Pierwsza porażka KH Energi. Po wygranej w Tychach zimny prysznic na Tor-Torze

Nie tak wyobrażali sobie toruńscy kibice hokejowi mecz z GKS-em Katowice. Po sześciu zwycięstwach na początku sezonu KH Energi, w tym efektownej wygranej na lodzie mistrza Polski, przyszło przełknąć bolesne 0:7 na Tor-Torze. Toruńscy hokeiści, mimo pierwszej porażki w sezonie, zachowali fotel lidera, ale przed nimi kolejne dwa wymagające spotkania – w Sosnowcu i na Tor-Torze z Unią Oświęcim.

KH Energa Toruń - Polonia BytomWierni kibice hokeistów KH Energa Toruń
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Piotr Jagiełowicz
Marcin Zawadzki

W piątek podopieczni Samiego Hirvonena sprawili wielką radość kibicom, pokonując na wyjeździe GKS Tychy 4:1. To mistrz Polski, występujący w tym sezonie również w Hokejowej Lidze Mistrzów. Prowadzenie gościom dał już w 3 minucie strzałem spod niebieskiej linii Mateusz Zieliński. Później gole zdobywali jeszcze Wiaczesław Kolesnikow, Robert Arrak i Chikara Hanzawa. Gospodarze odpowiedzieli tylko honorowym trafieniem.

W poprzednim sezonie Torunianom ani razu udało się pokonać GKS-u Tychy, więc ten mecz przełamał złą passę i to od razu na wyjeździe.

Niestety, dwa później trzeba było zejść na ziemię.

Katowice bezlitosne

Kolejnym rywalem Torunian był GKS Katowice. Wicemistrzowie Polski od początku narzucili swoje warunki gry. Po pierwszej tercji prowadzili 2:0, po drugiej 3:0, a w ostatnich 20 minutach dołożyli jeszcze cztery bramki. Skończyło się bardzo wysoką porażką KH Energi 0:7.

- Nie ma sensu uciekać od tego wyniku. 0:7 u siebie jest rezultatem, którego nie możemy zaakceptować. Rozumiem rozczarowanie naszych kibiców, bo przyszli na Tor-Tor i mieli prawo oczekiwać od nas zupełnie innego meczu. My również oczekiwaliśmy od siebie znacznie więcej – przyznał prezes klubu Marcin Jurzysta. - Takie spotkanie trzeba teraz spokojnie i uczciwie przeanalizować, zobaczyć, co nie funkcjonowało i wyciągnąć z tego konkretne wnioski. Nie chodzi o szukanie wymówek ani winnych, tylko o to, żeby ta porażka czegoś nas nauczyła.Jednocześnie nie chciałbym, żeby jeden bardzo zły wieczór zaczął definiować tę drużynę albo przesłonił wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Wygraliśmy sześć pierwszych spotkań sezonu i pokazaliśmy w nich, że potrafimy grać dobry, skuteczny hokej oraz że w tym zespole jest charakter. Jedna porażka, nawet tak wysoka, tego nie przekreśla.

Była to pierwsza porażka KH Energi w tym sezonie. Wcześniej torunianie kolejno pokonali JKH GKS Jastrzębie 8:0, Podhale Nowy Targ 7:2, Polonię Bytom 4:1, Cracovię 5:3, STS Sanok 2:1 i GKS Tychy 4:1. Po siedmiu spotkaniach mają więc 18 punktów i mimo niedzielnego niepowodzenia pozostają liderem Tauron Hokej Ligi, ale tyle samo punktów mają i Polonia Bytom, i Zagłębie Sosnowiec.

- Teraz po raz pierwszy w tym sezonie znaleźliśmy się w sytuacji, w której musimy odpowiedzieć na niepowodzenie. I właśnie ta reakcja będzie dla mnie najważniejsza – mówi Marcin Jurzysta. - Nie oczekuję od zawodników, żeby w kolejnym meczu próbowali cokolwiek odkupywać, nadrabiać siedmiu bramek czy komuś coś udowadniać. To byłoby najgorsze, co moglibyśmy zrobić. Oczekuję spokoju, koncentracji, dobrej pracy i powrotu do rzeczy, które wcześniej dawały nam zwycięstwa. Nie potrzebujemy dodatkowej presji. Potrzebujemy właściwej reakcji zespołu.Sezon jest długi i każda drużyna przechodzi w nim przez trudniejsze momenty. Ważne jest nie to, czy taki moment się pojawi, ale co się z nim zrobi. Ten mecz ma nam dać materiał do pracy, a nie stać się ciężarem, który będziemy nosili przez kolejne tygodnie. Przegraliśmy jeden mecz. Nie przegraliśmy przez to sześciu wcześniejszych i nie zamierzamy zabierać tych siedmiu bramek ze sobą do następnego spotkania.

Najpierw Sosnowiec, potem Unia

Okazja do rehabilitacji nadejdzie szybko, ale łatwo nie będzie. W piątek, 9 października, KH Energa pojedzie do Sosnowca. Zagłębie rozpoczęło sezon bardzo dobrze i przed bezpośrednim spotkaniem ma, podobnie jak torunianie, 18 punktów. Ten mecz zapowiada się jako jedno z najciekawszych wydarzeń ósmej kolejki.

Dwa dni później, w niedzielę 11 października, Stalowe Pierniki wrócą na Tor-Tor. Rywalem będzie Unia Oświęcim – zespół, z którym torunianie mają sporo świeżych rachunków do wyrównania. To właśnie Unia w poprzednim sezonie zakończyła ich udział w play off. Ćwierćfinałowa seria rozstrzygnęła się dopiero w siódmym spotkaniu, wygranym przez oświęcimian po dogrywce.

Wybrane dla Ciebie