Drift na torze kością niezgody – czego naprawdę potrzebują mieszkańcy?
"Ostatnio odnoszę wrażenie, że ludzie z kręgu prezydenta są coraz bardziej odklejeni" - pisze jeden z internautów pod postem zachęcającym do podpisania petycji o zachowanie funkcjonowania MotoPark Toruń bez dodatkowych ograniczeń dla działalności driftowej i szkoleniowej. Petycja jest reakcją na prośbę o ograniczenie hałasu z MotoParku i "przywrócenie równowagi między funkcjonowaniem obiektu, a prawem mieszkańców do spokojnego życia".
Petycja nazwana "Nie dla hałasu" to inicjatywa Łukasza Broniszewskiego prezesa Fundacji Stabilo. Znany społecznik na prośbę mieszkańców zmęczonych hałasem z MotoParku zaapelował do prezydenta Pawła Gulewskiego, aby miasto podjęło konkretne działania ograniczających uciążliwe dźwięki drifterów.
- Problem uciążliwości akustycznych generowanych przez MotoPark Toruń nie dotyczy wyłącznie incydentalnych imprez masowych, lecz całokształtu regularnej działalności obiektu, w tym zawodów, treningów driftowych, jazd na płytach poślizgowych oraz najmu komercyjnego toru – czytamy w uzasadnieniu petycji. - My, niżej podpisani mieszkańcy Torunia, w szczególności osiedli Brzezina, Bielany, Wrzosy, Bydgoskie Przedmieście i Zieleniec, zwracamy się z petycją o podjęcie pilnych działań w związku z narastającymi uciążliwościami środowiskowymi generowanymi przez działalność toru MotoPark Toruń, zlokalizowanego na terenie Lotniska Bielany.
Pod petycją społecznika podpisało się 127 osób. Reakcję internautów są różne, niektórzy popierają tę inicjatywę, inni wręcz przeciwnie.
- A może dacie ludziom realizować pasję? Nie wszyscy mają takie nudne i smutne życie, niektórzy mają pasję, robią coś co kochają. W innych krajach jakoś ludzie potrafią to szanować, tory wyścigowe i to pełnoprawne są w centrum miasta, odbywają się tam weekendy wyścigowe i nikt nie ma z tym problemu, wręcz przeciwnie ludzie cieszą się że coś takiego jest, że miasto żyje, ludzie do niego przyjeżdżają itd. - pisze jeden z internautów.
- Serio, ludzi już chyba totalnie odkleiło. Kupują mieszkania obok toru, gdzie od lat wiadomo, że latają bokiem auta, a potem nagle wielkie zdziwienie, że… jest głośno? No k***a, co następne, skarga na fale nad morzem? To nie jest jakiś spontaniczny cyrk, tylko miejsce stworzone dokładnie do tego – żeby można było legalnie się wyszaleć, zamiast robić burdel na ulicach. I co, lepiej zamknąć tor i wypchnąć ludzi z powrotem na drogi między normalnych kierowców? Genialny pomysł, naprawdę – medal za logikę – wtóruje mu inna internautka.
W odpowiedzi na inicjatywę Łukasza Broniszewskiego powstała petycja o zachowanie działalności MotoParku w niezmienionych charakterze. Jej inicjatorzy zebrali już niemal 6 tys. podpisów!
- Ograniczenie działalności MotoParku Toruń znacząco zmniejszyłoby dostęp do legalnych miejsc treningowych w skali całego kraju, co dotknęłoby społeczność kierowców z całej Polski, gdyż mogłoby prowadzić do sytuacji, w której osoby trenujące w kontrolowanych warunkach będą zmuszone do korzystania z dróg publicznych. MotoPark Toruń posiada już regulacje dotyczące hałasu dla uczestników wydarzeń, natomiast w bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się też inne źródła hałasu, takie jak lotnisko i stadion żużlowy. W Toruniu znajduje się również aktywny poligon artyleryjski – informują sygnatariusze dokumentu.
Głos w sprawie zabrał prezydent Torunia Paweł Gulewski.
- Chcę jasno powiedzieć – nie zamierzałem i nie zamierzam ograniczać działalności "MotoPark Tor Wyścigowy". Toruń musi być miastem, które daje przestrzeń do realizacji różnych pasji – także tych związanych ze sportami motorowymi. Tym bardziej, że w tym przypadku mówimy o działalności zlokalizowanej na obrzeżach, poza zwartą zabudową miejską. Sam mieszkam na Działkach św. Józefa i dobrze znam ten temat z własnego doświadczenia. Słyszę odgłosy aut na torze, samolotów startujących i lądujących w pobliskim Aeroklubie Pomorskim czy motocykli żużlowych z Motoareny. To naturalny element funkcjonowania miasta, w którym dużo się dzieje i które oferuje różnorodne aktywności. Chcąc całkowicie wyeliminować te uciążliwości, musielibyśmy wyprowadzić wszystkie te funkcje daleko poza miasto – a to jest po prostu niemożliwe. Z drugiej strony mam pełną świadomość, że dla wielu mieszkańców hałas jest realną uciążliwością. Szanuję te głosy i traktuję je poważnie – szczególnie wtedy, gdy docierają do mnie sygnały z okolicznych osiedli. Dlatego kluczowe jest znalezienie rozsądnego kompromisu. Wierzę, że świadomi zarządzający torem – a wiem, że tacy są – mogą tak planować wydarzenia, aby w możliwie największym stopniu ograniczać uciążliwości dla mieszkańców – wyjaśnił prezydent w swoich mediach społecznościowych.
Chcę jasno powiedzieć – nie zamierzałem i nie zamierzam ograniczać działalności "MotoPark Tor Wyścigowy". Toruń musi być miastem, które daje przestrzeń do realizacji różnych pasji – także tych związanych ze sportami motorowymi.
Póki co żadna petycja nie trafiła do Urzędu Miasta Torunia. Prezydent zapewnia, że jeśli wpłyną one drogą oficjalną to na pewno się nad nimi pochyli.
Iwona Becker, redaktorka portalu Metropolia Toruńska .pl