Starcie toruńskich reprezentanów na hokejowych mistrzostwach świata
Andrij Denyskin i Mikołaj Syty pochodzą z różnych światów. Wiele ich dzieli, nie tylko pochodzenie, także postura, charakter, ale mają dużo wspólnego. Obaj są hokeistami, obaj w pewnym etapie kariery osiedlili się w Toruniu, obaj nauczyli się języka polskiego. I teraz są jedynymi reprezentantami Metropolii Toruńskiej na Mistrzostwach Świata 1 Dywizji.
Na co dzień grają ze sobą w barwach KH Energi Toruń, w jednym ataku. W Sosnowcu przyszło im jednak stanąć przeciwko sobie. Po meczu zadowolony był tylko Mikołaj Syty, tak jak i polscy kibice, którzy w komplecie wypełnili Stadion Zimowy. Polska na otwarcie turnieju pokonała po ciężkim boju Ukrainę 3:2.
Z Białorusi i Ukrainy
Mikalai Syty ma 26 lat, pochodzi z Białorusi, urodził się w Drużbie, w obwodzie brzeskim, który przed II wojną światową był w Polsce, a po wojnie w Związku Radzieckim. Mikalai ma polskie korzenie, o czym świadczy chociażby nazwisko. Hokeja uczył się w młodzieżowych drużynach Dynama Mińsk i Saławatu Ufa. W 2021 roku zdecydował się grać w Toruniu i tak mu się spodobało, że związał się z naszym miastem na dobre. Nie tylko przedłużył kontrakt, ale także dopiął swego w staraniach o obywatelstwo polskie.
Dzięki temu od dwóch lat gra w polskiej kadrze, już jako Mikołaj, bo tak ma w paszporcie. Jak dotąd rozegrał 28 meczów w biało-czerwonych barwach, rok temu pojechał z reprezentacją na mistrzostwa świata do Rumunii, do Sfântu Gheorge, ale na razie gole strzelał tylko w meczach towarzyskich.
Andrij Denyskin jest o rok starszy, ma 27 lat, pochodzi z Kijowa. Lekcje hokeja pobierał nie tylko w Ukrainie, ale także w Stanach Zjednoczonych, gdzie występował w ligach młodzieżowych. Zanim trafił do Polski, zaliczył sezon w Rumunii, w Bukareszcie. Do Polski trafił do Oświęcimia, potem na krótko przeniósł się do Nowego Targu, by w 2024 roku osiąść w Toruniu. I będzie grał dla KH Energi dalej, bo i on przedłużył kontrakt.
Denyskin regularnie jest powoływany do reprezentacji Ukrainy, najpierw do kadr młodzieżowych, później do seniorskiej. Stanowi jej ważne ogniwo. I w roli skrzydłowego pierwszego ataku wyszedł na lód w Sosnowcu przeciwko Polsce. Bardzo szybko przyszło mu stanąć oko w oko z Sytym.
Syty z Denyskinem oko w oko
Mikołaj Syty ustawiony został w czwartym ataku reprezentacji Polski, ale miał dodatkowe zadanie – grać w okresie osłabienia i walczyć o krążek w polu wznowień. I tak się złożyło, że Mikołaj do tej roli został posłany już po 30 sekundach gry, bo tak szybko Polacy złapali pierwszą karę.
Oczywiście na lodzie nie było okazji na uprzejmości. Obaj hokeiści KH Energi mieli okazję na rozmowę ze sobą dopiero po meczu, w mixed zone, bo obaj zostali poproszeni do wywiadów przez dziennikarzy.
W różnych nastrojach
- To był ciężki mecz, taktycznie taki był plan, mocna defensywa i kontrataki, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Na koniec tylko to się liczy – mówił Mikołaj Syty. - Co było najgroźniejsze dla nas? Nasze kary. Dużo było okresów gry w osłabieniach, ale wyszliśmy z tego obronną ręką. Tak zostałem ustawiony, gram w czwartej piątce i wychodzę często do gry w osłabieniach, staram się wtedy wykorzystać swoje mocne strony. A Andrij? Strzelił bramkę, grał na swoim wysokim poziomie, tak jak w klubie.
Andrij Denyskin też starał się jak mógł, strzelił nawet bramkę, która w tym momencie dawała remis 2:2, ale po spotkaniu nie był zadowolony. Polska wygrała 3:2, prezentując lepszą skuteczność. Ukraińcy oddali więcej strzałów, ale przegrali.
- Nie cieszy mnie ta bramka. Gdyby dała nam chociażby jeden punkt, to odczucia byłyby inne – mówił Andrij Denyskin. – Wiadomo, w takim turnieju każdy punkt się liczy. Graliśmy o całą pulę, o zwycięstwo, ale przegraliśmy. Styl gry Polaków zupełnie mnie nie zaskoczył, to typowa fińska gra, graliśmy przeciwko sobie już tyle razy, więc trudno o zaskoczenie. Jesteśmy drużynami na równym poziomie i o wynikach decydują niuanse.
Podziękowania dla kibiców z Torunia
I Mikołaj Syty, i Andrij Denyskin dziękowali kibicom, w tym z Torunia.
- Kibice bardzo dużo piszą do mnie, wspierają mnie. Bardzo im za to dziękuję! – mówił Mikołaj.
Wśród kibiców na trybunach byli i tacy, którzy ubrani byli w koszulki Polaków z nazwiskiem Syty na plecach.
- Mimo że grałem przeciwko Polsce, wiem, że paru kibiców z Torunia kibicowało mi personalnie, jest mi bardzo miło, dziękuję – dodał Andrij. - Wiem, że było sporo kibiców, którzy przyjechali z Torunia do Sosnowca. W ogóle doping był piękny. Grać w takiej atmosferze to jest święto hokeja.
Pewne jest, że Syty z Denyskinem już przeciwko sobie w Sosnowcu nie zagrają. A obie reprezentacje wciąż mają szanse nawet na wygraną w turnieju.
Dodajmy, że w reprezentacji Ukrainy gra też Ołeksij Worona, który również był zawodnikiem KH Energi, ale na nowy sezon nie przedłużył w Toruniu kontraktu.
Podobna, ale inna historia
Na koniec mała uwaga. Mikołaj Syty nie jest jedynym naturalizowanym zawodnikiem polskiej kadry. Strzelając bramkę dla Ukrainy Andrij Denyskin pokonał Tomáša Fučíka, który pochodzi z Czech. On też wybrał Polskę jako swoją nową ojczyznę. Ale to już inna historia...
Polska – Ukraina 3:2 (1:1, 1:0, 1:1). Bramki: 1:0 Aron Chmielewski (13), 1:1 Danił Tracht (18, w przewadze), 2:1 Patryk Wronka (29, w przewadze), 2:2 Andrij Denyskin (43), 3:2 Patryk Krężołek (54).