Ambasadorzy metropoliiNowa sołtyska, nowe życie sołectwa Przeczno. Jak Dorota Paluszkiewicz ożywiła swoją wieś

Nowa sołtyska, nowe życie sołectwa Przeczno. Jak Dorota Paluszkiewicz ożywiła swoją wieś

To mieszkańcy poprosili Dorotę o start w wyborach na sołtysa. Kiedy je wygrała, była przerażona i bała się, że nie podoła tak wielu obowiązkom. Od tamtego czasu minęło kilkanaście miesięcy, a świeżo upieczona sołtyska ciągle ma energię i chęć do działania, bo jak przyznaje, dla tak wspaniałych mieszkańców warto zaangażować się na sto procent. W Dniu Sołtysa rozmawiamy z Dorotą Paluszkiewicz z Przeczna w gminie Łubianka

Dorota Paluszkiewicz, sołtyska Przeczna
Dorota Paluszkiewicz, sołtyska Przeczna
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne | Archiwum prywatne

Jak ma się to wyobrażenie o byciu sołtysem z tym, czym rzeczywiście mierzy się pani od prawie dwóch lat?

- Na pewno nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak odpowiedzialne i czasochłonne jest pełnienie tej funkcji. Myślałam, że będzie łatwiej, ale nawet w trudnych momentach nie zwątpiłam, bo wiedziałam, że moi mieszkańcy obdarzyli mnie zaufaniem. To właśnie mieszkańcy Przeczna zaapelowali, abym wzięła udział w wyborach, bo potrzebowali zmiany. Nie sądziłam, że wygram, ale tak się stało. Pokonałam urzędującego sołtysa i od tamtej pory dbam o to, aby mieszkańcom mojej wsi żyło się jak najlepiej.

Mandat społeczny bywa bardzo obciążający?

- Nie myślę o tym w ten sposób, mam ogromne wsparcie od całej przeczeńskiej społeczności. Zawsze mogę liczyć na gospodynie z naszego KGW, na członków Rady Sołeckiej – my naprawdę bardzo dużo przez te niemal dwa lata zrobiliśmy.

Ta nowa energia była potrzebna?

- Myślę, że wiele osób potrzebowało takiego impulsu do działania. To przełożyło się na konkretne efekty. W ubiegłym roku po raz pierwszy w historii Przeczno zwyciężyło w Gminnym Turnieju Sołectw. Zdobyliśmy także nagrodę za witacz dożynkowy. To oczywiście wiązało się z ogromem pracy i czasu, ale satysfakcja była naprawdę ogromna. Teraz czuję, że mieszańcy mojego sołectwa przychodzą na spotkania dla osób chcących się zaangażować w kolejne inicjatywy z taką szczerą radością. Myślę, że to jest nasza wspólna wielka zasługa, że cieszymy się tym, co razem możemy zrobić dla innych.

  • Dorota Paluszkiewicz z córkami
  • Dorota Paluszkiewicz, sołtyska Przeczna
  • Dorota Paluszkiewicz, sołtyska Przeczna
  • Dorota Paluszkiewicz, sołtyska Przeczna
[1/4] Dorota Paluszkiewicz z córkamiŹródło zdjęć: © Archiwum prywatne | Archiwum prywatne

Pracy na rzecz waszej małej ojczyzny jest coraz więcej?

- Lada dzień obchodzić będziemy nasz sołecki Dzień Kobiet, zdecydowaliśmy się go zorganizować nieco później, bo wiemy jak wiele różnych inicjatyw miało miejsce 8 marca. Po chwili świętowania zaczynamy przygotowania do Dnia Matki, czujemy presję, bo nasza uroczystość będzie miała zasięg gminny. Bardzo ważne będzie dla nas także trzecie spotkanie odbywające się pod hasłem "Przeczeńska gęsina na świętego Marcina" - to też będzie wydarzenie ogólnogminne. Jest tego sporo, ale powiem szczerze – niech będzie tego jeszcze więcej, o ile nadal będziemy mogli liczyć na siebie nawzajem.

Co najbardziej przerażało panią na początku kadencji sołtyski?

- Bałam się, że sobie nie poradzę, że ilość takiej urzędowej pracy będzie dla mnie za duża. Ale wiele bliskich mi osób okazało mi wtedy dużą pomóc. Przyświeca mi jedna myśl: "Sołtys, chociażby najlepszy, nic nie zrobi w pojedynkę". Mieszkańcy Przeczna to cudowni ludzi. Ogromnym wsparciem są dla mnie członkinie KGW, druhny i druhowie z OSP, a także ksiądz proboszcz, z którym współpraca układa nam się znakomicie. Nie mogę zapomnieć o całej społeczności Stowarzyszenia Salus.

Czuje się pani taką liderką swojej wsi?

- Absolutnie nie! Cieszę się, że jestem potrzebna, że mieszkańcy tak chętnie dzwonią do mnie w potrzebie. Ale wszystko, co wypracowaliśmy, to efekt wspólnej pracy. W Przecznie zatem mamy wiele liderek i wielu liderów.

Sołtys to także niejako łącznik między mieszkańcami a władzami gminy, jak odnalazła się pani w tej roli?

- W każdej sytuacji staram się pomóc. Rzeczywiście zazwyczaj to ja reprezentuję swoje sołectwo w sprawach oficjalnych, urzędowych. Myślę, że jestem w tym bardzo skuteczna, ale nie przekraczam pewnej granicy. Jestem osobą cierpliwą, kiedy trzeba to w konkretnej sprawie odwiedzam urząd i dwa, i trzy razy.

Czego nauczyła się pani przez te już właściwie dwa lata swojej pierwszej kadencji jako sołtyski?

- Przede wszystkim cierpliwości, zrozumienia dla drugiego człowieka, poczucia współodpowiedzialności i dumy z mojej małej miejscowości.

A jak pani myśli, czego mieszkańcy Przeczna nauczyli się od pani?

- To jest zdecydowanie pytanie do nich. Myślę, że razem pokazaliśmy nową jakość. Oczywiście wcześniej w naszej wsi także organizowano różne wydarzenia. Ale teraz udało nam się obudzić w mieszkańcach chęć do działania. Organizujemy pikniki, zawody, turnieje, wydarzenia integracyjne, wycieczki. Staramy się odpowiadać na potrzeby członków naszej małej ojczyzny.

Jest pani z siebie dumna?

- Może to zabrzmi nieskromnie, ale tak. Jestem bardzo dumna i szczęśliwa, że razem z tyloma fantastycznymi ludźmi, możemy działać i działamy. Mam nadzieję, że razem zorganizujemy jeszcze wiele innowacyjnych i potrzebnych inicjatyw.

Adrian Aleksandrowicz, redaktor naczelny portalu Metropolia Toruńska .pl

Wybrane dla Ciebie