Hokeiści KH Energi rozpoczynają drugą rundę. Najpierw rewanż z Jastrzębiem, potem Podhale na Tor-Torze

Hokeiści KH Energi Toruń rozpoczynają drugą rundę Tauron Hokej Ligi. W piątek, 16 października, zagrają na wyjeździe z JKH GKS Jastrzębie, a dwa dni później podejmą na Tor-Torze Podhale Nowy Targ. Torunianie mają za sobą udany, choć nie do końca perfekcyjny pierwszy etap rozgrywek, który podsumowuje prezes klubu.

KH Energa Toruń - Unia OświęcimKH Energa Toruń - Unia Oświęcim
Źródło zdjęć: © Metropolia Toruńska .pl | Piotr Jagiełowicz
Marcin Zawadzki

Piątkowy mecz z JKH GKS Jastrzębie zostanie rozegrany w czeskiej Karwinie, gdzie Jastrzębianie rozgrywają swoje domowe spotkania ze względu na remont własnego lodowiska. Na inaugurację sezonu Torunianie rozbili JKH GKS aż 8:0.

Z kolei w niedzielę, 18 października, o godzinie 17 KH Energa podejmie Podhale Nowy Targ (w pierwszej rundzie było 7:2 dla KH Energi). W tych meczach planowany jest debiut nowego napastnika w toruńskich barwach. Eero Niemi jest Finem, ma 24 lata, grał przeważnie w lidze Mestis (drugi poziom rozgrywkowy w Finlandii).

Po weekendzie torunian czekają kolejne mecze. We wtorek, 20 października, zmierzą się na wyjeździe z Polonią Bytom, a w piątek, 23 października, podejmą Comarch Cracovię.

Po pierwszej rundzie toruńscy hokeiści zajmują trzecie miejsce w tabeli, z dorobkiem siedmiu zwycięstw i dwóch porażek. A jak ten dorobek ocenia prezes klubu Marcin Jurzysta?

Prezentacja zespołu KH Energa
Prezentacja zespołu KH Energa. Na pierwszym planie prezes klubu Marcin Jurzysta © Metropolia Toruńska .pl | Piotr Jagiełowicz

Pierwszą rundę kończymy z bilansem siedmiu zwycięstw i dwóch porażek. Przed rozpoczęciem sezonu taki wynik z pewnością przyjęlibyśmy z satysfakcją.

Rozpoczęliśmy rozgrywki od sześciu kolejnych zwycięstw, w tym bardzo wartościowego wyjazdowego triumfu nad GKS Tychy. Pokazaliśmy, że potrafimy grać skutecznie, odważnie i wygrywać również z wymagającymi przeciwnikami. Później przyszły dwa bardzo bolesne spotkania z Katowicami i Sosnowcem. Nie chodzi wyłącznie o rozmiary porażek, ale przede wszystkim o sposób, w jaki w tych meczach zaprezentowała się nasza drużyna. Nie był to poziom, jakiego oczekujemy i na jaki, co pokazały wcześniejsze spotkania, nas stać.

Dlatego szczególnie ważne było dla mnie zwycięstwo nad Unią Oświęcim na zakończenie pierwszej rundy. Nie tylko ze względu na zdobyte punkty. Przede wszystkim dlatego, że po dwóch dotkliwych porażkach drużyna potrafiła odpowiedzieć na lodzie, dwukrotnie odrobić straty i ostatecznie wygrać. To ważny sygnał, ale oczywiście nie powód, żeby uznać, że wszystkie problemy zostały rozwiązane.

Patrząc szerzej, uważam, że obecny sezon Tauron Hokej Ligi zapowiada się niezwykle interesująco. Już pierwsza runda pokazała, że trudno dziś wskazać mecze, których wynik można z góry uznać za przesądzony. Coraz częściej jesteśmy świadkami rezultatów, które jeszcze przed pierwszym gwizdkiem mogłyby wydawać się mało prawdopodobne. Drużyny potrafią zaskakiwać, a różnice między zespołami nie zawsze znajdują odzwierciedlenie w końcowych wynikach. Z perspektywy sportowej oznacza to, że każdy mecz wymaga pełnej koncentracji, ale z punktu widzenia kibiców i atrakcyjności całych rozgrywek jest to bardzo dobra wiadomość. Liga, w której nie wszystko jest przewidywalne, w której faworyt nie może być pewny zwycięstwa, a o wyniku potrafią decydować detale, jest po prostu ciekawsza. Wierzę, że taka rywalizacja pomaga również budować zainteresowanie polskim hokejem.

Od początku sezonu jasno określaliśmy nasze ambicje. Chcemy być zespołem, który liczy się w walce o wysokie miejsca w tabeli i jest w stanie skutecznie rywalizować z najlepszymi drużynami ligi. Pierwsza runda pokazała, że mamy ku temu możliwości, ale również, że przed nami jeszcze sporo pracy. Potrzebujemy przede wszystkim większej stabilności, konsekwencji i umiejętności utrzymywania odpowiedniego poziomu niezależnie od przeciwnika.

Jako prezes odpowiadam jednak nie tylko za sportową stronę funkcjonowania klubu. I właśnie dlatego chciałbym zwrócić uwagę na coś, czego często nie widać z perspektywy trybun czy telewizyjnych transmisji. W Tauron Hokej Lidze rywalizujemy z dziewięcioma innymi zespołami, ale mam czasem wrażenie, że KH Energa Toruń musi mierzyć się jeszcze z jednym, dodatkowym przeciwnikiem. Nazwałbym go naszym dziesiątym rywalem. Nie występuje w ligowej tabeli, nie wychodzi na lód, ale potrafi być równie wymagający jak najlepsi przeciwnicy. Jest nim bagaż przeszłości, z którym spółka wciąż musi się mierzyć – konsekwencje trudnych doświadczeń, problemów i decyzji z minionych lat oraz wyzwania organizacyjne i finansowe związane z prowadzeniem profesjonalnego klubu hokejowego.

Metaforycznie rzecz ujmując, ten dziesiąty rywal ma naprawdę mocny skład. I w przeciwieństwie do ligowych przeciwników nie mierzymy się z nim przez sześćdziesiąt minut, tylko każdego dnia, przez cały rok. Nie mówię o tym, żeby szukać usprawiedliwień dla wyników sportowych czy narzekać na rzeczywistość. Przeciwnie – od początku wiedzieliśmy, jakiego zadania się podejmujemy. Ale uważam, że warto mieć świadomość, iż budowanie silnego klubu to znacznie więcej niż kompletowanie składu i rozgrywanie kolejnych spotkań.

Dlatego chcę bardzo mocno podziękować naszym Sponsorom i Partnerom, a przede wszystkim Gminie Miasta Toruń oraz naszemu sponsorowi tytularnemu, Energa SA. Ich zaangażowanie ma dla nas znaczenie fundamentalne. Pozwala nie tylko utrzymywać seniorski hokej w Toruniu na najwyższym poziomie rozgrywkowym, ale również systematycznie budować stabilniejsze podstawy funkcjonowania klubu. Dziękuję także wszystkim pozostałym firmom i instytucjom, które zdecydowały się być częścią naszego projektu. Wsparcie każdego z naszych Partnerów jest ważne, a zaufanie, którym nas obdarzają, traktujemy jako zobowiązanie do odpowiedzialnej i konsekwentnej pracy.

Chcę też szczególnie docenić ludzi, których codzienna praca pozostaje zwykle poza światłem reflektorów. Całą ekipę klubowego biura oraz naszych współpracowników. Wiem, ile wysiłku, zaangażowania i determinacji wymaga każdego dnia zapewnienie drużynie odpowiednich warunków do treningów, podróży i rywalizacji. Ile spraw trzeba rozwiązać, ile decyzji podjąć, ile problemów pokonać, zanim zawodnicy w ogóle wyjadą na lód. To naprawdę bardzo ciężka, często niewidoczna praca, za którą jestem ogromnie wdzięczny. Nieustannie staramy się podnosić poziom profesjonalizacji klubu, usprawniać jego funkcjonowanie i tworzyć coraz lepsze warunki do osiągania wyników sportowych. Jednocześnie prowadzimy własny, codzienny mecz o jak najlepszy bilans organizacyjny i finansowy całego przedsięwzięcia. I podobnie jak na lodzie, tutaj również każdy zdobyty punkt ma znaczenie.

Nie mogę też nie wspomnieć o naszych kibicach. Dziękuję im zarówno za wsparcie w momentach, kiedy wygrywaliśmy, jak i za obecność wtedy, gdy wyniki były dalekie od oczekiwań. Doskonale rozumiem rozczarowanie po wysokich porażkach. Sam je odczuwam i reaguję na nie emocjonalnie, bo sam wciąż mam duszę kibica. Ale widzę również, jak bardzo torunianom zależy na hokeju i jak ważną częścią sportowej tożsamości naszego miasta jest ta dyscyplina. To dla nas ogromna motywacja, ale też odpowiedzialność.

Pracujemy nad dalszym wzmocnieniem drużyny, czego efektem jest pozyskanie Eero Niemiego. Nadal czekamy również na dołączenie Ruslana Bashirova. Wierzę, że pozwoli to zwiększyć nasze możliwości ofensywne i da sztabowi szkoleniowemu większe pole manewru. Jednocześnie jestem przekonany, że już dziś dysponujemy zawodnikami, od których mamy prawo oczekiwać dobrej, skutecznej gry.

Za nami dopiero pierwsza z pięciu rund sezonu zasadniczego. Nie zamierzamy ani popadać w euforię po zwycięstwach, ani szukać wymówek po porażkach. Mamy swoje ambicje, wiemy, co chcemy osiągnąć, i zdajemy sobie sprawę, ile pracy jeszcze przed nami. Zarówno na lodzie, jak i poza nim.

Siedem zwycięstw daje nam powody do satysfakcji. Dwie porażki dają nam powody do refleksji. A codzienna rywalizacja z naszym jedenastym przeciwnikiem przypomina, że o przyszłości klubu nie decydują wyłącznie wyniki kolejnych spotkań. Najważniejsze jest to, żebyśmy po każdym z tych starć stawali się silniejsi – jako drużyna, jako organizacja i jako klub.

Wybrane dla Ciebie