MotoMetropolia. Zaczynamy jazdę! Można zapiąć pasy, ale nie ma obowiązku

Już od szkoły podstawowej wiedziałem: samochody to nie są tylko samochody. To są emocje, zapach benzyny, dźwięk silnika, kształty, linie, znaczki na masce, katalogi, marzenia i ten dziwny stan, kiedy patrzysz na auto i przez chwilę wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Dlatego na MetropoliaToruńska.pl rusza mój autorski cykl MotoMetropolia.

MotoMetropoliaMotoMetropolia
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Piotr Jagiełowicz
Marcin Pawłowski

Od razu jednak uprzedzam - nie jestem wielkim specjalistą, zawodowym testerem ani kierowcą wyścigowym. Nie jestem też dziennikarzem motoryzacyjnym z doktoratem od zawieszenia wielowahaczowego i nie będę udawał, że po samym zamknięciu drzwi rozpoznaję sztywność nadwozia w procentach.

Jestem po prostu zwykłym Pawłowskim… Zwykłym Pawłosiem, który kocha samochody, zapach etyliny i palonej gumy o poranku…

Nie jestem też pisarzem ani wielkim redaktorem. To, co klecę, staram się klecić najlepiej jak potrafię. A dla pełnej uczciwości dodam, że jeśli ktoś będzie szukał tutaj literackiego Nobla lub co najmniej Pulitzera, to może się delikatnie rozczarować.

Mam jednak nadzieję, że teksty, które będą się pojawiały w MotoMetropolii, spodobają się Wam - będą lekkie, przyjemne do czytania i umilą Wam trochę czas. A przy okazji nakreślą charakter prezentowanych samochodów, pojazdów i wszystkiego, co porusza się po drodze, szosie, autostradzie albo czasem tylko udaje, że powinno się tam poruszać.

Będziemy w nim pokazywać samochody różne. Stare, nowe, duże, małe, szybkie, wygodne, dziwne, piękne, praktyczne, niepraktyczne, kultowe, popularne, luksusowe i takie, które po prostu mają w sobie coś ciekawego.

Niestety, będą też elektryczne. Nie jestem ich fanem, ale spokojnie - jakoś to przeżyjemy. Prawdopodobnie.

Moja miłość do motoryzacji zaczęła się bardzo wcześnie. W czasach, kiedy internet nie istniał, a kolorowy folder z niemieckiej fabryki samochodów był prawie jak relikwia. Albo jak kontrabanda z lepszego świata.

W podstawówce pisałem listy do niemieckich marek. Po angielsku, którego wtedy oczywiście nie znałem. Przepisywałem więc łamaną angielszczyzną gotowe formułki od kolegi, dopisywałem prośbę o katalogi i wysyłałem w świat.

I one naprawdę przychodziły.

Audi, Mercedes, Volkswagen i inne marki przysyłały kolorowe foldery, które w tamtych czasach były czymś absolutnie wyjątkowym. W PRL-u i chwilę po nim takich rzeczy się nie miało. Takie katalogi się studiowało. Oglądało po sto razy. Wąchało papier. Analizowało zdjęcia. Próbowało coś zrozumieć po niemiecku albo angielsku, choć znałem głównie "yes", "no" i ewentualnie "thank you very much".

Ale to nie przeszkadzało… Bo samochody rozumiało się wszystkimi zmysłami…

Od tamtego czasu niewiele się zmieniło… Nadal uwielbiam auta… Nadal lubię na nie patrzeć… Nadal lubię je prowadzić… I nadal mam w sobie ten dziecięcy zachwyt, kiedy trafia się coś ciekawego na czterech kołach…

  • Moja pasja
  • Moja pasja
  • Moja pasja
  • Moja pasja
  • Moja pasja
  • Moja pasja
  • Moja pasja
  • Moja pasja
  • Moja pasja
[1/9] Moja pasja Źródło zdjęć: Licencjodawca | Archiwum prywatne

Moją wielką miłością od zawsze jest Mustang. Szczególnie ten z 1969 roku. W podstawówce miałem jego plakat i do dziś uważam, że to jeden z najpiękniejszych samochodów, jakie kiedykolwiek powstały. Tak, wiem, Mustangi podobno średnio skręcają. Trudno. Nie wszystko w życiu musi być rozsądne. Niektóre rzeczy mają po prostu wyglądać, brzmieć i robić zamieszanie.

Mam wrażenie, że zamiast krwi płynie mi w żyłach etylina 95, trochę V-Powera, ze dwa miliony oktanów i delikatny aromat spalonego sprzęgła. Brzmi niezdrowo, ale przynajmniej konsekwentnie.

Uwielbiam prowadzić praktycznie każdy samochód. Nowy, stary, testowy, klasyczny, rodzinny, sportowy, wielki SUV, małe miejskie pudełko, a nawet coś, co wygląda jak odkurzacz na kołach. Jeżeli ma kierownicę, pedały i da się tym jechać, to ja bardzo chętnie. Nawet zmęczony. Nawet po całym dniu.

MotoMetropolia będzie więc miejscem dla wszystkich, którzy lubią samochody… Nie tylko dla "ekspertów", fanatyków danych technicznych i ludzi, którzy potrafią rozpoznać model po kształcie lusterka z odległości 300 metrów.

To będzie cykl dla tych, którzy po prostu lubią jeździć, oglądać, wspominać, porównywać, zachwycać się i czasem trochę ponarzekać… Bo bez narzekania motoryzacja nie byłaby kompletna…

Mam nadzieję, że ten cykl będzie się rozwijał, zmieniał i szedł w coraz lepszą stronę. Będziemy pokazywać auta z regionu, ciekawe modele, historie ludzi, klasyki, nowości, samochody testowe, perełki spotkane przypadkiem i wszystko to, co w świecie motoryzacji ma charakter.

Pierwszy tekst pojawi się już za chwilę… Dajcie znać, jeśli Wam się spodoba… Czytajcie, komentujcie, podsyłajcie swoje typy i historie… MotoMetropolia dopiero rusza, ale mam nadzieję, że zajedzie daleko…

Szerokości!

Wybrane dla Ciebie