Kultowy lokal wraca! Córka założyciela chce, aby to był powrót do korzeni
Pub "Grota" powstał w 1997 roku. Założył go Bogdan Szostkiewicz ze swoją żoną Bożeną. Po jego nagłej śmierci to żona i starsza córka Alicja – wtedy studentka pedagogiki na UMK – prowadziły lokal do 2018 r. Po kilku latach przerwy "Grota" znowu otworzy swoje wrota!
Dlaczego zdecydowałaś się otworzyć po latach "Grotę"?
- Zawsze żartuje, że "Grota" to był mój drugi dom. Dorastałam tam, patrzyłam na tatę, widziałam, jaką radość przynosi ludziom spotykanie się, rozmowa w takim klimatycznym wnętrzu. Przez te kilka lat, kiedy "Groty" nie było na mapie Torunia, to czułam się nieco opuszczona. Ponowne otwarcie po 29 latach, od kiedy moi rodzice zdecydowali się na prowadzenie tego miejsca, traktuję jako powrót do swoich korzeni.
Na co dzień zajmujesz się przede wszystkim pracą akademicką, jak w swoim napiętym harmonogramie znajdziesz czas na prowadzenie tego lokalu?
- Też się nad tym zastanawiam. Jestem mamą pięciomiesięcznej dziewczynki, prowadzimy z mężem także restaurację na toruńskiej starówce, a w listopadzie wracam do pracy dydaktycznej na Uniwersytecie Merito w Gdańsku. Myślę, że najważniejsza będzie dobra organizacja.
Jakim miejscem będzie "nowa Grota"?
- Lokal nazwaliśmy "Projekt Grota", aby nawiązać do niemal 30 lat historii tego miejsca. Zadbaliśmy o to, żeby było to miejsce przyjemne dla oka, gdzie chcemy odpocząć i zrelaksować się. Niebawem w lokalu staną również piłkarzyki, bo one w "Grocie" były zawsze i nie wyobrażam sobie, żeby mogło ich zabraknąć.
Kiedy planujecie otwarcie?
- Zakładaliśmy, że otwieramy 24 kwietnia, ale ponieważ prace wykończeniowe, kompletowanie zespołu i urządzanie lokalu poszło nam naprawdę sprawnie, to zapraszamy wszystkich już w ten weekend. Startujemy równolegle ze startem sezonu turystycznego.
Grota to poważny kawał historii twojej rodziny. Czujesz przez to jakąś presję?
- Nie. To zawsze było i będzie moje miejsce na ziemi. Po śmierci taty to właśnie tutaj najsilniej czułam naszą więź. Teraz czuję się w obowiązku, aby pokazać kolejnym pokoleniom mieszkańców Torunia i całego regionu, jaki klimat ma ten pub mieszczący się w piwnicy przy Rynku Staromiejskim. Co prawda w czasie bez "Groty" założyłam rodzinę, urodziłam dziecko i można powiedzieć, że utonęłam w takiej bardzo schematycznej dorosłości, ale "Grota" zawsze kojarzyć mi się będzie z dobrą zabawą, imprezami do późnych godzin nocnych, celebracją bardzo ważnych uroczystości, szczerymi rozmowami z przyjaciółmi i głośnym śmiechem.
Tego doświadczymy w "Projekcie Grota"?
- Mam taką nadzieję, na pewno razem z całym zespołem zrobimy co w naszej mocy, aby goście wychodzili od nas zadowoleni. To projekt, ma swój początek i koniec, ale jestem przekonana, że przez te kilka miesięcy wiele osób przeżyje tu mnóstwo niezapomnianych chwil.