Osiem lat temu triumfowała w Toruniu. Dziś zachwyca świat tenisa... i zagra w finale Roland Garros!
Maja Chwalińska właśnie pisze jedną z najpiękniejszych historii polskiego sportu. 24-letnia tenisistka awansowała do finału Roland Garros 2026, stając się jedną z największych sensacji tegorocznego turnieju.
Chwalińska z toruńskim turniejem Bella Cup związana jest od wielu lat. Po raz pierwszy na tutejszych kortach wystąpiła już w 2016 roku. Choć dziś rywalizuje z najlepszymi tenisistkami świata, dziesięć lat temu dopiero rozpoczynała swoją przygodę z zawodowym tenisem. Podczas Bella Cup 2016 otrzymała od organizatorów dziką kartę do turnieju głównego.
Już w pierwszej rundzie sprawiła jedną z największych niespodzianek zawodów. Zaledwie 14-letnia Polka pokonała rozstawioną z numerem szóstym Rosjankę Walentinę Ivakhnenko 6:2, 6:7 (1), 6:4. Było to niezwykle cenne zwycięstwo nad znacznie bardziej doświadczoną i wyżej notowaną rywalką, które zwróciło uwagę obserwatorów na ogromny talent młodej zawodniczki.
Dwa lata później Chwalińska wróciła do Torunia i odniosła kolejny sukces. W 2018 roku wspólnie z Katarzyną Kawą wygrała turniej Bella Cup w grze podwójnej. Dla kibiców był to jeden z wielu meczów prestiżowego turnieju ITF organizowanego w Toruniu, ale dziś tamten triumf nabiera szczególnego znaczenia.
Obecny sukces w Paryżu pokazuje, jak długą drogę przeszła od utalentowanej nastolatki z dziką kartą do półfinalistki jednego z czterech najważniejszych turniejów tenisowych świata. Historia Mai Chwalińskiej jest także pięknym przypomnieniem, że wielkie kariery często zaczynają się na lokalnych kortach. A w przypadku polskiej tenisistki – jednym z pierwszych ważnych przystanków na tej drodze był właśnie Toruń.