Aleksander Dętkoś – człowiek, w którego pracowni powstają Złote Żaby ToruńCAMERIMAGE

Złote, Srebrne i Brązowe Żaby trafiają do rąk najwybitniejszych operatorów filmowych świata. Od wielu lat powstają w bydgoskiej pracowni rzeźbiarza Aleksandra Dętkosia. Marek Żydowicz, twórca festiwalu ToruńCAMERIMAGE, wspólnie z artystą wypracował wzór statuetki, który zastąpił pierwsze, znacznie większe i cięższe nagrody wykonywane przez Tadeusza Porębskiego. Przygotowanie żab na kolejną edycję festiwalu trwa około trzech miesięcy. Odwiedziliśmy rzeźbiarza w jego pracowni, poznając nie tylko tajniki powstawania prestiżowych nagród, ale również niezwykłą historię jego artystycznej drogi.

Festiwalowe żabyFestiwalowe żaby i kijanka
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Piotr Jagiełowicz
Marcin Zawadzki

W pracowni Aleksandra Dętkosia przygotowania do kolejnej edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego ToruńCAMERIMAGE trwają na długo przed przyjazdem do Torunia pierwszych gości. Na stołach stoją gotowe statuetki, inne znajdują się jeszcze na różnych etapach produkcji. Są Złote i Brązowe Żaby, a dwie Srebrne w czasie naszej wizyty były jeszcze wykonywane. Obok nich znajdują się trzy Kijanki: Złota, Srebrna i Brązowa, przeznaczone dla młodych twórców filmowych.

To właśnie tutaj powstają nagrody, które stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli festiwalu. Ich obecny kształt jest rezultatem wieloletniej współpracy rzeźbiarza z Markiem Żydowiczem, twórcą i dyrektorem ToruńCAMERIMAGE.

Od Tadeusza Porębskiego do Aleksandra Dętkosia

Historia festiwalowych żab rozpoczęła się w 1993 roku, wraz z pierwszą edycją festiwalu w Toruniu. Początkowo statuetki wykonywał na zamówienie organizatorów Tadeusz Porębski. Były to efektowne, ale bardzo duże i ciężkie rzeźby.

Ich monumentalny charakter odpowiadał prestiżowi nagrody, jednak w praktyce sprawiał pewne trudności laureatom. Operatorzy filmowi, często przyjeżdżający z zagranicy, musieli przecież zabierać statuetki ze sobą, nierzadko podróżując samolotami.

W kolejnych latach Marek Żydowicz zaproponował współpracę Aleksandrowi Dętkosiowi. Zadaniem rzeźbiarza było opracowanie nowej wersji festiwalowej zaby, która zachowałaby wyrazisty charakter symbolu, ale byłaby bardziej praktyczna.

Nie był to jednak projekt powstały jednorazowo. Dętkoś przygotowywał kolejne propozycje, a Żydowicz zgłaszał do nich uwagi i poprawki. Ostateczny wzór był rezultatem ich wspólnych ustaleń.

– Dyrektor powiedział właściwie w jednym zdaniu, że ma być mocna, silna, zdecydowana – wspomina Aleksander Dętkoś.

Artysta musiał więc pogodzić wyrazistość rzeźby z jej rozmiarami, proporcjami i ciężarem. Zmiany następowały stopniowo, a praktyczne doświadczenia związane z transportem nagród miały na nie istotny wpływ.

– Były duże, mocne, zdecydowane. Odpowiadały temu, co chcieliśmy osiągnąć, ale jednocześnie utrudniały transport – opowiada rzeźbiarz, wspominając wcześniejsze wersje statuetek.

Dętkoś żartuje, że przy takich gabarytach "żaba domagała się bociana". Nawet zastosowanie techniki odlewniczej pozwalającej uzyskać pustą wewnątrz rzeźbę nie rozwiązywało całkowicie problemu ciężaru.

  • Festiwalowe żaby
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
  • Artysta i żaby ToruńCamerimage
[1/18] Festiwalowe żaby Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Piotr Jagiełowicz

Z czasem wypracowano wzór, który zachował charakterystyczną sylwetkę żaby, ale był znacznie wygodniejszy dla laureatów.

W ten sposób statuetka przeszła ewolucję, podobnie jak sam festiwal, który po pierwszych toruńskich edycjach przeniósł się do Łodzi, następnie do Bydgoszczy, by w 2019 roku powrócić do Torunia.

Żaba patrzy na świat jak kamera

Dlaczego symbolem festiwalu sztuki operatorskiej została właśnie żaba?

Aleksander Dętkoś zwraca uwagę na charakterystyczne oczy tego zwierzęcia i jego zdolność obserwowania otoczenia.

– Żaba ma oczy, które widzą świat. To było jak gdyby wskaźnikiem przyszłej kamery. Widzimy, dostrzegamy i przenosimy to na naturę – tłumaczy artysta.

Taka jest przecież najważniejsza idea Marka Żydowicza, z którą powoływał do życia festiwal. By podkreślić rolę operatora filmowego, jako twórcy, artysty. A żaba ma stanowić połączenie świata przyrody ze sztuką filmową. Operator kamery także obserwuje rzeczywistość, wybiera kadry, dostrzega szczegóły i pokazuje widzom świat z określonej perspektywy.

– To był symbol nie tyle pracy, co związku między naturą a sztuką. I chyba najbardziej trafny – dodaje Aleksander Dętkoś.

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie ToruńCAMERIMAGE bez charakterystycznych statuetek. Przez kolejne lata stały się one rozpoznawalne w międzynarodowym środowisku filmowym.

Trzy miesiące pracy i prawdziwe złoto

Wykonanie nagród jest procesem znacznie bardziej skomplikowanym, niż mogłoby się wydawać. Przygotowanie kompletu statuetek na kolejną edycję festiwalu zajmuje około trzech miesięcy.

– To jest robota, która od początku do końca zajmuje gdzieś około trzech miesięcy. Trzeba zabezpieczyć czas, materiały i odpowiednią rezerwę – wyjaśnia Aleksander Dętkoś.

Podstawą są wzory i formy przechowywane w pracowni. Artysta pokazuje formy gipsowe, silikonowe i wykonane z innych materiałów. Niektóre wymagają okresowego odnawiania, ale najważniejsze jest zachowanie uzgodnionego kształtu rzeźby.

– Jedyne, co się nie zmienia, to ten pierwszy wzór. Gdybyśmy go zmienili, nie uzyskalibyśmy tego samego efektu – podkreśla.

Żaby odlewane są z brązu, a następnie poddawane odpowiedniej obróbce i wykończeniu. Złote statuetki nie są malowane zwykłą farbą.

– To jest złocenie galwaniczne. To jest prawdziwe złoto – zaznacza rzeźbiarz.

Gotowa żaba zostaje umieszczona na specjalnym cokole. Każda ma również oznaczenie wskazujące autora rzeźby.

Co ciekawe, liczba zamawianych statuetek nie jest każdego roku identyczna. Zależy od programu festiwalu i przewidzianych nagród. Stałym elementem pozostają trzy kijanki: złota, srebrna i brązowa.

W pracowni obowiązuje też zasada zachowywania zapasowych wzorów oraz form, które pozwalają odtworzyć potrzebne elementy.

– Artysta musi się zachowywać tak jak wojskowy na froncie. Musi mieć zabezpieczenie – mówi Aleksander Dętkoś.

Nie wszystkie szczegóły technologiczne chce jednak ujawniać. Część rozwiązań warsztatowych pozostaje tajemnicą jego pracowni.

Z Gorlic przez Zakopane do Bydgoszczy

Aleksander Dętkoś pochodzi z Gorlic. Jego artystyczna droga prowadziła przez Zakopane, gdzie uczył się w liceum plastycznym, następnie przez studia w Gdańsku, aż do Bydgoszczy, z którą związał swoje życie.

Szczególnie ciepło wspomina zakopiańskie lata pięćdziesiąte i kontakt z wybitnymi artystami.

– Uczyliśmy się jeszcze za życia Antoniego Kenara. Mieliśmy bezpośredni kontakt z Władysławem Hasiorem i Tadeuszem Brzozowskim. Brzozowski uczył mnie rysunku. Miałem z niego piątkę, bo to była moja pasja – wspomina.

Młody Olek godzinami rysował górskie krajobrazy. Jak opowiada, bardzo pomogło mu to podczas egzaminów na studia artystyczne.

W jego archiwum zachowały się fotografie dokumentujące tamten okres, między innymi zdjęcia z Władysławem Hasiorem. Artysta wspomina także udział w pracach przy pomniku związanym z Górskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym.

Po studiach w Gdańsku przeniósł się do Bydgoszczy. Dużą rolę odegrała w tym jego żona Jadwiga, również związana ze środowiskiem artystycznym.

– Zamiast budować chałupę w górach i targać kamienie, tutaj trochę piachu z jednej strony, trochę z drugiej i poszło do przodu – opowiada z uśmiechem.

W Bydgoszczy założył rodzinę i pracownię. Jego dzieci także zajmują się sztuką.

Drewno, kamień i brąz

Choć Aleksander Dętkoś kojarzony jest przede wszystkim z festiwalowymi żabami, stanowią one tylko część jego bogatej twórczości.

W pracowni pokazuje fotografie monumentalnych rzeźb wykonanych w drewnie. To właśnie temu materiałowi poświęcił jeden z ważnych etapów swojej kariery po przeprowadzce do Bydgoszczy.

– Zajmowałem się wtedy tylko i wyłącznie drewnem. Powstawały tutaj duże formy, to nie były małe rzeczy – wyjaśnia.

Kolejne etapy twórczości wyznaczały inne materiały: kamień i brąz. Artysta dokumentuje swój dorobek również w specjalnym wydawnictwie poświęconym pracy rzeźbiarskiej.

Na półkach pracowni znajdują się liczne statuetki i nagrody przygotowywane na zamówienie różnych instytucji. Wśród prezentowanych przez artystę przykładów są nagrody związane z Bydgoszczą, statuetki dla środowisk twórczych, lekarzy czy instytucji kultury.

Szczególne miejsce zajmuje charakterystyczny Wiatrak, nagroda znana w bydgoskim środowisku kulturalnym.

Aleksander Dętkoś przechowuje wzory swoich prac nie tylko ze względów sentymentalnych.

– To jest archiwum. Kiedy po dwóch czy trzech latach ktoś wraca do zamówienia, gdzie mamy szukać wzoru? U siebie – tłumaczy.

Jeden zawód, żeby zarabiać, drugi, żeby tworzyć

Artysta nie ukrywa, że wykonywanie nagród i statuetek jest także sposobem finansowania własnej twórczości rzeźbiarskiej.

– Ja pracuję jakby w dwóch zawodach. Jeden zawód to jest, żeby zarobić, a drugi, żeby tworzyć – mówi.

Jak podkreśla, materiały rzeźbiarskie są bardzo drogie, szczególnie kiedy wykorzystuje się brąz i inne metale. Dlatego pieniądze zarobione na zamówieniach pozwalają realizować kolejne autorskie projekty.

Aleksander Dętkoś zwraca uwagę na konieczność dobrej organizacji pracy i rozsądnego gospodarowania środkami. To zasady, których przestrzega od dziesięcioleci.

Nie ukrywa również obaw o przyszłość sztuki i jej miejsce we współczesnym świecie. Dostrzega wiele nowych talentów oraz interesujących możliwości technicznych, ale jednocześnie uważa, że nie można tracić związku z tradycją.

– Na tym horyzoncie jest wiele wspaniałych odkryć, ale żeby dostrzec to, trzeba być Kopernikiem – mówi obrazowo.

Rzeźbiarz z duszą sportowca

W rozmowie pojawia się również mniej znany wątek biografii artysty. Aleksander Dętkoś przez lata uprawiał łyżwiarstwo szybkie, był związany z kadrą narodową i zdobywał medale.

Sport, jak twierdzi, nauczył go dyscypliny, która przydaje się również w pracy artystycznej.

– Jestem absolutnie zdyscyplinowany, jeśli chodzi o ranne wstawanie i bieganie – zapewnia.

Na łyżwy wraca już sporadycznie. Wspomina jednak zimę, podczas której zamarzł kanał w pobliżu jego domu. Wtedy nie odmówił sobie przyjemności ponownego wyjścia na lód.

Sportowe doświadczenia odnajduje również we współpracy z Markiem Żydowiczem, którego określa jako człowieka wymagającego.

– Marek jest wymagający, a ja staram się mu dorównać – podkreśla.

Żaby wędrują po świecie

Przez ponad trzy dekady nagrody festwialowe trafiały do rąk wielu znakomitych postaci światowego kina. Dla Aleksandra Dętkosia nie oznacza to jednak częstych spotkań z laureatami.

Jego zadanie kończy się zasadniczo w chwili przygotowania i przekazania statuetek organizatorom festiwalu. Nie śledzi później losów każdej nagrody.

Cieszy go natomiast świadomość, że wykonane w Bydgoszczy rzeźby docierają do różnych krajów i stają się częścią międzynarodowego świata filmu.

– Jestem zafascynowany tym, że ta żaba dociera gdzieś na cały świat. To nie jest tylko reklama. To jest część sztuki, takiej małej sztuki, która popularyzuje Toruń i cały region – podkreśla.

Aleksander Dętkoś widzi w swojej pracy coś więcej niż wykonywanie kolejnych zamówień. Uważa, że sztuka może zbliżać ludzi niezależnie od miejsca, w którym żyją, i języka, którym się posługują.

– Sztuka łączy. Pomaga. Sztuka nie dzieli – mówi.

Kiedy podczas kolejnej festiwalowej gali żaby trafią w ręce laureatów, będzie to zarazem finał kilkumiesięcznej pracy w bydgoskiej pracowni Aleksandra Dętkosia. Artysty, który wraz z Markiem Żydowiczem wypracował kształt statuetki znanej dzisiaj na całym świecie i który od wielu lat nieprzerwanie przygotowuje nagrody dla festiwalu.
Wybrane dla Ciebie