"Każdy z nas ma w sobie coś z Caitlyn Jenner" - Teatr BARABAH opowie historię o poszukiwaniu swojego prawdziwego "ja"
"Jenner: zostać sobą. Świat według Kardashianów" to opowieść o zrozumieniu samego siebie, walce o prawo do bycia sobą i sile sportu, dzięki któremu można walczyć o szczęście. O tym, jak wyglądała praca nad spektaklem inspirowanym historią lekkoatletki i celebrytki rozmawiamy z odtwórcą jednej z głównych ról Pawłem Wolsztyńskim.
Wraz z zespołem Teatru BARABAH przenieśliście na teatralne deski historię, która parę lat temu zelektyzowała opinię publiczną, bo takiego coming outu jak coming out Caitlyn Jenner do tej pory nie było. Czuliście i może nadal czujecie presję?
- Presja jest na pewno duża, bo jednak postać Caitlyn Jenner jest nietuzinkową postacią, która jest kojarzona nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na całym świecie. Jeszcze większa presja dotyczy chyba tego co wiąże się z tą korektą i z tym kim najpierw była Caitlyn Jenner i kim jest teraz. To jest, że tak powiem, ciężki orzech do zgryzienia, ale mamy nadzieję, że z zespołem Teatru BARABAH z Krakowa byliśmy w stanie przenieść tę historię w taki sposób, żeby nie opowiadać tylko i wyłącznie o Caitlyn i o tym, że jest bardzo znaną osobą, która zrobiła niesamowitą rzecz, tylko też opowiedzieć o wszystkich ludziach, którzy mierzą się z podobnym problemem, czują, że urodzili się w niewłaściwym ciele.
Ty wcielasz się w tym spektaklu w rolę głównej bohaterki czy głównego bohatera?
- Najpierw gram Bruce'a Jennera - nie chciałbym zdradzać zbyt wiele. Oczywiście na scenie widzimy też Caitlyn Jenner. Tytuł spektaklu brzmi "Jenner zostać z sobą z kamerą u Kardashianów", myślę, że bardzo ważną postacią, jak nie nawet ważniejszą niż Bruce Jenner, czy potem Caitlyn Jenner jest Chris Jenner, czyli była żona Brusa Jennera, która też jakby jest najbliższym świadkiem sytuacji życiowej Bruce'a. Jest też królową Kardaszianek, jedną z najpopularniejszych postaci popkultury. Jej perspektywa w tym spektaklu jest bardzo istotna.
To było trudne zadanie? Bo jeśli wcielasz się w postać Caitlyn przed tranzycją, tak to może nazywajny, bo osoby transpłciowe nie lubią używać swoich przednich personaliów, ale Bruce chyba całe życie wiedział, że urodził się w niewłaściwym ciele, to też jest częścią wykreowanej przez ciebie postaci?
- Tak, na pewno to odczujemy. Nie wiem, czy Bruce Jenner na samym początku był przekonany, tak naprawdę, co czuje. Myślę, że tak naprawdę czuł się zagubiony, ale czy od zawsze wiedział, że tak naprawdę urodził się w niewłaściwym ciele?, Czy uświadomił to sobie trochę później?Fizycznie na pewno ten spektakl wyczerpuje aktorsko, bo jesteśmy przez ponad godzinę na scenie w ciągłym ruchu, w ciągłych choreografiach, w ciągłych ćwiczeniach też lekkoatletycznych, więc dużo się dzieje. Na scenie gwiazdy polskiego sportu, oczywiście nie fizycznie, ale dzięki projekcji
Twoja, nazwijmy to recenzja spektaklu pozwala nam oczekiwać widowiska. Ale czy nie jest przypadkiem tak że ta warstwa "ludzka", opowiedziana przez was historia zostaje z widzami na dłużej?
- Zdecydowanie. Zdecydowanie i każdy może tak naprawdę pomyśleć o swoim prawdziwym "ja". Osoby transpłciowe mierzą się z masą problemów i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie. Oczywiście nie chodzi tylko o to)osoby potrzebują korekty płci, tylko o każdego, kto z różnych powodów jest oceniany i wyśmiewany. Hejt nie jest OK, niektóre dzieciaki ale też dorośli nie wytrzymają tej presji. Każdy, chce być sobą, a z drugiej strony każdy dookoła mówi im: "nie, nie będziesz sobą, bo urodziłeś się taki. I taki masz pozostać". My jesteśmy w tym spektaklu za tym, żeby do końca wierzyć w to, że możemy zostać sobą.
Jak przygotowywałeś się do tej roli? Nie chodzi mi o ten aspekt fizyczny, bo wspomniałeś, że będzie to bardzo wymagająca godzina na scenie. Jak przygotowywałeś się mentalnie wcielając się w człowieka, który chyba przez całe swoje świadome życie był zagubiony?
- Wiesz... ja też byłem zagubiony i chyba cały czas jestem, Co prawda z innych powodów, ale mechanizm jest zawsze ten sam. Przypominam sobie historię, którą opisujemy za sprawą Bruce'a Jennera i w sumie też Kris Jenner. Między innymi studiując ich relację przygotowywałem swoją postać. Znałem i znam też osoby, które są w trakcie korekty płci, albo już po korektach. Dużo rozmawialiśmy, oni uświadomili mi jak, że to nie jest jakieś "widzimisie", Tylko to faktycznie jest coś, co jest najważniejszą rzeczą dla nich, oni chcą po prostu poczuć, że są tym, kim się czują, jak się czują. To był taki główny aspekt przygotowawczy, ale sport też jest według mnie takim katalizatorem, który tłumi emocje albo powoduje, że zagłuszamy siebie i w jakiś sposób przez chwilę jesteśmy szczęśliwi. A Bruce Jenner właśnie mniej za sprawą tego sportu zagłuszał swoje myśli, swoje pragnienia, swoje prawdziwe ja, które w końcu mógł dopełnić i jest teraz kim chciał być. No i mam nadzieję, że teraz Caitlyn jest szczęśliwa.
Rozmawiamy o twojej kreacji, o twoim zaangażowaniu, ale spektakl nigdy nie powstaje w pojedynkę, prawda? Nawet jeśli to jest monodram, to ekipa pracowała przy tym, aby opowiedzieć tę historię szerokiemu gronu potencjalnych odbiorców. Co to za ekipa?
- Czy cały spektakl wyreżyserował Michał Nowicki, jeden z dyrektorów Teatru BARAKAH w Krakowie? Kolejną postacią, która w sumie jest ze mną na scenie najcześciej jest Monika Kufel, która wciela się w rolę mojej żony, Chris Jenner. Jest też Natalia Stokłosa, która jednocześnie gra w zespole i także pojawia się w tym spektaklu. Paweł Stus i Piotr Korzenia napisali świetną muzykę na żywo. Muszę wspomnieć o Dodo Jaszyńskiej, która już od rana pracuje, żeby z tej scenograficznej, obrazowej przestrzeni pokazać jak najwięcej walorów tej historii, którą napisał Grzegorz Likę, krakowski dramaturg, znany w społeczności gejmerów, bo pisze też teksty do gier komputerowych. No i oczywiście tutaj cała, cała ekipa z Teatru BARAKAH, która zajmuje się tymi technicznymi rzeczami. Oczywiście jest też Adam Hanuszkiewicz, który zbudował tę konstrukcję. Basia Doniec, która pomagała Dodo Jaszyńskiej w stworzeniu tej scenografii, która jest że tak powiem, bardzo ważna i bardzo pomocna aktorom w przeniesieniu tego, czego oczekuje publiczność na scenie.
To był duży akt odwagi, żeby w tym kraju, w takich realiach, w momencie gdy dyskusja o prawach społeczności LGBT jest bardzo gorąca i okazuje się, że jako społeczeństwo nie jesteśmy chyba gotowi do tego, żeby uszanować drugiego człowieka takim, jakim jest. Było to wyzwanie?
- Oczywiście było to wyzwanie, ale też teatr BARAKAH, w którym gram już od 12 lat, proponuje repertuar, który jest odważny, który nie boi się podejmować trudnych tematów, opowiadać historii, które są, że tak powiem, niepożądane w środowisku, czy w ogóle w Polsce. To jest teatr, który bardzo lubi łamać tabu. Ostatnio mam wrażenie, że teatr generalnie idzie w taką stronę, żeby po prostu dawać przestrzeń to informować i edukowania nas o rzeczach, o których nie każdy wie. Myślę, że też czasami zdarza się tak, że właśnie te tematy, które są poruszane,czy to w Teatrze BARAKAH, czy w innych teatrach w Polsce, powodują, że ludzie zaczynają troszeczkę swój tok myślenia zmieniać, są bardziej tolerancyjni, myślą, zastanawiają się nad tym, jak to naprawdę jest. Wychowywaliśmy się w różnych miejscach i w każdym inaczej takie rzeczy się traktowało. Ale to też nie tylko odnosi się do zmiany, do korekty płci,to dotyczy różnych aspektów, które oczywiście są tematem tabu. Teatrze mamy swobodę do tego, żeby móc robić i opowiadać historię, które jednych zainteresują, jednych oburzą. I to jest fajne w teatrze! Teatr powinien być żywy.
Wasza opowieść o Caitlyn Jenner zbiera różne opinie, ale recenzenci są raczej przychylni waszej inscenizacji?
- Są przychylni. Myślę, że tu nie chodzi o stosunek do osób transpłciowych czy osób LGBT, ale o ród Kardashianów. To jest też specyficzna materia, wiadomo, to się kojarzy z reality show, z mnóstwem pieniędzy, ze światem mody, wiadomo. To w opinii widzów taka "wielka Ameryka". Dla nas to po prostu pretekst do opowiedzenia historii. Uświadamiamy widzom, że nawet w takich sferach ludzie doświadczają trudnych sytuacji.
Każdy z nas ma w sobie trochę z Caitlyn Jenner?
- Myślę, że tak. Ludzi się różnią, ale dużo cech czyni nas do siebie podobnymi, więc jakby wydaje mi się, że każdy coś dla siebie znajdzie w tym spektaklu.
Co niesie ten spektakl dla ciebie, jako dla człowieka?
- To ciekawe pytanie. Pozwala mi zrozumieć troszeczkę zrozumieć ludzi, którym odmawiane jest prawo do bycia sobą i dzięki temu mogę zmierzyć się ze swoimi problemami życiowymi,. Daję też nadzieję i pewność, żę naprawdę największe problemy można przezwyciężyć i dzięki temu ja też jestem w stanie na różne sposoby sobie to w głowie poukładać swój bałagan i powodować, że jestem silniejszy odważniejszy, bardziej słuchający drugiego człowieka i staję się osobą, która poprzez tą historię dostała naprawdę duży bagaż wiedzy na temat tych osób, które mimo poszukiwania siebie poradziły sobie, znalazły swoje "ja".
reżyseria: Michał Nowicki
scenariusz: Grzegorz Lik
emuzyka: Piotr Korzeniak, Natalia Stokłosa, Paweł St
uschoreografia: Agata Jędrzejc
zakscenografia i kostiumy: Dominika Jaszczyńska, Barbara Doniec
kierownik budowy scenografii: Adam Hanuszkiewicz
video: Paweł Skraba
obsada: Monika Kufel, Natalia Stokłosa, Paweł Wolsztyński.
W materiale video i audio wykorzystano wypowiedzi: Ryszarda Katusa (brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku), Jacka Wszoły (mistrz olimpijski w skoku wzwyż w Montrealu w 1976 roku), Adrianny Sułek (halowa wicemistrzyni świata w pięcioboju w Belgradzie w 2023 roku).
Spektakl można zobaczyć w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu 27 i 28 lutego o godz. 19:00. Bilety w cenie 50 zł można kupić online lub tuż przed spektaklem.
Jest to jedna z imprez towarzyszących Halowych Mistrzostw Świata w Lekkiej Atletyce Kujawy Pomorze 2026.
Adrian Aleksandrowicz, redaktor naczelny portalu Metropolia Toruńska .pl