W oczekiwaniu na serial. Bohaterowie "Zmory" wrócili w najnowszej książce Roberta Małeckiego
Zanim HBO Max ogłosi datę premiery serialu "Zmora" zrealizowanego na podstawie książki Roberta Małeckiego, ceniony pisarz z Torunia zaproponował swoim czytelnikom kontynuację literackich przygód znanych bohaterów. Podczas grudniowego spotkania promującego powieść "Zmora. Czarna Toń" zorganizowanego w Hard Rock Pubie Pamela, twórca popularnych kryminałów zdradził m.in. czy zamierza napisać trzeci tom przygód Kosowskiej i Korcza.
Wracasz do historii Kamy Kosowskiej po latach. Jak narodził się pomysł, aby stworzyć kolejną część opowieści, którą wykreowałeś kilka lat temu i wydaje mi się, że w zamyśle to miała być pojedyncza książka?
- Rzeczywiście zamysł był taki, by "Zmora" była powieścią zamkniętą, ale HBO Max nakręciło serial na podstawie tej powieści. I chociaż wciąż nie znamy daty premiery tej produkcji, to nieco ponad rok temu siedziałem w siedzibie Opus Film, producenta serialu, gdzie rozmawialiśmy o tym, że warto napisać drugi tom, na wypadek, gdyby po emisji pierwszego sezonu, nadawca zdecydował się na kręcenie kontynuacji.
Tak jak przed chwilą powiedziałeś, historia opisana w "Zmorze" była zamknięta. Teraz prymat pierwszeństwa fabularnego oddajesz bohaterowi, a nie bohaterce. Co nie znaczy oczywiście, że Kama nie odgrywa istotnej roli w drugiej tomie, natomiast ja czytając drugą "Zmorę", którą nazywam "Zmorę 2.0", miałem wrażenie, że Kama Kosowska jest zupełnie inną bohaterką, niż kilka lat temu, ona bardzo dojrzała i jest w zupełnie innym miejscu swojego życia. To był zamysł celowy, żeby przedstawić ją zupełnie inaczej niż tę Kamę, którą poznaliśmy?
- Tak. Od tomu pierwszego do drugiego, fabularnie upływa 5 lat. Więc to jest czas, który musiałem dać Kamie Kosowskiej na to, żeby okrzepła, wróciła do pracy i do życia. Obecnie jest cenioną reporterką kryminalną. Zależało mi, żeby po wszystkich traumatycznych przeżyciach z pierwszego tomu mogła w miarę swobodnie przejść do działania, w tym do prowadzenia śledztw. Bo tylko taka Kama była mi pisarsko potrzebna.
Czy jest jakakolwiek, chociażby minimalna szansa, że ci bohaterowie pozostaną w twoim uniwersum, nawet nie jako może bohaterowie pełnoprawnej opowieści, ale może postacie epizodyczne, czy to w uniwersum Grosa, czy to w bydgoskim Archiwum X?
- Zazwyczaj tak robię, żeby nie tworzyć bytów ponad konieczność. Sięgam po postaci, które już stworzyłem, które gdzieś funkcjonują na kartkach moich powieści. Nie ma sensu wymyślać na przykład nowej ekipy techników kryminalistyki, skoro Marian Chęciński i Jarosław Bloch pojawiają się w serii z Grossem. Obaj epizodycznie występuje też w innych moich opowieściach. Co więcej, komisarz Lesław Korcz pojawia się też w opowieści, która została wydana w kwietniu tego roku, czyli w "Rumorze". Jeśli więc w przyszłości będę potrzebował reporterki kryminalnej, to na pewno zaproszę Kamę Kosowską do współpracy.
Jak bardzo według ciebie pisarz musi być otwarty na to, co się dzieje wokół, na ten świat, który nas otacza i tak bardzo dynamicznie się zmienia? Na kartkach twojej ostatniej powieści pojawia się bohaterka trudniąca się striptizem online. Podejrzewam, że bez tej otwartości takiej postaci byś nie stworzył?
- Nie wyobrażam sobie, że jako autor powieści kryminalnych miałbym cenzurować pomysły trudne i niewygodne, nieakceptowalne społecznie, tylko dlatego, że czytelnicy moich powieści mogliby się ode mnie odwrócić. Uważam, że nasz świat jest jaki jest, a my w takim właśnie świecie funkcjonujemy. Myślę też, że seksoholizm, który akurat poruszam w opowieści o Olgierdzie Borewiczu i o Marii Herman, dotyczy wielu osób. Dostęp do pornografii i serwisów kamerkowych jest niczym nieskrępowany. Ale przekładając to na wykorzystanie problemów społecznych na język opowieści, najważniejsze jest to, by takiego tematu nie wykorzystywać jako błyskotki, tylko starać się rozebrać go na czynniki pierwsze. Dotknąć na serio. Drugi tom "Zmory" na pewno nie jest monografią poświęconą temu problemowi. Nie jest to kryminał, który powstał z taką myślą. Wracając jednak do twojego pytania, uważam, że autorzy powieści są zobligowani do tego, żeby przyglądać się temu, co się na tym świecie dzieje.
RUMOR - Robert Małecki | Teaser
Wydaje mi się, że w twojej twórczości właśnie pokazujesz, że tematy, które możemy nazwać trudnymi, absolutnie nie są przez ciebie traktowane jako coś drugorzędnego. Oddajesz im tyle miejsca, ile powinny mieć w tych opowieściach. Gdyby zaginiona nie trudniła się tym, czym się trudniła, to pewnie całe dochodzenie do tego, co się z nią stało byłoby prowadzone zupełnie inaczej, prawda?
- Tak, masz rację. Natomiast myślałem o takiej sytuacji, w której, na przykład Arnaldur Indriðason pisze powieść pt. "Reykjawickie Noce" i ona w całości poświęcona jest problematyce bezdomności. Oczywiście to kryminał, ktoś umiera i prowadzone jest śledztwo. Ale to jest opowieść o tym, jak to jest, kiedy trafia się na ulicę i jak się tam żyje. Widzę w tej powieści, że autor wykonał większą robotę, niż ja wykonałem akurat z serwisami erotycznymi w drugim tomie "Zmory" i dlatego myślę sobie o tym, że "Zmora Czarna Toń" nie do końca jest opowieścią o seksoholizmie i pracy przed kamerkami. Bardziej interesowało mnie to, czy mogę napisać kryminał, w którym przedstawię zbrodnie bez motywu. I przepraszam, bo to trochę jest spoiler.
Z racji tego, że jesteś człowiekiem otwartym na ten zmieniający się świat, co już ustaliliśmy wcześniej, nazywają się czasami paskudnym lewakiem?
- Ojej. Fakt, jestem lewakiem, ale nie pamiętam, żeby ktoś mnie tak nazywał. Owszem, zdarzały się sytuacje, które dotyczyły postów w social mediach. Czasami zabieram głos w ważnych sprawach, związanych z polityką czy kwestiami światopoglądowymi. Nie lubię tego robić i nie zdarza mi się to często, ale wtedy w komentarzach czytam, że ludzie rozstają się z moimi książkami (śmiech).
Spotykamy się w Hard Rock Pubie Pamela nieprzypadkowo, bo parę metrów stąd w "Zmorze. Czarna Toń" rozgrywa się scena, która według mnie determinuje rozwój całej intrygi. W miejscu dosyć kultowym, bo tu koncertowali naprawdę wybitni artyści. Jak narodził się pomysł, żeby właśnie tutaj zadziało się to, co się zadziało? Czy to jest tak, że ty zadzwoniłeś do Darka Kowalskiego, który od lat dba o rozwój tego miejsca, czy Darek zadzwonił do ciebie z propozycją umiejscowienia właśnie tutaj, w pubie przy Legionów, tak ważnej sceny?
- Darek oprócz tego, że organizuje tutaj koncerty, co jakiś czas proponuje również stałym bywalcom różnego rodzaju rozgrywki, czy to w darta, czy futbol stołowy, czy szachy. Któregoś pięknego dnia po raz pierwszy zaprosił mnie na taki turniej, a nagrodami dla najlepszych były moje książki. Zaproszenie było ponawiane raz, drugi, trzeci, piąty... Pomyślałem, że w końcu wypadałoby się Darkowi odwdzięczyć, bo on sporo inwestuje zarówno w moje książki, jak i w promocję literatury. I wtedy uznałem, że HRP Pamela to idealne miejsce na ważną scenę w "Zmorze Czarnej Toni"! Blisko jest przecież Komenda Miejska Policji. I kiedy napisałem fragment poświęcony pubowi, wysłałem go do Darka z prośbą o opinię. Zrobiliśmy drobne poprawki, no i poszło. Naprawdę bardzo się z tego cieszę, bo w pewnym stopniu udało mi się spłacić dług wobec Darka za te wszystkie świetne inicjatywy, które organizuje od lat.
Czy jesteś zżyty ze swoimi bohaterami?
Tak, zdecydowanie. Ja lubię moich bohaterów i pewnie Zygmunt Miłoszewski by się ze mną nie zgodził, bo on twierdzi, że nie powinniśmy lubić swoich bohaterów, ale ja ich lubię w sposób świadomy i w sposób świadomy ich krzywdzę. Rzucam im kłody pod nogi, a na ich barki traumy i kłopoty.
Nie można ci odmówić braku odwagi co do kreowania postaci tak bardzo różnorodnych. A jesteś gotowy na przykład, żeby głównym bohaterem twojej powieści, czy to pojedynczej, czy w ramach jakiejś serii była osoba nieakceptowana społecznie? Rozważasz stworzenie policjanta ujawnionego geja albo policjantki, która poddała się aborcji?
- To są bardzo interesujące sugestie. Na pewno rozważę wykreowanie takiej postaci, chociaż wcale nie uważam tego za żaden przejaw odwagi. Musiałbym tylko być pewien, że stworzona przeze mnie postać będzie wiarygodna i że w ten sposób oddam chociażby jakąś cząstkę prawdy o niej.
A zdradzisz nad czym teraz pracujesz?
- Właśnie oddałem powieść do mojego wydawcy, która ukaże się w czerwcu. Będzie to historia kryminalna zanurzona w 1993 roku w Toruniu. Natomiast w styczniu zacznę pisać kolejny tom przygód o policjantach z Archiwum X. Akcja będzie się rozgrywać w pewnym interesującym i pięknym mieście kujawsko-pomorskiego. Jeszcze nie wiem o czym to będzie. Najpierw muszę dobrze poznać miejsce akcji, a potem pewnie coś mnie kryminalnie zainfekuje.
Adrian Aleksandrowicz, redaktor naczelny portalu Metropolia Toruńska .pl