Pięć meczów, pięć zwycięstw. Hokeiści KH Energa są liderami tabeli, ale prawdziwy test dopiero przed nimi

KH Energa Toruń jako jedyna drużyna Tauron Hokej Ligi nie straciła jeszcze punktu. Ostatnie dwa zwycięstwa ekipie z Tor-Toru nie przyszły jednak łatwo. Teraz poprzeczka pójdzie wyżej - w ciągu trzech dni Torunianie zmierzą się z GKS Tychy i GKS Katowice, czyli mistrzem i wicemistrzem Polski.

KH Energa - JKH GKS JastrzębieKH Energa - po zdobytym golu
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Piotr Jagiełowicz
Marcin Zawadzki

Pięć spotkań, pięć zwycięstw, 15 punktów i bilans bramek 26:7. KH Energa rozpoczęła sezon znakomicie i po weekendzie pozostaje liderem tabeli. Ale o utrzymanie fotela lidera trzeba było się natrudzić.

Od 0:2 do zwycięstwa

W piątek w Krakowie Torunianie po pierwszej tercji przegrywali z Comarch Cracovią 0:2. Odpowiedź przyszła po przerwie. Chikara Hanzawa i Robert Arrak wykorzystali grę w przewadze, a Kamil Kalinowski jeszcze w drugiej tercji po solowej akcji wyprowadził Energę na prowadzenie 3:2.

W trzeciej tercji Arrak dołożył kolejne dwa trafienia i skompletował hat tricka. Cracovia na niespełna półtorej minuty przed końcem zbliżyła się jeszcze na 3:4, ale kapitan Torunian ustalił wynik na 5:3 strzałem do pustej bramki.

Czekali prawie 37 minut

Trudno było także w niedzielę na Tor-Torze. Niedoceniana ekipa STS Sanok, w składzie której grają także Ukraińcy z Sokoła Kijów, skutecznie się broniła, a świetnie dysponowany Ēriks Vītols długo powstrzymywał kolejne próby gospodarzy. Pierwszego gola kibice zobaczyli dopiero w 37. minucie – i to w momencie, gdy KH Energa grała w osłabieniu. Chikara Hanzawa wykorzystał kontrę i otworzył wynik pięknym strzałem w samo okienko bramki.

Na 2:0 podwyższył w trzeciej tercji Wiaczesław Kolesnikow. Bramka była nietypowa – po strzale Andrija Denyskina krążek odbił się od twarzy Kolesnikowa i wpadł do siatki. Torunianie oddali w całym spotkaniu 39 strzałów przy 26 rywali, ale nie uniknęli wpadki w samej końcówki. Sześć sekund przed końcową syreną Marcel Karnas wykorzystał gapiostwo gospodarzy przy wyprowadzaniu krążka z własnej tercji i po przechwycie zdobył dla Sanoka kontaktowego gola.

Teraz z mistrzem i wicemistrzem Polski

Najpoważniejsza weryfikacja formy dopiero jednak nadchodzi. W piątek, 2 października KH Energa zagra na wyjeździe z GKS Tychy, a dwa dni później – w niedzielę, 4 października o godz. 17 – podejmie na Tor-Torze GKS Katowice.

To para ostatniego finału mistrzostw Polski. GKS Tychy wygrał wiosenną serię 4:0 i obronił tytuł, zdobywając siódme mistrzostwo w historii. Katowiczanie zostali wicemistrzami i – co warte podkreślenia – był to dla nich piąty z rzędu występ w finale.

Tyszanie wcześnie zaczęli obecny sezon, w związku ze startem w Lidze Mistrzów. W Tauron Hokej lidze doznali na razie jednej porażki - 3:5 z Unią Oświęcim. Katowiczanie zaczęli słabiej – po sześciu meczach mają siedem punktów – ale potencjału zespołu, który regularnie gra o mistrzostwo Polski, lekceważyć nie sposób.

Dodatkowej motywacji przed wyprawą do Tychów nie powinno zabraknąć. W poprzednim sezonie hokeiści KH Energa ani razu nie pokonali GKS-u Tychy - w pięciu spotkaniach zdołali wywalczyć tylko dwa punkty za porażki po dogrywce.
Wybrane dla Ciebie