Promowanie wspinaczki na zupełnie innym poziomie! Boulderownia VOLT to jedyny taki obiekt w regionie
Ścianka przy ul. Kociewskiej 26 w Toruniu to miejsce, gdzie każdy może spróbować swoich sił we wspinaczce. Dlaczego warto przynajmniej raz ją odwiedzić i odważyć się dosłownie wspiąć na wyżyny zdradza Olek Urbański manager Boulderowni VOLT Toruń.
Pamiętasz, o czym pomyślałeś, kiedy otrzymałeś propozycję prowadzenia nowego obiektu w Toruniu – Boulderowni VOLT?
- Tak, pamiętam. Uznałem wtedy, że będzie to trochę powrót do przeszłości, bo wcześniej prowadziłem obiekt tego typu. Bardzo się ucieszyłem, że taka propozycja padła, bo przede wszystkim uwielbiam się wspinać. Byłem i jestem bardzo podekscytowany, że mogłem wrócić do tego, co dawało mi tyle radości.
Obiekt, który funkcjonuje przy ul. Kociewskiej 26 to boulderownia, a nie ścianka wspinaczkowa, dlaczego powinniśmy stosować właśnie taką nazwę?
- Bo każda boulderownia jest ścianką wspinaczkową, ale nie każda ścianka wspinaczkowa jest boulderownią (śmiech). Są dwa rodzaje sztucznych obiektów wspinaczkowych: ścianki do wspinaczki z liną oraz boulderownie. Z liną wspinamy się na wysokość więcej niż 5 metrów i musimy zawsze albo korzystać z automatu albo pomocy partnera, który będzie nas asekurować. Obiekt, w którym znajduje się taka ścianka musi być odpowiednio wysoki – bo one mają nawet 10-12 i więcej metrów. Natomiast w boulderowni wspinamy się na wysokość do 4,5 metra, zawsze nad materacem. Naszym zabezpieczeniem na całej wysokości i długości ścianki wspinaczkowej jest odpowiednio zaprojektowany, bezpieczny materac.
Ścianki wspinaczkowe istniały już w Toruniu, jedną z nich także prowadziłeś w przeszłości, ale stricte boulderowni jeszcze w naszym mieście nie było?
- Tak, to pierwsza typowa boulderownia w Toruniu. Boulderownie jako jeden z elementów są w obiekcie, który istnieje od kilkudziesięciu lat oraz były w miejscu, które prowadziłem do 2020 r.
Co zaważyło na tym, że twórcy sieci VOLT – bo chyba można to już nazwać siecią – zdecydowali się otworzyć kolejny obiekt właśnie w Toruniu?
- Właściciele sieci VOLT byli stałymi gośćmi mojego obiektu, bo odwiedzali nas przy okazji zawodów wspinaczkowych. Bardzo chwalili atmosferę panującą na obiekcie i zauważyli, że Toruń ma duży potencjał. Myślę, że mogę zaryzykować stwierdzenie, że ująłem ich także swoją osobą, bo kiedy zakończyłem tamtą działalność to regularnie odzywali się z propozycją, abyśmy razem spróbowali otworzyć nowe miejsce już pod ich szyldem.
Ale trochę czasu minęło zanim się zgodziłeś prawda?
- Pierwszą propozycję złożyli mi w roku 2021, kiedy już funkcjonowaliśmy w pandemicznej rzeczywistości. Wtedy jednak nie znalazłem odpowiedniego obiektu, który spełniałby wszystkie techniczne wymagania niezbędne do prowadzenia takiej działalności. Ponownie odezwali się w grudniu 2024 r. W zasadzie od stycznia 2025 r. szukałem miejsca i zacząłem je organizować.
Czyli przygotowania trwały prawie 10 miesięcy? Jak wyglądało urzeczywistnianie waszej wspólnej wizji tej boulderowni?
- Musieliśmy zastanowić się nad wielkością obiektu – to wiązało się oczywiście z kosztami utrzymania. Ale podeszliśmy do tematu bardzo zdroworozsądkowo, nie chcieliśmy wybrać ani za małego, ani za dużego lokalu. Następnie wybraliśmy wykonawcę samej ścianki, zaadaptowaliśmy wnętrze tej hali pod szatnie, łazienki i recepcję. Odpowiednio wcześniej zajęliśmy się kupnem chwytów, bo na nie czeka się bardzo długo. Osoby, które zajmują się kręceniem problemów boulderowych (czyli dróg wspinaczkowych, przykręconych chwytów i stopni do panelu ścianki – red.) na naszej ściance plus osoby zaangażowane ze strony inwestorów, zastanawiały się nad tym, jakie chwyty i kiedy trzeba zamówić, aby dotarły do nas na czas.
VOLT Toruń otworzyliście w drugiej połowie października. Zatem funkcjonujecie już niemal trzy miesiące. Zdążyliście już trochę zapuścić korzenie w tym miejscu. Czego może oczekiwać każdy, kto zdecyduje się odwiedzić tę boulderownie?
- Na pewno oferujemy bardzo miłą i kompetentną obsługę, zarówno jeśli chodzi o pracowników recepcji jak i instruktorów – oni są rewelacyjni i każdy, kto ich poznaje, zauważa od razu, jak bardzo kochają się wspinać i jak cieszą się z możliwości uczenia tego innych. Po wizycie u nas naprawdę można nauczyć się wspinać i przede wszystkim zrozumieć, że wspinaczka wcale nie jest trudna, a jest to rewelacyjna zabawa.
Z czego składa się serce waszej boulderowni, czyli przestrzeń, gdzie znajdują się bouldery?
- To kilkaset metrów kwadratowych panelu wspinaczkowego, do którego przykręcone są chwyty i różnego rodzaju struktury. Są one ułożone według skali trudności. Ona jest bardzo czytelna, a problemy na ściance są ponumerowane. Każdy, kto odwiedza nas po raz pierwszy bardzo szybko orientuje się, na co może pozwolić sobie wpinając się, żeby mierzyć siły na zamiary. Niezależnie czy ktoś wpina się pierwszy raz w życiu, czy wspina się od lat, to dzięki temu oznaczeniu wie, gdzie podejść i powspinać się na konkretnym boulderze. Pod samą ścianą ułożony jest warstwowy, odpowiednio przygotowany materac, stworzony przez producenta tak, aby można było bezpiecznie na niego spadać.
Czy w Toruniu i naszym regionie jest duża społeczność miłośników wspinaczki?
- Nasze toruńskie środowisko wspinaczkowe działa już dosyć długo. W Toruniu bardzo prężnie funkcjonuje Klub Wysokogórski, który organizuje kursy i wyjazdy wspinaczkowe w skałki czy w góry. Ta społeczność jest bardzo aktywna, a jej członkowie są ze sobą zżyci.
Jak VOLT Toruń zaistniał w przestrzeni toruńskiej i okołotoruńskiej przez trzy miesiące działalności?
- Zaczęliśmy naszą działalność od dużych, ogólnopolskich zawodów wspinaczkowych, na które przyjechało kilkaset osób. Pojawili się wtedy także fani wspinaczki z Torunia – zarówno jako zawodnicy jak i jako widzowie. To był pierwszy moment, kiedy wszyscy zainteresowani mogli poznać nasz obiekt. Następnie zaczęliśmy organizować zajęcia wspinaczkowe i zachęcać wszystkich fanów tego sportu, aby zostali naszymi stałymi bywalcami.
Wspomniałeś, że pomagacie zainteresowanym poznać ten sport od podstaw. O czym musi pamiętać każdy, u kogo kiełkuje myśl o tym, aby spróbować wspinaczki?
- Tak naprawdę najważniejsze są dwie rzeczy: przyjść w wygodnym stroju sportowym i butach z czystą podeszwą, można je też wypożyczyć u nas w recepcji. Ważna jest także dobra rozgrzewka ogólnorozwojowa przed wspinaniem.
To dotyczy zarówno dorosłych jak i dzieci?
- Tak! Zapraszamy i zachęcamy także osoby starsze. Jesteśmy przygotowani na to, aby ludzie w każdym wieku mogli się wspinać. Wydaje mi się, że jedynym ograniczeniem jest odległość chwytów od siebie, dlatego myślę że bezpiecznie jest kiedy wspinają się dzieci, które ukończyły pięć lat – żeby sięgały do kolejnego chwytu .W naszej przestrzeni dedykowanej dzieciom są przykręcone chwyty i problemy umożliwiające najmłodszym dobrą zabawę.
Aby uprawiać wspinaczkę nie trzeba mieć silnych rąk, jak to często funkcjonuje w przestrzeni medialnej, wystarczy być dobrze zmotywowanym
Po trzech miesiącach można spróbować poczynić pierwsze podsumowania. Jak VOLT Toruń rozwinął się przez te niespełna 90 dni?
- Na pewno bardzo dużo rzesza wspinaczy toruńskich zdążyła nas już odwiedzić i spora część zapisała się na prowadzone przez naszych instruktorów zajęcia. Zaistnieliśmy też w przestrzeni internetowej, bo co tydzień przychodzą do nas nowi adepci wspinania i co sobotę mogą w ramach wejścia na obiekt wziąć udział w godzinnych zajęciach wprowadzających (intro) – te cotygodniowe spotkania dla nowych osób cieszą się dużą popularnością. Teraz wprowadziliśmy także specjalną ofertę dla naszych stałych bywalców – każdy z nich raz w miesiącu może przyprowadzić osobę, która wcześniej nie wspinała się w boulderowni VOLT i za pierwszym razem ta osoba wspina się u nas za darmo.
Wydaje mi się, że jesteście też otwarci na nieco niestandardowe propozycje dla stałych bywalców i potencjalnych bywalców. Jakie atrakcje przygotowaliście dla nich?
- Na przykład w każdy ostatni piątek miesiąca organizujemy meetingi wspinaczkowe, nazwaliśmy to VOLT Midnight Moves. Przykręcamy wtedy część ściany, nie wpisując oznaczenia trudności i zapraszamy wszystkich na nocne wspinanie. Zaczynamy o godz. 20:00, kończymy o północy. Coraz częściej nasi bywalcy przychodzą na te wydarzenia z własnym jedzeniem, napojami. My zapewniamy fajną atmosferę. Stwarzamy przestrzeń do rozmowy, poznawania się i integracji. Grono, które regularnie bierze udział w tych wieczornych spotkaniach jest coraz większe. Najbliższy event zaplanowaliśmy 30 stycznia – serdecznie na niego zapraszam.
Co w najbliższych tygodniach zadzieje się w toruńskiej boulderowni VOLT?
- Naszym atutem jest to, że urozmaicamy naszą ścianę praktycznie co tydzień. Odkręcamy chwyty na kilku segmentach ścianki i przykręcamy je na nowo tworząc nowe problemy zatem jakby to nie brzmiało co tydzień tworzymy nowe problemy (śmiech). Dzięki temu nasi bywalcy się nie nudzą i odwiedzając nas systematycznie wiedzą, że zawsze czeka ich coś nowego.
Myślę, że macie też bardzo nowoczesne podejście do prowadzenia tego miejsca. Mam rację?
- Też tak myślę. Nasz lokal jest otwarty dla zwierząt - uwielbiamy zwierzaki, jedyną rzeczą, której czworonogi nie mogą u nas robić to wchodzić na materac wspinaczkowy. Ale tego nie mogą robić także ludzie w nieodpowiednich butach. Nasza przestrzeń jest otwarta dla wszystkich, mamy przewijak, aby rodzice mogli przyjść do nas ze swoimi dziećmi i w wygodnych warunkach zmienić im pieluszkę. Toaleta jest przystosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową. Każdy, kto chce nas odwiedzić i nawet nie wspinać się, ale napić się dobrej kawy w przestrzeni naszej recepcji ma taką opcję. Gorąco do tego zachęcam.
A propos dobrej kawy, boulderownia VOLT jest miejscem otwartym na kooperację z lokalną toruńską tkanką. Skąd pochodzi kawa, której można się u was napić?
- Z najlepszego miejsca na mapie Torunia (śmiech). Tworząc tę boulderownię miałem z tyłu głowy, że bardzo chciałbym nawiązać współpracę z lokalnymi przedsiębiorcami, którzy tworzą coś z czystej pasji. Jedną z takich osób jest Kama Adamiec, twórczyni Projektu Nano. Przyjaźnię się z nią od kilku lat i regularnie bywam w Nano. Kiedy tylko pojawiła się propozycja, abym zarządzał tym obiektem, wiedziałem, że będą chciał korzystać z doświadczenia Kamili i serwować w naszej boulderowni kawę i wypieki sygnowane jej marką.
Planujesz takie kooperacje także z innymi toruńskimi pasjonatami?
- Tak. Pojawił się pomysł, aby współpracować z innymi obiektami sportowymi, które promują inne dyscypliny sportu. Chcielibyśmy razem z nimi organizować wspólnie różne interdyscyplinarne wydarzenia.
VOLT jest bardzo długo otwarty, to ukłon dla osób, które są bardzo zapracowane i zajęte?
- Od 2020 roku, kiedy wybuchła pandemia COVID-19, zmienił się rodzaj pracy i od tamtej pory coraz częściej ludzie pracują w modelu zdalnym lub hybrydowym. Chcieliśmy dostosować się także do tych, którzy nie pracują od godz. 8:00 do 16:00 i czas na sport czy rekreację mają wyłącznie po południu. Dlatego jesteśmy otwarci od 8:00 do 23:00, a w weekendy działamy od 9:00 do 22:00. To zdało egzamin, bo praktycznie każdego dnia od rana pojawiają się u nas pasjonaci wspinaczki.
Jakie formalności musi spełnić ktoś, kto odwiedza was po raz pierwszy?
- Wymagana jest rejestracja. Można to zrobić w naszej recepcji lub zdalnie za pośrednictwem strony internetowej.
Za wami pierwsze trzy miesiące działalności, mam nadzieję, że przed wami jeszcze długie lata promowania wspinaczki w naszym regionie. Czego mogę życzyć tobie i całej załodze?
- Żeby cały Toruń i cała Metropolia się o nas dowiedzieli i żeby mieszkańcy regionu tłumnie nas odwiedzali. Życz nam także, aby odwiedzający nie bali się spróbować przekraczać swoje granice – aby uprawiać wspinaczkę nie trzeba mieć silnych rąk, jak to często funkcjonuje w przestrzeni medialnej, wystarczy być dobrze zmotywowanym.
Adrian Aleksandrowicz, redaktor naczelny portalu Metropolia Toruńska .pl