Przedsiębiorcza metropoliaTylko gluten nie ma tu wstępu! Kawiarnia Swawolna to jedyne takie miejsce w Metropolii Toruńskiej!

Tylko gluten nie ma tu wstępu! Kawiarnia Swawolna to jedyne takie miejsce w Metropolii Toruńskiej!

Urokliwy lokal przy ul. Legionów 28c/1 to istny raj dla wszystkich bezglutenowców. Iwona Watrak gotuje i piecze wszystko co bez obawy mogą jeść chorzy na celiakię i inne choroby wykluczające większość zbóż. Przez ponad 2,5 roku to miejsce ma już rzeszę wiernych fanów!

Iwona Watrak przed Kawiarnią Swawolna
Iwona Watrak przed Kawiarnią Swawolna
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

Jak narodził się pomysł, aby otworzyć kawiarnię oferującą wyłącznie wypieki i dania bezglutenowe?

- Nie byłoby Swawolnej, gdyby nie moja córka. Kilka lat temu u Sary wykryto celiakię – przewlekłą chorobę autoimmunologiczną, na którą jedynym lekarstwem jest ścisła dieta bezglutenowa. Osobom chorym na celiakię zaszkodzić może nawet okruszek. Zawsze chciałam mieć własny biznes, od zawsze lubiłam piec, a gdy okazało się, że lokali serwujących jedzenie bezpieczne dla osób z celiakią jest bardzo mało, stwierdziłam, że to może być strzał w dziesiątkę. Swawolną otworzyłam z myślą o córce i innych celiakach – chciałam stworzyć smakowity azyl, miejsce, w którym będą mogli skosztować wszystkiego, bez strachu o konsekwencje.

Jak krok do kroku powstała Swawolna - to chyba jedyne w regionie miejsce oferujące dania wyłącznie gluten-free?

  • - W województwie kujawsko-pomorskim takich miejsc jest niewiele. W Toruniu działa jeszcze jedna kawiarnia bezglutenowa, sieciówka. W Bydgoszczy jest świetna brazylijska knajpka, która posiada w swojej ofercie dania bezglutenowe, bezpieczne dla osób z celiakią, ale nie jest to miejsce w 100% bezglutenowe, w menu widnieją też pozycje glutenowe. Jak wspomniałam, pomysł na założenie Swawolnej narodził się wraz z chorobą mojej córki i poszerzaniem wiedzy o celiakii. Wcześniej pracowałam w biurze, w znanej sieci handlowej. Gdy zrezygnowałam z etatu, złożyłam wniosek o dotację do urzędu pracy. Udało się ją pozyskać i w sierpniu 2023 roku otworzyłam Swawolną. Wcześniej oczywiście intensywnie poszukiwałam odpowiedniego lokalu, szkoliłam się i testowałam wypieki.
  • Torunianie długo musieli się przekonać, aby zaufać "Swawolnej"?

  • - Wydaje mi się, że dość szybko zaskarbiliśmy sobie serca bezglutenowców z Torunia i regionu, ale nie tylko – odwiedzają nas również osoby, które nie są na diecie bezglutenowej, ale szukają słodkości bez cukru, bez mleka lub wegańskich, bo takie również mamy w swojej ofercie, albo po prostu smakują im nasze domowe, przygotowywane na miejscu wypieki i potrawy. Gotujemy bezglutenowo, ale nasze drzwi są otwarte dla wszystkich.
  • Iwona Watrak z córką Sarą
    Iwona Watrak z córką Sarą© Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

    Po ponad dwóch latach ma już pani swoich wiernych klientów? Jest ich coraz więcej?

  • Tak! Z każdym tygodniem gości przybywa – rośnie świadomość, kolejne osoby otrzymują diagnozę: celiakia albo odkrywają, że gluten im nie służy. Poza tym nieustannie poszerzamy naszą ofertę – zaczynaliśmy od ciast, gofrów i naleśników, a obecnie oferujemy także dania wytrawne takie jak makarony, zupy, ręcznie lepione pierogi, zapiekanki, a także pizzę bezglutenową – to jedyna pizza w Toruniu w pełni bezpieczna dla celiaków.
  • Jakie są pani popisowe bezglutenowe wypieki?

  • - Najlepiej zapytać o to moich gości (śmiech). Na pewno dużym powodzeniem cieszą się drożdżówki – czasami trzy minuty po godz. 10:00 już ich nie ma… Nie dziwię się, wiem, że celiakom bardzo brakuje świeżego pieczywa i innych drożdżowych wypieków. Jeśli chodzi o ciasta, to każdy klient ma inne upodobania – jednych zachwyca delikatne, lekkie norweskie bezowe, inni dopytują, kiedy znów zrobię 3bita albo jabłecznik. Na pewno hitem jest snickers – wegańskie ciasto z mleczka kokosowego, oleju kokosowego, masy orzechowej, czekolady gorzkiej, płatków owsianych, daktyli, orzechów nerkowca i orzechów ziemnych - od samego początku w naszej ofercie. Przygotowuję je nawet kilka razy w tygodniu. Smakuje nie tylko weganom.
  • Poza klientami z Torunia Swawolną odwiedzają także goście z innych miast i miejscowości, skąd najczęściej?

  • - Mamy stałych klientów zarówno z pobliskich miejscowości takich jak Inowrocław czy Solec Kujawski, ale zaglądają też do nas goście z dalszych zakątków kraju. W drodze nad morze z południa Polski albo na odwrót – z wybrzeża w góry często robią sobie przystanek w Toruniu, by zjeść coś ciepłego w Swawolnej. Podczas pobytu w Polsce odwiedzili nas też celiacy z Norwegii, Hiszpanii czy Irlandii.
  • Wnętrze Kawiarni Swawolna
    Wnętrze Kawiarni Swawolna © Metropolia Toruńska .pl | Archiwum prywatne

    Zdarzyły się już sytuacje, które doprowadziły panią do wzruszenia? Ktoś był tak zadowolony, że takie miejsce powstało?

  • - Oj, zdecydowanie! Były u nas osoby, które pierwszy raz np. od dwudziestu lat, od momentu diagnozy, zjadły zapiekankę. Albo dzieciaki, które nie wiedziały, co to chałka, bo od maleńkiego były na diecie bezglutenowej i takie wypieki nie były nigdzie dostępne… Niektóre podchodzą, przytulają się i dziękują za to, że mogły zjeść gofra. Ogromnie cieszą mnie też sytuacje, w których ktoś do nas wraca, pisze podziękowania albo gdy widzę błogie miny zachwytu na twarzach gości. Wielką radość sprawia mi, gdy moje wypieki chwalą osoby, które wcale na diecie bezglutenowej nie są. To znak, że mój cel się powiódł – przygotowuję jedzenie, które, choć bezglutenowe, smakuje jak tradycyjne i domowe.
  • Jakie są pani najbliższe plany i marzenia? Czy 2026 roku będzie czasem inwestycji i zdobywania szturmem rynku?

  • - Nie ukrywam, że większy, bardziej komfortowy lokal to jedno z moich marzeń. Czy uda się je zrealizować – czas pokaże. Jeśli chodzi o inwestycje, to niedawno zakupiliśmy piec do pizzy, który pozwala przygotować chrupiące, smaczne ciasto. Poza tym marzę o tym, aby o Swawolnej dowiedziała się nie tylko bezglutenowa społeczność, lecz także alergicy, cukrzycy czy weganie, bo dla nich również mamy pozycje w naszym menu. Chciałabym także, aby cały czas rosła świadomość dotycząca celiakii, że to nie widzimisię, ale choroba, która mocno wpływa na życie nie tylko chorego, lecz całej rodziny.
  • Czego mogę pani życzyć na początku roku 2026?

  • - Przede wszystkim zdrowia. Jeśli ono dopisze i będę dalej w stanie robić to, co robię, będę szczęśliwa. Od 2,5 roku pracując, sprawiam ludziom przyjemność i to jest wspaniałe uczucie.
  • Adrian Aleksandrowicz, redaktor naczelny portalu Metropolia Toruńska .pl

    Wybrane dla Ciebie