniłam pracę magisterską na kierunku pielęgniarstwo, to też ważny kolejny koncept, która łatwo połączyć z kosmetologią. A trójmiasto i tamtejsza filia Upiększarni? Mam swoje miłości. Wcześniej to były góry, potem namiętnie eksplorowałam z rodziną Mazury. Od kilku lat kocham trójmiasto i jestem taką szczęściarą, że czasami jak coś wypowiem głośno, to cały świat zaczyna mi podsuwać kolejne elementy tej układanki. Tak samo było w tym przypadku. Powiedziałam, że cudownie byłoby zamieszkać nad polskim morzem, albo przynajmniej mieć tam drugą Upiększarnię. No i niedługo potem poznałam życzliwych i konkretnych ludzi, pojawiła się propozycja i tak właśnie, malutkimi kroczkami rozwijam trójmiejską filię mojego miejsca na ziemi.

Jak dużą grupę klientów stanowią mężczyźni? Czy jest ich więcej niż 10 lat temu?

- Zdecydowania więcej. Mężczyźni są dziś bardziej świadomie, pytają, interesują się profilaktyką i zdrowiem skóry. To zmiana kulturowa, którą obserwuje się w wielu płaszczyznach.

Dorota Rybarczyk
Dorota Rybarczyk© Metropolia Toruńska .pl | Olek Urbanski

Masz duszę społeczniczki. Czy czynienie dobra stało się ciebie twoją wizytówką?

- Nie planowałem tego (śmiech). Kosmetologia onkologiczna czy wydarzenia "Piękno mimo wszystko", powołana przeze mnie Fundacja to odpowiedź na potrzeby, które widziałam przez lata pracy zawodowej. Obecne prognozy mówią, że co trzecia osoba zachoruje na nowotwór. Jak zatem pracując z ludźmi można pomijać te zagadnienia?

Na co może liczyć każdy, kto przekracza próg Upiększarni?

- Na szacunek, bezpieczeństwo i indywidualne podejście. Niezależnie od wieku, płci czy historii zdrowotnej. Wiedzę merytoryczną, doświadczenie kliniczne każdej decyzji zabiegowej. Na piękne wnętrze, ciszę, spokój, intymność, relaks, pyszną kawę i uśmiech. Co istotne – na NIE zawsze wtedy, kiedy w mojej ocenie zabieg może stwarzać jakiekolwiek ryzyko.

Myślisz już o kolejnych inicjatywach biznesowych i społecznych?

- Ubiegły rok był wyjątkowy pod względem ilości prowadzonych działań. Założyłam fundację, powstał kierunek na Wyższej Szkole Bankowej, napisałam książkę i już planuję kolejną, obroniłam pracę i otworzyłam filię Upiększarni w Sopocie. Te projekty wymagają kontynuacji i oczywiście kilka pomysłów już kiełkuje mi w głowie – niebawem będę mogła zdradzić szczegóły. Chcę budować trwałe rozwiązania, które będą realizowane, nawet gdy ja zrobię krok w tył.

Czym jest dla ciebie piękno?

- Piękno to spójność między ciałem, zdrowiem i emocjami. To stan, w którym człowiek czuje się zaopiekowany i wystarczający! Piękno to spokój. Zgoda na siebie. Moment, w którym człowiek przestaje walczyć o cokolwiek i zaczyna po prostu być.

Adrian Aleksandrowicz, redaktor naczelny portalu Metropolia Toruńska .pl

Wybrane dla Ciebie