Nocny zakaz handlu alkoholem w Toruniu już od 1 lipca. Ponad połowa Polaków chciałaby, żeby był w całym kraju

Zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach od 22 do 6 będzie obowiązywał w Toruniu już od 1 lipca. Takie ograniczenie niebawem może objąć cały kraj, czego – jak wynika z sondażu IBRiS – chciałaby ponad połowa Polaków. – Nocne zakazy chociażby odciążają szpitale, a to już jakiś zysk – mówią specjaliści terapii uzależnień.

Urząd Miasta ToruniaUrząd Miasta Torunia
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Wojciech Pierzchalski

Ograniczenie sprzedaży alkoholu będzie dotyczyć sklepów i stacji benzynowych. Zakup napojów procentowych nadal będzie jednak możliwy w pubach czy klubach. Na takie rozwiązanie decyduje się coraz więcej samorządów. Ograniczenia funkcjonują już m.in. w Krakowie, Poznaniu, Gdańsku czy sąsiedniej gminie Lubicz.

Tyle policja i medycy interweniują w związku z alkoholem

Jak wynika z danych toruńskiej policji, w 2025 roku, w godzinach 22-6 odnotowano 1139 interwencji dotyczących nietrzeźwych. Wykroczenia to m.in. zakłócanie porządku publicznego, spożywanie alkoholu w miejscach publicznych i prowadzenie pojazdów przez nietrzeźwych kierujących. Rok wcześniej takich interwencji było 1047, a w 2023 – 972.

Problem jest widoczny także w toruńskich szpitalach. Od początku 2023 roku do końca 2025, na Bielanach przyjęto 1739 pacjentów, których stan zdrowia miał związek z alkoholem. Na SOR w godzinach 22-6 trafiło 314 nietrzeźwych osób. W tym samym okresie, do Szpitala Miejskiego przy ulicy Batorego trafiło 1441 pacjentów, których przyjęcia miały związek ze spożywaniem alkoholu, z czego 382 osoby trafiły tu w godzinach 22-6.

"Utrudnienie w zdobywaniu alkoholu może zmienić decyzję"

Paweł Przybylski, terapeuta uzależnień z toruńskiego ośrodka terapii "Sensica" zwraca uwagę, że krótkoterminowo nocne zakazy zdają egzamin.

- Początkowe wnioski na przykład z Krakowa, gdzie już wprowadzono nocny zakaz handlu alkoholem, pokazują, że odciążono chociażby szpitale – to już jest jakiś rodzaj zysku. To, czy takie rozwiązanie jest skuteczne długofalowo, będziemy mogli ocenić zapewne za 5-10 lat.

Zdaniem terapeuty, każde utrudnienie w zdobyciu dawki alkoholu przekłada się na mniejsze spożycie substancji.

- Jakakolwiek ilość etanolu jest dla człowieka szkodliwa. Każda dawka alkoholu powoduje uszkodzenia w organizmie, jest po prostu trucizną. Im mniej tej trucizny jest dostarczane – tym lepiej – podkreśla Paweł Przybylski.

Terapeuci zwracają także uwagę, że w przypadku osób uzależnionych od alkoholu taki zakaz sprzedaży w nocy, może uratować ich od zażycia śmiertelnych dawek.

- Głód alkoholowy przychodzi i trwa jakiś czas. Utrudnienie w zdobyciu substancji może spowodować opóźnienie, które może zmienić czyjąś decyzję o napiciu się. Pracując z osobami uzależnionymi podpowiadam, aby, gdy przyjdzie głód alkoholowy, spojrzeli na zegarek i zobaczyli, ile trwa, sprawdzili, czy godzinę później nadal będą chcieli wypić – zwraca uwagę terapeuta.

Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w całym kraju? Chce tego ponad połowa Polaków

Wg sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej", 55 procent ankietowanych popiera pomysł ogólnopolskiego zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach 22-6. Ankieterzy zapytali 1068 osób: "Czy powinien zostać wprowadzony ogólnopolski zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych?".

43 proc. odpowiedziało negatywnie. 32,6 proc. wskazało, że zakaz powinien obowiązywać od godz. 22 do 6 rano, 16,9 proc. – od godz. 23 do 7, a 5,5 proc. – w innych godzinach niż wcześniej wymienione. Oznacza to, że aż 54,9 proc. ankietowanych opowiada się za nocną prohibicją na terenie całego kraju – podaje "Rzeczpospolita".

Z ogólnopolskiego badania wynika dysproporcja w podziale na płcie. Zakazu nocnej sprzedaży nie chce 25 proc. kobiet i aż 62 proc. mężczyzn. Przeciw prohibicji wypowiada się jedynie 26 proc. mieszkańców największych miast (powyżej 500 tys. mieszkańców), w małych miastach ten odsetek wynosi aż 47 procent.

Już jesienią nad wprowadzeniem ogólnopolskiego nocnego zakazu sprzedaży alkoholu może głosować Sejm. Projekt Lewicy przewiduje także wyeliminowanie napojów wyskokowych ze stacji paliw oraz zakaz reklamy i promocji cenowych alkoholu. Propozycje regulacji ma także Polska 2050, której politycy chcieliby, zamiast odgórnego zakazu nocnej sprzedaży, wprowadzić możliwość wydłużenia przez samorządy godzin nocnej prohibicji. Obecnie prace nad projektami toczą się w specjalnie powołanej podkomisji nadzwyczajnej.

Państwo wydaje miliardy na leczenie skutków spożywania alkoholu

Jak wskazuje Biuro Analiz Sejmowych, w 2020 roku koszty społeczno-ekonomiczne spożywania alkoholu wyniosły 93 mld złotych. W raporcie z 2021 roku, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wyliczyła, że na tę sumę składają się m.in. niższe wpływy podatkowe spowodowane śmiertelnością, obsługa służb (policja, pogotowie, sądy), hospitalizacje czy koszty refundacji leków. Do tego dochodzą koszty systemu opieki społecznej czy utrzymanie izb wytrzeźwień.

W miastach, gdzie już funkcjonują ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, służby odnotowują spadek liczby interwencji, związanych z piciem. Warszawska straż miejska odnotowała o 6 procent mniej interwencji po wprowadzeniu nocnej "prohibicji". W tym samym czasie, w dzielnicach stolicy, których nie objęto zakazem, ta liczba wzrosła o 12 procent. Z kolei w Krakowie zanotowano spadek liczby interwencji policji aż o 47 procent.

Wybrane dla Ciebie