Polecamy w metropoliiGdy sport spotyka się z muzyką. Koncert "We Are the Champions"

Gdy sport spotyka się z muzyką. Koncert "We Are the Champions"

Koncert piosenki sportowej w Centrum Kulturalnym-Kongresowym Jordanki "We Are the Champions" był jednym z wydarzeń promujących największą lekkoatletyczną imprezę w dziejach Torunia, czyli Halowe Mistrzostwa Świata. Na plakacie promującym wydarzenie zobaczyć mogliśmy wiele rozpoznawalnych nazwisk z branży muzycznej takich jak: Natalia Kukulska, Nick Sincler, Kasia Moś, Kasia Dereń, Ewelina Flinta i wielu innych. Czy przy tak znamienitym wyborze artystów imprezę można uznać za udaną? A może cały ten blichtr okołosportowy to zaledwie pusty szum medialny?

Natalia Kukulska podczas koncertu We Are The Champions
Natalia Kukulska podczas koncertu We Are The Champions
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Ignacy Grześkowiak

Koncert "We Are the Champions" odbywał się w dwóch odsłonach. Pierwsza miała miejsce 9 marca w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy, druga odbyła się 10 marca w wyżej wspomnianym CKK Jordanki. To właśnie ten koncert recenzujemy. Organizatorem wydarzenia był Kujawsko-Pomorski Związek Lekkiej Atletyki pod przewodnictwem prezesa Krzysztofa Wolsztyńskiego.

Podczas rozmowy z Pawłem Wolsztyńskim, zawodowym aktorem i jednym z wykonawców tego wieczoru, artysta podzielił się refleksjami na temat bydgoskiej odsłony show. Nie szczędził on ciepłych słów pod adresem wszystkich występujących artystów, co pozwalało mieć bardzo duże oczekiwania co do toruńskiego koncertu.

Występem otwierającym należał do Gosi Janek wykonującej jakże kultowy hymn stadionowy, czyli "Seven Nation Army" z repertuaru The White Stripes. Elektryzujący minimalistyczny riff gitarowy wybrzmiewa na Jordankach dokładnie tak, jak powinien, a wokalistka utylizuje całe bogactwo swojej skali wokalnej, prezentując wykon niemalże bardziej widowiskowy, niż ten w wersji albumowej tego utworu. Po tym uderzającym nieokiełznaną energią początku, na scenę wkracza Paulina Chylewska, uznana dziennikarka sportowa pełniąca w tym dniu rolę prowadzącej koncert. Warto w tym miejscu pochylić się chwilę nad prowadzącą właśnie. Zasadniczo koncert podzielony był na cztery wyraźne części zatytułowane "Rozgrzewka", "Motywacja", "Marzenia" i "Zwycięstwo", każda z tych części poprzedzona była krótką przedmową w wykonaniu Pauliny Chylewskiej. Pochodząca z Bydgoszczy dziennikarka prowadziła koncert z absolutnie magnetyczną charyzmą, lekkością i urokiem, potykając się w zasadzie tylko raz - w momencie przedstawiania zespołu pod przewodnictwem kompozytora Pawła Tomaszewskiego, i to tylko dlatego, że bracia Grzegorz i Tomasz Kańtoch odpowiedzialni za perkusję i gitarę basową zmienili swoje miejsca względem tego jak siedzieli dnia poprzedniego. Całościowo Paulina Chylewska w roli prowadzącej nasuwała pewne skojarzenia z tym, jak prowadzi koncerty i festiwale Grażyna Torbicka. Jednym zdaniem dziennikarka zaprezentowała się jako ścisła czołówka krajowych prowadzących.

  • Koncert We Are The Champions
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
  • Koncert "We Are The Champions"
[1/10] Koncert We Are The ChampionsŹródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Ignacy Grześkowiak

W pierwszej części koncertu był Paweł Wolsztyński wykonujący "Skok wzwyż" z repertuaru Macieja Maleńczuka. Jego występ wypadł także bardzo dobrze i wyróżnił się od pozostałych wykorzystaniem swojego bogatego doświadczenia aktorskiego. Paweł zaprezentował numer pełen dziarskiej ekspresji i ujmującej showmańskiej energii. To samo zresztą można powiedzieć o Nicku Sinclerze, który zamknął pierwszą część koncertu utworem "Eye of the Tiger" z repertuaru zespołu Survivor. Amerykański wokalista od lat związany z polską sceną muzyczną kupił publikę w zasadzie od pierwszych taktów. Jego szalona energia niemalże niemieszcząca się na scenie CKK Jordanek sprawiła, że być może to właśnie to wykonanie z tego koncertu zostanie najbardziej zapamiętane przez publiczność. Uwaga o tym, że energia Nicka nie mieściła się na scenie, jest nieprzypadkowa, albowiem artysta zaliczył brawurowy spacer wśród publiczności przed ostatnim refrenem, by ostatecznie pożegnać się z uśmiechem na ustach przy wybitnie gromkich brawach.

Cześć druga była nieco bardziej melancholijna, ale równie solidna. Natalia Kukulska wykonała "W biegu" z własnego repertuaru, jawiąc się jako wciąż bardzo ważny głos w polskiej muzyce, pomimo długiego już na tym etapie stażu na scenie. Ewelina Flinta urzekła publikę swoją interpretacją "Jeszcze w zielone gramy", czyli utworu skomponowanego przez Jerzego Matuszkiewicza, ale spopularyzowanego przez Magdę Umer. Podobnie jak w części pierwszej segment "Motywacja" został zamknięty równie widowiskowo. Tym razem padło na Toruniana, multiinstrumentalistę i wokalistę Sławomira Uniatowskiego, który wykonał "My Way" z repertuaru Franka Sinatry. Ogólnie rzecz biorąc "My Way" przez to, jak charakterystyczny był wokal Sinatry, jest utworem, który bardzo łatwo jest zepsuć przez nadmierne przekombinowanie maniery wokalnej. Tutaj tak się jednak nie stało, Uniatowski wykonał ten cover z absolutną klasą i ogromnym szacunkiem względem oryginału.

  • Koncert We Are The Champions
  • Koncert We Are The Champions
  • Koncert We Are The Champions
  • Koncert We Are The Champions
  • Koncert We Are The Champions
  • Natalia Kukulska podczas koncertu We Are The Champions
  • Koncert We Are The Champions
[1/7] Koncert We Are The ChampionsŹródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Ignacy Grześkowiak

Część trzecią otworzyła Dodo Jaszczyńska, wykonując "Powinnam?" z repertuaru Natalii Szroeder. Wokalistka narzuciła pozostałym wykonawcom bardzo wysoko postawioną poprzeczkę poprzez krystalicznie czysty i bardzo emocjonalny charakter jej występu. Ci jednak dowieźli, po tym uczuciowym wstępie publiczność została porwana do rytmicznego, jakże sportowego klaskania przez Ewę Abart wykonującą "Sweet Dreams" Eurythmics. Z kolei Kasia Moś zaskoczyła nieoczywistym ambitnym instrumentalnie i wokalnie wykonaniem "Aleją Gwiazd" z repertuaru Zdzisławy Sośnickiej. Kolejny występ to jeden z najlepszych wykonań, czyli "Dobrostan" Natalii Kukulskiej, ponownie z własnego repertuaru. Wokalistka, która muzykę ma we krwi, ponownie wkroczyła na scenę z taneczną, charyzmatyczną i porywającą energią, po raz kolejny potwierdzając swoją ważną pozycję w branży. Część zatytułowana "Marzenia" tradycyjnie już dla tego koncertu została zamknięta w sposób ikoniczny i czarujący. Tym razem był to duet Kasi Dereń i Nicka Sinclera, którzy wykonali "Running" Naughty Boy’a. Chemia między dwójką wokalistów była niezaprzeczalna i zupełnie niewymuszona, co oczywiście nie umknęło uwadze publiczności, która z entuzjazmem przyjęła ten występ.

Część czwarta została otworzona przez bardzo ciekawą interpretację "Waiting for Love" z repertuaru Avicii’ego w wykonaniu Sławomira Uniatowskiego. Była to interpretacja o tyle ciekawa, iż oryginalny utwór jest w przeważającej większości na cyfrowych syntezatorach, natomiast wersja zaprezentowana w Jordankach utylizowała całą szeroką gamę instrumentarium zespołu prowadzonego przez Pawła Tomaszewskiego. To, z jaką naturalnością wybrzmiały instrumenty dęte w tym fragmencie oddzielającym refren i zwrotki było czymś absolutnie niezwykłym i magicznym. W ostatniej części koncertu zatytułowanej "Zwycięstwo" na scenę wróciła też Gosia Janek z wykonaniem "The Best" Tiny Turner, prezentując pełne brawado końcówki lat osiemdziesiątych, jakiego nie powstydziłaby się sama autorka utworu. Ostatnim występem koncertu było tytułowe "We Are the Champions", które kameralnie i teatralnie otworzyła Kasia Moś, do której przyłączyli się wszyscy pozostali artyści gdzieś w połowie utworu. Przez cały występ uśmiech praktycznie nie schodził z twarzy wykonawców, po czym można wnioskować, że prezentując szlagier Queen, bawią się równie dobrze jak słuchacze na widowni.

Podsumowując, w trakcie koncertu "We Are the Champions" zagrało praktycznie wszystko. Począwszy od pierwszorzędnego prowadzenia Pauliny Chylewskiej, poprzez doborową selekcję stadionowych szlagierów i charyzmatyczne występy wokalistów, kończąc na wyjątkowo precyzyjnej warstwie instrumentalnej zespołu Pawła Tomaszewskiego. Dla wszystkich zgromadzonych w CKK Jordanki to był całkowicie niezapomniany wieczór przepełniony czystą nieskrępowaną sportową energią. Oczywiście można by się rozwodzić nad dopełniającymi całość wizualiami w formie wyświetlanych archiwalnych nagrań z zawodów lekkoatletycznych lub nad topową klimatyczną oprawą świetlną. Jednak wystarczy powiedzieć, że mieszkańcy Metropolii Toruńskiej są absolutnie głodni sportowych emocji i w pełni gotowi na nadchodzące Halowe Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce, a koncert "We Are the Champions" był przepięknym preludium do tej imprezy.

Ignacy Grześkowiak, redaktor portalu Metropolia Toruńska .pl

Wybrane dla Ciebie